Niemcy uruchomili nowy model służby wojskowej i zaczęli rozsyłać tysiące listów do 18-latków. Problem w tym, że wielu młodych mężczyzn po prostu je ignoruje. Berlin odpowiada krótko: brak reakcji może skończyć się grzywną nawet do 1000 euro.

- Bundeswehra rozpoczęła wysyłkę ankiet do 18-latków z rocznika 2008. Na początek formularze trafiły do około 5 tys. osób, ale docelowo armia chce wysyłać nawet 12,5 tys. listów tygodniowo.
- Około 28 proc. młodych mężczyzn nie odpowiedziało na ankiety. Niemieckie przepisy przewidują za to grzywnę do 1000 euro, ponieważ odpowiedź dla mężczyzn jest obowiązkowa.
- Niemcy chcą zwiększyć liczebność armii z około 184 tys. do 260 tys. żołnierzy do 2035 r.
Bundeswehra rozsyła ankiety do 18-latków. Część młodych Niemców nie odpowiada
Nowy model pozyskiwania żołnierzy w Niemczech wszedł w praktyczną fazę. Bundeswehra rozpoczęła wysyłkę pierwszych ankiet dotyczących dobrowolnej służby wojskowej. Formularze trafiają do osób z rocznika 2008, które właśnie osiągnęły pełnoletność.
Pierwsza partia objęła około 5 tys. osób, ale niemieckie wojsko planuje szybko zwiększyć skalę operacji. Docelowo wysyłanych ma być nawet 12,5 tys. listów tygodniowo. To element szerszego planu odbudowy potencjału kadrowego armii.
Już na początku pojawił się jednak problem. Według informacji podawanych przez niemieckie media około 28 proc. młodych mężczyzn nie odpowiedziało na przesłane dokumenty, mimo że mają taki obowiązek.
Ignorowanie listów może skończyć się grzywną
Bundeswehra i niemieckie Ministerstwo Obrony nie ukrywają, że traktują sprawę poważnie. Brak odpowiedzi na ankietę może zostać uznany za wykroczenie. W grę wchodzą grzywny sięgające nawet 1000 euro.
Obowiązek dotyczy wyłącznie mężczyzn. Kobiety również mogą otrzymać formularz i zgłosić chęć służby, ale odpowiedź pozostaje dobrowolna.
To rozwiązanie pokazuje kierunek obrany przez Berlin. Formalnie Niemcy nie przywróciły powszechnego poboru zawieszonego w 2011 r., ale państwo zaczyna ponownie budować mechanizmy pozwalające szybko zwiększyć liczebność armii.
Co znajduje się w ankiecie Bundeswehry
List zawiera kod QR prowadzący do internetowego formularza. Bundeswehra zbiera w nim informacje potrzebne do oceny motywacji i predyspozycji kandydatów.
Pytania dotyczą m.in. wykształcenia, sytuacji rodzinnej oraz kondycji fizycznej. Ankietowani mają też określić własną sprawność w skali od bardzo dobrej do niskiej. Niemiecka armia podkreśla, że rozpoczęcie szkolenia wymaga minimalnego poziomu sprawności.
W formularzu pojawia się również kluczowe pytanie o zainteresowanie służbą wojskową. Odpowiedzi udziela się w skali od 0 do 10. Zero oznacza całkowity brak zainteresowania, dziesiątka – pełną gotowość do zostania żołnierzem.
Bundeswehra kusi pieniędzmi i wyborem ścieżki służby
Nowy model ma opierać się przede wszystkim na dobrowolności, dlatego Bundeswehra próbuje przekonać młodych ludzi nie tylko patriotycznymi hasłami, ale też konkretnymi warunkami finansowymi.
Proponowane wynagrodzenie ma wynosić od 2600 do 2650 euro brutto miesięcznie. Osoby deklarujące co najmniej rok służby mogą liczyć na wyższe stawki oraz zakwaterowanie. Przy dłuższym zobowiązaniu przewidziano również dopłaty do prawa jazdy.
Kandydaci mogą wskazać preferowany rodzaj służby. Do wyboru pozostają m.in. wojska lądowe, lotnictwo, marynarka wojenna, jednostki cybernetyczne, logistyka czy służby medyczne. Formularz pozwala też określić termin rozpoczęcia służby – od natychmiastowego po odłożony nawet o kilka lat.
Nie każdy chce iść do wojska. Formularz i tak trzeba oddać
Niemieckie przepisy nie przewidują możliwości zignorowania ankiety tylko dlatego, że ktoś nie chce służyć w armii. Nawet osoby planujące ubiegać się o status odmawiającego służby wojskowej muszą odesłać formularz.
Po wypełnieniu ankiety osoby zainteresowane służbą otrzymają zaproszenie na rozmowę doradczą. Docelowo wszyscy mężczyźni z danego rocznika mają przechodzić obowiązkową kwalifikację wojskową, choć pierwszeństwo otrzymają ochotnicy. Powód jest prosty — Bundeswehra nie ma dziś możliwości organizacyjnych, by jednocześnie obsłużyć wszystkich kandydatów.
Za nowym systemem stoi szerszy plan zwiększenia liczebności Bundeswehry. Rząd zakłada wzrost liczby aktywnych żołnierzy z około 184 tys. obecnie do 260 tys. w 2035 r.
Kanclerz Friedrich Merz zapowiedział, że najpóźniej w 2027 r. rząd oceni skuteczność modelu dobrowolnego.