Reklama
Reklama
Reklama

„Awangarda sił zbrojnych”. Generał mówi, co F-35 dają polskiemu wojsku

TYLKO NA

– Nie możemy mieć kompleksów. Kluczowe jest, abyśmy zrobili z tych samolotów odpowiedni użytek – tak gen. Roman Polko ocenił znaczenie samolotów F-35 dla polskich sił zbrojnych. W rozmowie z Zero.pl stwierdził też, że transfer tych maszyn uczyni nasz kraj jednym z najsilniejszych technologicznie graczy na całej wschodniej flance NATO.  – Możemy być dawcą bezpieczeństwa dla regionu – dodał.

samolot F-35
Łask, 12.06.2026. Samolot F-35 Sił Zbrojnych RP na pasie startowym na terenie 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku, 12 bm. (amb) PAP/Marian Zubrzycki (fot. Marian Zubrzycki / PAP)
  • W 32. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Łasku do polskich Sił Zbrojnych włączono pierwsze trzy samoloty F-35. W uroczystości wzięli udział m.in. prezydent Karol Nawrocki oraz wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
  • – F-35 jest gamechangerem, bo może przełamać wielowarstwowy system obrony powietrznej wrogiego nam państwa. Dokonuje tego, ponieważ jest bardzo trudny do wykrycia przez radary – stwierdził gen. Roman Polko, były dowódca GROM, w rozmowie z Zero.pl.
  • Według wojskowego dzięki nowoczesnym funkcjom samoloty F-35 będą bardzo potrzebne polskim siłom zbrojnym. Podkreślił też, że maszyny nie służą do likwidowania dronów, które zdominowały współczesne pole walki. – Żeby niszczyć skutecznie bezzałogowce, wcale nie są potrzebne superrakiety, tylko procedury, by dowódca obrony mógł wykorzystać te zdolności, które ma – ocenił gen. Polko.

Samoloty F-35 dostarczono do Polski na mocy kontraktu o wartości 4,6 mld dolarów, który został zawarty w 2020 r. Łącznie do polskich sił zbrojnych trafią 32 maszyny bojowe, które będą znane pod nazwą „Husarz”. Produkcja pierwszej maszyny zakończyła się w listopadzie 2024 r., a całość dostaw zaplanowano do 2029 r.

– F-35 to awangarda, jeżeli chodzi o siły zbrojne. Samoloty mają systemy rozpoznania, systemy ogniowe, a do tego mogą przekazywać informacje zintegrowanemu systemowi naziemnemu: do Apachy czy Abramsów. To latające stanowisko dowodzenia. F-35 są też bardzo mało widoczne dla systemów obronnych przeciwnika. Ma to ogromne znaczenie, jeżeli możemy wręcz bezkarnie włamywać się na przestrzeń wroga pomimo jego systemów obrony powietrznej. To pozwala na zadawanie np. Rosji głębokich uderzeń – powiedział w rozmowie z Zero.pl generał Roman Polko.

Niska wykrywalność w powietrzu to jedna z głównych cech samolotów tzw. piątej generacji, do której należy F-35. Kształt tych maszyn został zaprojektowany tak, by rozpraszać fale radiowe i w ten sposób utrudniać wykrycie przez wrogie radary.

Reklama
Reklama

„F-35 są potwierdzeniem gwarancji, które mamy od USA”

Do końca 2026 r. w Polsce planowo ma się pojawić łącznie 14 samolotów F-35, a kolejne 12 – do końca 2027 r.

Według generała Polko zaletą sprowadzenia tych amerykańskich maszyn do Polski jest możliwość zaangażowania kraju w program nuclear sharing. To program Sojuszu Północnoatlantyckiego (NATO) w ramach polityki odstraszania jądrowego, który umożliwia udostępnienie amerykańskiej taktycznej broni jądrowej państwom członkowskim, które nie posiadają własnego arsenału nuklearnego.

F-35 zostały oficjalnie certyfikowane przez USA do przenoszenia unowocześnionych bomb termojądrowych B61-12. Posiadanie tych samolotów, nazywanych za sprawą ich zdolności tzw. maszynami podwójnego zastosowania, to krok w kierunku udziału Polski w programie Nuclear sharing. Nawet bez posiadania broni jądrowej na własnym terytorium, polscy piloci zyskują sprzęt zdolny do wykonywania takich misji.
 
– F-35 to wstęp do możliwości przechowywania głowic jądrowych na terytorium Polski. One mogą być przenoszone za pomocą tych maszyn. Nuclear sharing warto budować właśnie takimi etapami technicznymi – stwierdził gen. Polko.

