Chiny ustanowiły rekord wydobycia ropy naftowej. Udało im się to dzięki agresywnej eksploatacji nawet bardzo dojrzałych złóż. Pekin wie, że nie ma wyboru – musi dbać o zaspokajanie ogromnych potrzeb gospodarki Państwa Środka. Ale import nadal będzie odgrywał kluczową rolę dla Chin. W tym kontekście wojna na Bliskim Wschodzie stanowi dla nich poważny problem.

- Chiny przez siedem lat pracowały na to, by zmaksymalizować wydobycie ropy. Cel został osiągnięty.
- Jednocześnie Państwo Środka doszło już do granic swoich mocy produkcyjnych. Nie zmienią tego nawet agresywne metody eksploatacji złóż.
- Zapotrzebowanie chińskiej gospodarki na ropę jest olbrzymie. Wojna na Bliskim Wschodzie dodatkowo utrudnia zaspokojenie popytu.
Chiny są największym importerem ropy na świecie. Nie chcą jednak polegać tylko na sprowadzaniu surowca z zagranicy. Plan zwiększenia krajowego wydobycia „czarnego złota” powzięły siedem lat temu. Teraz, jak podaje Reuters, ogłoszono wyniki siedmioletniej kampanii zwiększania produkcji ropy naftowej.
Wydobycie ropy w Chinach osiągnęło szczyt
Okazuje się, że Państwo Środka pobiło rekord – w 2025 r. dzienna produkcja ropy naftowej w Chinach wyniosła 4,32 mln baryłek. Udało się to osiągnąć dzięki agresywnym wierceniom na mocno wyeksploatowanych już złożach, rozwojowi projektów offshore (czyli wydobycia ropy z dna mórz i oceanów) i zwiększeniu produkcji ropy z łupków.
Wojna pisze czarny scenariusz dla ropy i gazu. Gdzie jest granica wzrostów cen?
Jednocześnie Chiny doszły do granic swoich możliwości produkcji ropy z uwzględnieniem czynników ekonomicznych – zaznacza Reuters. Rozwój projektów wydobywczych na morzu napotyka ograniczenia, a eksploatacja niekonwencjonalnych złóż, pociągająca za sobą wyższe koszty, staje się coraz trudniejsza.
Także próby „wyciskania” ropy z mocno dojrzałych złóż pochłaniają wiele wysiłków i nakładów finansowych, wymagają bowiem stosowania zaawansowanych metod opracowywanych przez naukowców – np. wstrzykiwania mieszanek chemicznych (jest to tzw. ekstrakcja trzeciego stopnia, zwiększająca efektywność wydobycia po etapach pierwotnym i wtórnym).
Takie praktyki są stosowane na złożu Daqing w północno-wschodniej części kraju, odkrytym w 1959 r. Złoże, które Mao Zedong wskazywał jako modelowy przykład industrializacji Chin, wciąż dostarcza 600 tys. baryłek ropy dziennie.
Eksperci cytowani przez Reutersa wskazują, że w najbliższej dekadzie dzienne wydobycie ropy w Chinach utrzyma się na poziomie nieco poniżej ubiegłorocznego rekordu. Jest on postrzegany jako wystarczający dla zaspokojenia potrzeb produkcyjnych i militarnych Państwa Środka. Pekin w oficjalnym planie na lata 2026-2030 wskazał, że dzienne wydobycie ropy w tym okresie będzie oscylować wokół 4 mln baryłek.
Po osiągnięciu granicy, Chiny będą wciąż w ogromnym stopniu polegać na ropie importowanej – jest ona niezbędna, by zaspokoić potrzeby tamtejszej gospodarki. Są one olbrzymie, mimo iż ostatnio Chiny obniżyły swój roczny cel wzrostu gospodarczego do przedziału 4,5–5 proc. Jak podaje Reuters, import ropy do Chin w 2025 r. osiągnął poziom 11,55 mln baryłek dziennie.
Wojna w Zatoce wyzwaniem dla gospodarki Chin
Import ten będzie tymczasem napotykał liczne wyzwania ze względu na konflikt na Bliskim Wschodzie. Według wyliczeń Chińskiej Administracji Celnej, kraje tego regionu odpowiadały w zeszłym roku za ponad 40 proc. importu ropy naftowej do Państwa Środka, przy czym Arabia Saudyjska odpowiadała za 14 proc. dostaw, Irak za 11 proc., Zjednoczone Emiraty Arabskie za 7 proc., Oman za 6 proc., Kuwejt za 3 proc., a Katar za 1 proc.
Blokada Cieśniny Ormuz, którą przepływa ropa także do Chin, stawia pod znakiem zapytania możliwości sprowadzenia pożądanej ilości ropy z państw Zatoki Perskiej. Zagrożeniem dla dostaw są też irańskie ataki na infrastrukturę energetyczną naftowych potentatów z Bliskiego Wschodu. Uderzenia te mają o wiele bardziej długofalowe skutki – mówimy tutaj nie o czasowym wtsrzymaniu wysyłki ropy, ale o niszczeniu zdolności produkcyjnych, których odbudowa może potrwać lata.
Pekin może natomiast liczyć na wsparcie Teheranu, z którym od lat utrzymuje przyjazne stosunki – w ostatnich dniach przez Ormuz przepłynęło kilka statków z irańską ropą dla Chin.
Chińskie służby celne nie publikują od kilku lat danych dotyczących wolumenu dostaw ropy z Iranu, ale według analityków firmy Kpler, która monitoruje ruch tankowców na światowych wodach, do Chin w 2025 r. trafiało dziennie 1,38 mln baryłek ropy z tego kraju (stanowiło to 12 proc. całego importu surowca).
Nietypowy ruch USA. Jest zgoda na sprzedaż irańskiej ropy załadowanej na statki
Analitycy podkreślają, że część tych baryłek była oznaczona jako ropa pochodząca z Malezji; pewna porcja dostaw mogła też trafić do Chin jako surowiec z Indonezji, Iraku, Omanu czy ZEA. Fałszowanie pochodzenia i dokonywanie transakcji w juanach na linii Pekin–Teheran ma zmniejszyć „widoczność” tej wymiany handlowej dla międzynarodowych systemów i pozwolić Iranowi na uniknięcie sankcji.