Chiny obniżyły swój roczny cel wzrostu gospodarczego do przedziału 4,5–5 proc., co stanowi najniższy cel ekspansji od 1991 roku. - To jasny sygnał Partii dla kadr: przestańcie windować wskaźniki za wszelką cenę, zadłużając się na potęgę - ocenia dr Michał Bogusz, analityk Zespołu Chińskiego OSW.

- Pekin wyznaczył najniższy cel wzrostu od 1991 roku, wysyłając kadrom partyjnym sygnał o konieczności zatrzymania fali zadłużenia.
- Ekspert opisuje mechanizm generowania zobowiązań przez władze lokalne, które omijają oficjalne budżety za pomocą specjalnych wehikułów finansowych.
- Strukturalne problemy i brak socjalu zmuszają Chiny do ciągłego inwestowania we własny wzrost, co czyni ich gospodarkę wyjątkowo podatną na ataki Donalda Trumpa.
Wojna na Bliskim Wschodzie. Śledź naszą RELACJĘ NA ŻYWO
W Pekinie trwają teraz tzw. Dwie Sesje, zgromadzenie polityczne, które zakończy się przyjęciem założeń 15. Planu Pięcioletniego na lata 2026-2030. Szczegóły dotyczące celu wzrostu produktu krajowego brutto (PKB) Chin oraz ich cele w ramach najnowszego Planu Pięcioletniego zostały zawarte w 46-stronicowym raporcie premiera Li Qianga.
BBC, które miało wgląd do dokumentu, donosi, że Pekin dąży do przekształcenia swojej gospodarki w obliczu słabej konsumpcji, kurczącej się populacji, trwającego kryzysu na rynku nieruchomości, globalnych napięć handlowych oraz kryzysu energetycznego wynikającego z wojny z Iranem.
Serwis podkreśla, że Chiny obniżyły swój roczny cel wzrostu gospodarczego do przedziału 4,5-5 proc. Jest to pierwszy raz, kiedy cel został obniżony, odkąd zredukowano go do „około 5 proc.” w 2023 roku. W 2020 roku cel nie został wyznaczony z powodu pandemii. Jednocześnie przedział 4,5-5 proc. stanowi najniższy cel ekspansji od 1991 roku.
Dlaczego Chiny obniżają roczny cel wzrostu gospodarczego?
Co oznacza ta nietypowa decyzja Chin? - To jasny sygnał Partii dla kadr: przestańcie windować wskaźniki za wszelką cenę, zadłużając się na potęgę. W swoim raporcie premier Li Qiang kilkakrotnie podkreślał konieczność opanowania zadłużenia władz lokalnych - ocenia dr Michał Bogusz, analityk Zespołu Chińskiego OSW.
Kim Dzong Un ponownie wybrany. Pekin wysłał list gratulacyjny
- Do tej pory PKB było sztucznie pompowane przez inwestycje infrastrukturalne finansowane za pomocą sprytnych „wehikułów finansowych”. Pekin mówi teraz: „Towarzysze, opanujcie się”. To zadłużenie stanowi coraz większe obciążenie dla całego systemu - dodaje ekspert i tłumaczy, czym są wspomniane „wehikuły finansowe”.
- Władze lokalne tworzą specjalne podmioty celowe, np. do budowy mostu, które są formalnie samodzielnymi podmiotami celowymi i działają poza budżetem tej jednostki
administracyjnej. Ich dług nie wlicza się do oficjalnego budżetu lokalnego, choć de facto są to podmioty publiczne. Pekin od lat próbuje ukrócić ten proceder, ale z marnym skutkiem – dla lokalnych włodarzy to jedyny sposób, by inwestować bez formalnego zwiększania zadłużenia - opisuje Bogusz.
„Pułapka” chińskiego budżetu
Ekspert zwraca przy tym uwagę na skalę zadłużenia Chin: - Oficjalne statystyki krążą wokół 300 proc. PKB, bo to bariera psychologiczna, której Pekin nie chce oficjalnie przekroczyć, choć moim zdaniem pękła ona już w pandemii. Pułapka polega na tym, że wiele osób często patrzy tylko na dług rządu centralnego, który wygląda „schludnie”. To jednak kompletna fikcja. W Chinach większość zadań państwa – opieka zdrowotna, emerytury czy pomoc bezrobotnym – spoczywa na barkach władz lokalnych, a nie budżetu centralnego.
- Przez to, że system tonie w długach, zaczyna brakować pieniędzy na rozbudowę usług społecznych. To z kolei uderza w legitymizację reżimu i blokuje konsumpcję wewnętrzną. Chińczycy nie mają bezpieczeństwa socjalnego, więc odkładają ogromną część dochodów na czarną godzinę, a część w ogóle chowają „pod materac”. W 2024 r. średnia stopa oszczędności gospodarstw domowych wyniosła 31,7 proc. Bez silnego „socjalu” nie da się pobudzić ani dzietności, ani wewnętrznego popytu - podkreśla analityk.
Chiny jak rowerzysta
Bogusz zwraca uwagę, że obecne decyzje chińskiej partii to efekt problemów strukturalnych, z którymi kraj boryka się już od 20,30 lat.
- Przez lata generowano wzrost w sposób sztuczny – dochodziło do sytuacji, gdzie niemal 50 proc. PKB stanowiły inwestycje. Nakłady na środki trwałe wyniosły w rekordowym 2010 r. 47% PKB. Prawie 50 proc. PKB szło na to, żeby wykręcić wzrost w przyszłym kolejnym roku. Ale jeśli połowa całego PKB – nie wzrostu, ale całego PKB! – to jest efekt samych inwestycji infrastrukturalnych, czy inwestycji jako takich, to coś tu nie gra. Gdzie jest stopa zwrotu? To trochę jak z rowerzystą – muszą pedałować, bo inaczej się zatrzymają i wywrócą - obrazowo podsumowuje ekspert.
Trump uderza w strukturalne słabości Chin
Komentując obecną decyzję Chin BBC przypomina jeszcze działania prezydenta USA Donalda Trumpa, które miały na celu osłabienie Pekinu - nałożenie ceł oraz odcięcie od źródeł taniej ropy z Wenezueli i Iranu.
Oto nowy lider rynku chińskiego w motoryzacji. Wygląda jak Ferrari Purosangue z Temu
Zdaniem analityka OSW, sprawa nie jest jednak tak oczywista. - Wszystkie działania Donalda Trumpa, które szkodzą Chinom, uderzają właśnie w te strukturalne słabości. Trump ma przestrzeń do ataku, bo Chiny nie potrafią rozwiązać swoich wewnętrznych bolączek. Sytuację pogorszyła pandemia i utrata zaufania sektora prywatnego do Partii. Biznes przestał wierzyć, że zachowanie władz będzie przewidywalne. Efekt? Każdy, kto może, szuka sposobów, by wywieźć kapitał z Chin, co władze coraz bardziej utrudniają - podkreśla Michał Bogusz.