Reklama
Reklama

Były szef GROM dodał też, że bazy F-35 będą wymagały specjalnej ochrony ze strony USA. – To też wiąże Stany Zjednoczone na terytorium Polski. Skoro zaufali nam i dają nam technologie, oznacza, że ufają nam na tyle, iż są pewni, że technologia nie dostanie się w ręce wroga. Samoloty są więc potwierdzeniem gwarancji, które mamy od USA. Jeżeli Stany Zjednoczone dają nam technologię, to nie po to, aby kiedyś wróg ją przejął – zapewnił Polko.

Generał Polko: Brakuje nam strategii obronnej

Wojskowy podkreślił jednocześnie, że samoloty F-16 jak i F-35 nie będą wykorzystywane do niszczenia dronów, które coraz częściej naruszają polską przestrzeń powietrzną. Latające maszyny zdominowały pole walki podczas trwającej wojny w Ukrainie czy Bliskim Wschodzie, przez co eksperci coraz częściej domagają się, by polskie siły zbrojne inwestowały właśnie w tego rodzaju „latające uzbrojenie”.

– Dron, który jeszcze kilka lat temu był przełomem na polu walki, dziś jest powszechnym urządzeniem. Maszyny nawet po utracie kontaktu przez operatora są w stanie zrealizować cel, bo zawierają elementy sztucznej inteligencji. F-35 to nie jest samolot likwidujący drony. Nie chodzi o koszt, bo F-35 przenosi rakiety warte miliony dolarów, tylko o to, że przy zwalczaniu bezzałogowców samolot jest mniej skuteczny niż starsze działa przeciwlotnicze, choćby ZU-23 (najpopularniejsza armata przeciwlotniczą na świecie okresu powojennego – red.). Żeby niszczyć skutecznie drony, wcale nie są potrzebne superrakiety, tylko procedury, by dowódca obrony mógł wykorzystać te zdolności, które ma – stwierdził gen. Polko.

Reklama
Reklama

Według wojskowego obecnie największy problemem jest to, że żołnierze nie mogą likwidować dronów naruszających naszą przestrzeń powietrzną, nawet jeśli maszyny są w zasięgu ich wzroku.

– Gdy dron leci nad niebem i widzi go strażnik graniczny, widzi go żołnierz, który depcze po granicy, nawet jeżeli ma broń i tak nie może do niego strzelać. Uniemożliwiają to procedury. Trzeba zdefiniować, czym jest wojna hybrydowa, a jeżeli ona już trwa dozbroić Straż Graniczną. To kwestia wypracowania pewnych sposobów działania, zgód, procedur, z czym mamy problem. Brakuje nam strategii, polityczno-strategicznej dyrektywy obronnej. Nie mamy powiedziane, w jaki sposób obrona ma być wprowadzona, żeby nie oddać ani piędzi ziemi. Działamy tak, jakby właściwie nic się nie stało, jakby nie było wojny – stwierdził gen. Polko w rozmowie z Zero.pl.

„Możemy być dawcą bezpieczeństwa dla regionu”

Docelowo, po zakończeniu dostaw, Polska będzie dysponować dwoma eskadrami F-35 – pierwsza z nich ma stacjonować w Łasku, druga w zachodniopomorskim Świdwinie, w 21. Bazie Lotnictwa Taktycznego. Zarówno baza w Łasku, jak i w Świdwinie wymagały gruntownych remontów i modernizacji, by spełnić warunki do przechowywania w nich nowoczesnych samolotów.

Reklama
Reklama

32 samoloty F-35 wraz z 47 samolotami F-16, które w najbliższym czasie zostaną poddane gruntownej modernizacji, staną się trzonem siły bojowej polskich Sił Powietrznych. Ma je wesprzeć 48 szkolno-bojowych samolotów FA-50 i różnego typu bezzałogowce, czyli drony. W planach na najbliższe lata jest także zakup kolejnych maszyn — w tym prawdopodobnie kolejnych F-35.

Jak stwierdził gen. Polko, transfer F-35 do Polski uczyni nasz kraj jednym z najsilniejszych technologicznie graczy na całej wschodniej flance NATO. 

– Naprawdę nie możemy mieć kompleksów, a nawet więcej: kluczowe jest, abyśmy zrobili z tego wyposażenia odpowiedni użytek. Możemy przejmować inicjatywę w kwestiach bezpieczeństwa, być dawcą bezpieczeństwa, nie tylko biernym obserwatorem i biorcą. Jestem przekonany, że F-35 będą wykorzystywane chociażby po to, żeby chronić Litwę, Łotwę, Estonię. My jesteśmy jednym z najsilniejszych krajów wschodniej części NATO, ale wtedy będziemy cieszyć się szacunkiem, kiedy zostaniemy jednocześnie graczem na arenie międzynarodowej – podkreślił gen. Polko.

Źródła: Zero.pl, PAP
Reklama
Reklama