Reklama

Lucjusz Nadbereżny o „pociągu” Przemysława Czarnka: Będę małym trybikiem

Reklama
TYLKO NA

– Patrzyłem z podziwem, z dumą i z szczerym zaangażowaniem. Od samego początku byłem w teamie Czarnek, więc nie byłem zaskoczony – mówi w rozmowie z Zero.pl w hali Sokoła w Krakowie Lucjusz Nadbereżny, prezydent Stalowej Woli, który był wymieniany w gronie potencjalnych kandydatów PiS na premiera.

Lucjusz Nadbereżny
Na zdjęciu prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny podczas konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Krakowie (fot. Łukasz Gągulski / PAP)
  • Lucjusz Nadbereżny znajdował się w gronie kandydatów, którzy mieli być brani pod uwagę przy partyjnej nominacji na przyszłego szefa rządu. Ostatecznie Jarosław Kaczyński postawił na Przemysława Czarnka.
  • Prezydent Stalowej Woli miał być kandydatem preferowanym przez frakcję „harcerzy”, skupionych wokół Mateusza Morawieckiego.
  • – Będziemy budować z naszym liderem, Przemysławem Czarnkiem, program, który będzie rozwijał Polskę lokalną – deklaruje w rozmowie z Zero.pl Nadbereżny.

Reklama

Paweł Figurski, Zero.pl: Jak się czuje niedoszły kandydat na premiera? 

Lucjusz Nadbereżny, prezydent Stalowej Woli: Czuję się bardzo szczęśliwy, bo zobaczyłem prawdziwego lidera. Widzimy nie tylko, że Jarosław Kaczyński podjął słuszną decyzję, ale również, że prezes PiS dobrze wyczuwa nastroje. Przemysław Czarnek swoim wystąpieniem, charyzmą przyciągnął dzisiaj wszystkich.


Reklama

Prezes mówił o tym, że Przemysław Czarnek będzie maszynistą. Z przyjemnością do tego pociągu wskakuję. Do pracy w tej kampanii, aby budować siłę, bezpieczeństwo i suwerenność.


Reklama

Jaka będzie pana rola w tym pociągu?

Będę tym małym trybikiem, który gdzieś tam się porusza, ale jest bardzo istotny.


Reklama

Będę aktywny w tym, w czym czuję się najlepiej, a więc w samorządzie. Dzisiaj w polskich samorządach nastrój inwestycyjny, prorozwojowy jest bardzo kiepski, co udowodniają nam różne badania.


Reklama

Wskaźnik aktywności rozwoju samorządów pokazuje, że małe miejscowości i średnie miasta nie mają żadnej perspektywy rozwoju. I to jest jeden z tych elementów programu, który musi być bardzo mocno pokazywany. Nie możemy się godzić na podział na Polskę „A” i Polskę „B”. 

Ruszamy, więc aby budować z naszym liderem, Przemysławem Czarnkiem, program, który będzie rozwijał Polskę lokalną.


Reklama

Patrzył pan na scenę i mówił: cholera, to ja mogłem być tym maszynistą? 


Reklama

Absolutnie nie. Patrzyłem z podziwem, z dumą i z szczerym zaangażowaniem. Od samego początku byłem w teamie Czarnek, więc nie byłem zaskoczony. Przyjechałem, aby wspierać naszego lidera. Będę go wspierał w całej tej drodze, która przed nami.

Był pan brany pod uwagę jako kandydat na kandydata. Dużo brakowało?


Reklama

Mam olbrzymi dystans do wszystkich spekulacji medialnych, do tego wszystkiego, co się dzieje wokół mojej osoby. Jestem człowiekiem pracy, który zajmuje się konkretnymi projektami, konkretnymi rzeczami i na tym się koncentruję.


Reklama

Nie powie jednak pan, że bycie typowanym na kandydata na premiera nie jest miłe. 


Reklama

Zawsze moment, w którym jestem pokazywany w jakimś pozytywnym kontekście – a wiele takich rozmów i sugestii było – jest czymś, co mnie motywuje. Przede wszystkim jednak utwardza mnie w przekonaniu, aby nie zmieniać drogi, którą lata temu obrałem.

Mam wielką przyjemność działać publicznie od ponad 20 lat – jako radny, prezydent miasta, również jako członek Prawa i Sprawiedliwości. I na tym dalej będę się koncentrował.


Reklama