Polska wciąż nie wdrożyła unijnego aktu o usługach cyfrowych, a platformy społecznościowe usuwają tylko część zgłoszonych treści. W rozmowie z Zero.pl wicepremier Krzysztof Gawkowski mówi wprost: państwo musi mocniej naciskać na big tech w walce z dezinformacją.

- Wicepremier Krzysztof Gawkowski dla Zero.pl: Trzeba mocniej przyciskać platformy do współpracy przeciwko dezinformacji.
- Gawkowski: Ministerstwo Cyfryzacji przygotowało dobrą ustawę o akcie o usługach cyfrowych, który został zawetowany przez prezydenta.
- Gawkowski: Dzisiaj pan prezydent nie zgłasza nic nowego. Więc my przygotowaliśmy ustawę, w której znowu jest wszystko, czego chciał.
W 2025 r. pracownicy NASK – Państwowego Instytutu Badawczego – zgłosili administratorom mediów społecznościowych aż 46 511 materiałów o charakterze dezinformacyjnym. Platformy usunęły zaledwie 12 proc. z nich, ale moderacji poddały 68 proc. zgłoszeń.
„To może być każdy”. Szef cyberpolicji o ludziach, których zamykają za krzywdzenie dzieci
W opublikowanym w czwartek raporcie NASK podkreśla, że w ciągu 2025 r. platformy coraz aktywniej reagowały na zgłoszenia. Zjawisko to było związane ze wzmożoną aktywnością profili uczestniczących w operacjach dezinformacyjnych powiązanych z Rosją, takich jak Undercut i Overload, w drugiej połowie roku.
Z ministrem cyfryzacji Krzysztofem Gawkowskim rozmawialiśmy krótko przed prezentacją raportu. Zapytaliśmy między innymi, czy resort ma pomysł, jak przekonać prezydenta do implementacji w Polsce unijnego aktu o usługach cyfrowych (Digital Services Act – DSA).
9 stycznia prezydent Karol Nawrocki zawetował polską ustawę o DSA, tłumacząc decyzję obawami przed „administracyjną cenzurą”.
Krzysztof Jabłonowski, Zero.pl: Blisko 50 tys. zgłoszonych treści. Czy państwo odbierają ten wynik jako sukces? A może powinniśmy dyskutować o tym w innych kategoriach?
Krzysztof Gawkowski, wicepremier, minister cyfryzacji: W 2025 r. zgłoszono łącznie ponad 46 tys. materiałów do platform. I nie jestem zadowolony z wyników dotyczących tego, jak platformy reagują. Oczywiście w przypadku dużej części tych treści była reakcja – ponad 31 tys. razy. Ale 20 proc. zgłoszeń, czyli ponad 9 tys. przypadków, zostało odrzuconych.
Wicepremier w „Big Brotherze”? Gawkowski: W domu mam kamery
To jest dla mnie świadectwo tego, że trzeba platformy mocniej przyciskać do takiej współpracy przeciwko dezinformacji. Platformy muszą czuć, że państwo wymaga od nich, żeby nielegalne treści, pedofilskie zdjęcia, fałszywe i szkodliwe informacje dla państwa czy dla obywateli znikały. I po to ujawniamy dzisiaj całość tych liczb, tego materiału, żeby pokazać, że nikt platformom nie będzie odpuszczał.
Nie ma pan wrażenia, że wykonujemy w zastępstwie platform bardzo ciężką, specjalistyczną pracę i wydajemy na to pieniądze polskiego podatnika?
Mam takie wrażenie i dlatego Ministerstwo Cyfryzacji przygotowało dobrą ustawę o akcie o usługach cyfrowych, który został zawetowany przez prezydenta, a który miał nakładać na platformy obowiązek ściągania tych treści – dotyczących, chociażby takich materiałów jak oszustwa finansowe, spraw dotyczących nielegalnych zdjęć pornograficznych czy możliwości przeciwdziałania dezinformacji.
To wszystko Ministerstwo Cyfryzacji zrobiło. Ustawa była na stole, prezydent ją miał. Nie została podpisana.
Czy mają państwo pomysł, jak współpracować teraz z panem prezydentem albo "przycisnąć" go, żeby się zgodził?
Do ustawy, którą zrealizowaliśmy w 2025 r., wpisaliśmy wszystkie rzeczy, które chciał pan prezydent. To znaczy, znalazł się tam sąd, który miał być organem odwoławczym, znalazły się tam elementy wykluczające natychmiastową wykonalność. Więc to, czego chciał pan prezydent, było.
Dzisiaj pan prezydent nie zgłasza nic nowego. Więc my przygotowaliśmy ustawę, w której znowu jest wszystko, co chciał prezydent.
Może mają państwo jakiś nowy plan, ironizując trochę: super pomysł, jak przekonać pana prezydenta?
Nie ma innego pomysłu, dlatego że ustawa DSA została zaimplementowana we wszystkich państwach Unii Europejskiej, oprócz Polski. Wszędzie w Europie to samo prawo funkcjonuje. Nie funkcjonuje w Polsce, bo prezydent mówi, że nie powinno funkcjonować. Ja tego nie rozumiem.
Wszyscy w Europie uważają, że to jest dobre prawo. Polska uważa, że to jest złe prawo – w rozumieniu prezydenta. Dla mnie to jest dobre prawo.
