– Prawo i Sprawiedliwość musi zadbać o wyborców, którzy jeszcze jakiś czas temu stanowili o sile tej partii, ale dziś zdemobilizowali się lub uciekli w kierunku Grzegorza Brauna. Jarosław Kaczyński wraca więc do starej koncepcji: na prawo od PiS ma być już tylko ściana – ocenia w rozmowie z Zero.pl dr hab. Szymon Ossowski, politolog z UAM w Poznaniu, komentując sobotnią konwencję w Krakowie.

- Politolodzy w rozmowie z Zero.pl przyznają zgodnie: kandydatura Przemysława Czarnka to efekt słabych sondaży dla Prawa i Sprawiedliwości.
- – Jarosław Kaczyński postawił na sprawdzonego kandydata, który ma sprawdzić się na dwóch polach: walce z rządem oraz walce z Konfederacją – mówi Zero.pl dr Bartłomiej Machnik, politolog z Akademii WSB.
- – Cel był prosty: zmobilizować twardy elektorat PiS, który dziś pozostaje rozbity – dodaje dr hab. Szymon Ossowski.
Podczas sobotniej konwencji Prawa i Sprawiedliwości były minister edukacji narodowej Przemysław Czarnek został zaprezentowany jako kandydat na urząd premiera. Jego nazwisko podczas wystąpienia wskazał Jarosław Kaczyński.
– Musimy mieć rząd, który będzie miał dobrą, patriotyczną wolę, ale będzie miał także umiejętność, która jest niezwykle ważna: możliwość działania w jednym kierunku – naprawy Rzeczypospolitej – przekonywał prezes partii.
Przemysław Czarnek w swoim przemówieniu akcentował błędy obecnej władzy. Mówił m.in. o „jawnej opcji niemieckiej”, która rządzi dziś Polską. – Dlatego dzisiaj w sali Sokoła (…) wsiadamy do znakomicie naoliwionego, polskiego pociągu szybkich prędkości. Wsiadamy po to, byśmy wszyscy wygrali Polskę, wygrali dla Polski – podkreślał polityk PiS.
PiS uśmiecha się w kierunku wyborców Korony. „Przemówienie konfrontacyjne”
– Przemówienie Przemysława Czarnka było wybitnie „czarnkowe”. Był bardzo konfrontacyjny, bezpośredni, cyniczny. Widać, że Jarosław Kaczyński postawił na sprawdzonego kandydata, który ma sprawdzić się na dwóch polach: walce z rządem oraz walce z Konfederacją – mówi Zero.pl dr Bartłomiej Machnik, politolog i ekspert ds. wizerunku politycznego z Akademii WSB.
Jak dodaje, wystawienie byłego ministra edukacji i nauki jest „próbą odwrócenia sondażowego trendu”. – Czarnek ma talent przyciągania do siebie elektoratu Konfederacji. Stąd ta decyzja – ocenia nasz rozmówca.
Podobnie na sprawę patrzy dr hab. Szymon Ossowski, dziekan Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM w Poznaniu. – Czarnek jest dobrym mówcą. Widać, że to doświadczony polityk. Radzi sobie z publicznymi wystąpieniami i pod względem werbalnym, i niewerbalnym. Z perspektywy PiS to było dobre przemówienie, mocno konfrontacyjne – ocenia politolog w rozmowie z Zero.pl.
– Prezes wskazał, że Przemysław Czarnek ma być maszynistą. I on nim będzie – Czarnek będzie jechał szybko. Nie będzie się oglądał na nic dookoła, nie będzie hamował. Zresztą było to już widać podczas przemówienia: było sporo o wartościach chrześcijańskich, ataku na „lewactwo”, sprawach światopoglądowych. Cel był prosty: zmobilizować twardy elektorat PiS, który dziś pozostaje rozbity – tłumaczy prof. Ossowski.
Ekspert zwraca również uwagę na badania preferencji partyjnych. – 22 proc. w sondażach pokazuje, że PiS najpierw musi zadbać o wyborców, którzy jeszcze jakiś czas temu stanowili o sile tej partii, ale dziś zdemobilizowali się lub uciekli w kierunku Grzegorza Brauna. Krótko mówiąc, są dziś na prawo od PiS. Kaczyński wraca więc do starej, utartej koncepcji: na prawo od jego partii ma być już tylko ściana – ocenia nasz rozmówca.
Wybory w Polsce odbędą się jesienią 2027 r. W ocenie prof. Ossowskiego mamy do czynienia dopiero z pierwszą fazą prekampanii, która wymaga prostych przekazów kierowanych do tzw. twardego elektoratu.
– Podobnie było w kampanii prezydenckiej: najpierw mocno zadbano o ten tradycyjny elektorat, później nieco zmieniono retorykę. Jestem więc przekonany, że to przemyślana strategia podjęta na podstawie badań. Niewykluczone przecież, że za parę miesięcy znów na bliskim planie pojawi się choćby Mateusz Morawiecki z jakimś silnym przekazem progospodarczym. Zresztą prezes Kaczyński podczas przemówienia zadbał o to, żeby byłego premiera również nagrodzić okrzykami – konkluduje nasz rozmówca.
