Kilka dronów wleciało z Rosji w łotewską przestrzeń powietrzną, a dwa spadły - informują Łotewskie Narodowe Siły Zbrojne. Jedna z maszyn rozbiła się na terenie składu ropy naftowej w Rzeżycach. Kolejna wciąż jest poszukiwana. Władze wydały ostrzeżenia dla mieszkańców – zalecają pozostanie w pomieszczeniach i nasłuchiwanie komunikatów.

„W przestrzeń powietrzną Łotwy wleciało kilka bezzałogowych statków powietrznych. Dwa bezzałogowe statki powietrzne spadły na terytorium Łotwy” – poinformowały w czwartek po godz. 4 rano Łotewskie Narodowe Siły Zbrojne. Pierwszy komunikat o możliwym zagrożeniu nadały około 3 rano.
„Uwaga mieszkańcy! Szukajcie schronienia w pomieszczeniach, zamknijcie okna i drzwi. Jeśli zauważycie nisko lecący, podejrzany lub niebezpieczny obiekt, nie zbliżajcie się do niego i dzwońcie pod 112” – apelowali wojskowi.
Ochrona kontrwywiadowcza to mit. Byli szefowie polskich służb bez wsparcia ze strony państwa
Jeden z dronów spadł na skład ropy naftowej
Łotewska straż pożarna odebrała kilka zgłoszeń o możliwym pożarze w składzie ropy naftowej w Rzeżycach. Na miejscu strażacy znaleźli szczątki maszyny – prawdopodobnie drona. Nie stwierdzili ognia, ale przystąpili do chłodzenia jednego ze zbiorników.
Drugi dron, który spadł na terytorium Łotwy, wciąż nie został znaleziony. Łotewska telewizja publiczna opublikowała w mediach społecznościowych nagrania wideo zarejestrowane przez widzów.
Mieszkańcy Rzeżyc donoszą w mediach społecznościowych o słyszanych w nocy przerażających dźwiękach – szumie silników z powietrza przypominającym samoloty, odgłosach eksplozji oraz błyskach światła.
Europa go słucha, Francja ma dość. Macronowi został rok
Pierwsze sygnały o dronach
Już w środę wieczorem łotewska armia odebrała sygnały o możliwym pojawieniu się dronów w przestrzeni powietrznej kraju – poinformował Māris Tütins, szef Wydziału Analiz i Zarządzania Informacją Sztabu Połączonego Narodowych Sił Zbrojnych. Aktywowano mobilne grupy obrony przeciwlotniczej, a także rozpoczęto patrolowanie przestrzeni powietrznej nad Bałtykiem.
Pytany, czy mieszkańcy poszczególnych regionów mogą dziś opuścić miejsce zamieszkania, Tutin podkreślił, że zagrożenie się nie skończyło (wywiadu udzielił ok. 6:30 rano). – Nadal mamy informacje, że w powietrzu prawdopodobnie znajduje się co najmniej jeden dron – przekazał.