– Jakieś chmury czarne się zebrały i teraz jest pytanie, czy one szybko się rozpłyną, czy nie – tak o potencjalnych skutkach wojny na Bliskim Wschodzie dla inflacji i wzrostu PKB w Polsce mówił prezes NBP Adam Glapiński podczas konferencji prasowej poświęconej ocenie bieżącej sytuacji ekonomicznej. Odniósł się też do polskiego SAFE 0 proc. i wyjaśnił, jak widzi rolę NBP w tym projekcie.

Prezes NBP Adam Glapiński zabrał głos dzień po tym, jak zakończyło się dwudniowe decyzyjne posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej, na którym dokonano obniżki stóp procentowych o 0,25 pkt. proc. W efekcie stopa referencyjna NBP wynosi obecnie 3,75 proc.
W komunikacie po posiedzeniu Rady zaakcentowano, że w świetle tego, jak kształtuje się obecnie inflacja w Polsce i jakie są perspektywy dla ścieżki dynamiki cen konsumenckich w kolejnych kwartałach, dostosowanie poziomu stóp procentowych było uzasadnione. Jednocześnie Rada zwróciła uwagę na nowe ryzyka dla perspektyw inflacji, które zrodził wybuch wojny na Bliskim Wschodzie i drożejące surowce energetyczne.
Stopy procentowe w Polsce w dół. Mamy wyliczenia, o ile spadnie rata kredytu
Adam Glapiński o inflacji
Prezes NBP nawiązał do kwestii inflacji i tego, jak wpłynęła ona na optykę Rady na marcowym posiedzeniu. Przywołał w tym kontekście najnowszą projekcję makroekonomiczną NBP, która zakłada utrzymanie się inflacji w celu banku centralnego w horyzoncie najbliższych 3 lat. Cel inflacyjny NBP to wskaźnik cen konsumenckich na poziomie 2,5 proc. w ujęciu rok do roku, z dopuszczalnym odchyleniem o 1 punkt procentowy „w górę” lub „w dół”, co daje przedział 1,5–3,5 proc. (tzw. zakres tolerancji).
– Według wstępnych danych GUS, w styczniu inflacja wyniosła tylko 2,2 proc. W efekcie od ponad pół roku jest ona zgodna z celem NBP, a ostatnio spadła nawet poniżej środka celu NBP – powiedział na początku swojego wystąpienia Adam Glapiński.
– Powrót inflacji do niskiego poziomu jest stały. Według tej projekcji inflacja aż do końca 2028 r. ma pozostać zgodna z celem NBP – dodał.
Prezes NBP podkreślił, że poprawiły się perspektywy inflacji bazowej (tj. z wyłączeniem cen żywności i energii). Mówił też o tym, że niskiej inflacji w kolejnych latach sprzyjać będzie m.in. mniejsza presja na wzrost cen wynikająca z hamowania tempa wzrostu wynagrodzeń w Polsce. Zauważył jednocześnie, że tanie towary napływające z Chin (Państwo Środka szuka nowych rynków zbytu w efekcie wojny celnej z USA) obniżają inflację w całej Europie, w tym w Polsce, choć jednocześnie ten napływ uderza w perspektywy wzrostu PKB.
Adam Glapiński zauważył też, że redukcja stóp procentowych o 2 pkt proc. (o tyle łącznie spadły one od początku 2025 r.) zmniejszyła o ok. 28,5 mld zł w ciągu następnych dwóch lat koszt obsługi długu publicznego. – To jest nasz wkład i to jest duża ulga dla finansów publicznych, choć oczywiście nie jest to celem NBP.
RPP wobec wojny na Bliskim Wschodzie
Szef banku centralnego przeszedł następnie do oceny bieżących zagrożeń dla ścieżki inflacji wynikających z wojny na Bliskim Wschodzie. Wskazał na wzrost cen paliw i możliwy kryzys energetyczny, który „podbije ceny”, ale z drugiej strony „zadziała przeciwinflacyjnie” poprzez negatywny wpływ na koniunkturę i wzrost PKB.
To miał być rok przyspieszenia. Czy wojna na Bliskim Wschodzie uderzy w polską gospodarkę?
W związku z narastającą niepewnością Glapiński podkreślił, że RPP będzie podejmować dalsze decyzje w zależności od napływających danych. – Choć ropa i gaz podrożały, to nie wiadomo, jak rozwinie się sytuacja w przyszłości.
– Dlatego też Rada nie zapowiada żadnych dalszych decyzji – zaznaczył, zapewniając, że organ będzie nadal monitorować wpływ wydarzeń na Bliskim Wschodzie na inflację.
– Jakieś chmury czarne się zebrały i teraz jest pytanie, czy one szybko się rozpłyną, czy nie. Nie mamy pojęcia, dlatego zachowujemy dużą wstrzemięźliwość wypowiedzi i przewidywania tego, co może być w najbliższym czasie – stwierdził Adam Glapiński.
W dalszej części wystąpienia, dopytywany o dalsze perspektywy dla stóp procentowych, podkreślił, że wszystko zależy od tego, jak długo potrwa wojna w rejonie Zatoki Perskiej. – Jeśli dwa miesiące i się to uspokoi – daj Bóg – to wracamy do starego scenariusza (…), że będzie jeszcze obniżka – powiedział, dodając, że w Polsce nadal jest dość wysoka realna stopa procentowa.
Zapewnił, że eksperci NBP już przeliczają, na ile wzrost cen surowców energetycznych i globalnych stawek frachtu wpłynie na inflację w Polsce. Jak przekazał, „wstępne przymiarki” pokazują, że ten wpływ nie byłby „dramatyczny”.
Glapiński o „polskim SAFE 0 proc.”
Prezes NBP był też dopytywany o potencjalny udział banku centralnego w programie „SAFE 0 proc.”, którego zręby zarysował na wspólnej konferencji prasowej z prezydentem Karolem Nawrockim. Jak stwierdził, przegląd komentarzy medialnych po tej konferencji był dla niego „niezłą lekturą kabaretową”.
– Właściwie nic konkretnego jeszcze nie przedstawiłem, a mimo to jakiś długi korowód, jakaś kohorta ekonomistów, a przede wszystkim polityków, się na ten temat wypowiada – stwierdził.
Adam Glapiński podsumował następnie to, co jego zdaniem powinna wiedzieć opinia publiczna na temat „polskiego SAFE 0 proc.” – Po pierwsze, potrzebna jest koordynacja działań nad docelowymi rozwiązaniami, dlatego prezydent i rząd jako pierwsi powinni poznać te rozwiązania.
– Po drugie, my ze swej strony zapewniamy (...), że nasze ewentualne działania będą realizowane ściśle w granicy naszego mandatu i obowiązujących nas przepisów prawa – dodał.
Podkreślił, że NBP zamierza „prowadzić takie działania, które nie będą prowadzić do uszczuplenia posiadanych przez nas rezerw dewizowych”. Zaznaczył, że jeśli stabilność cen nie jest zagrożona, a tak jest obecnie, to bank centralny może zająć się swoim drugim zadaniem – wspieraniem polityki gospodarczej rządu.
Kiedy szczegóły ws. „SAFE 0 proc.”?
Odróżnił przy tym zamiar przekazania zysku do budżetu państwa od potencjalnej nowej inicjatywy ustawodawczej, która pozwoliłaby, żeby środki z banku centralnego były jeszcze lepiej wykorzystywane.
– My byśmy chętnie widzieli taką inicjatywę ustawodawczą (...), żeby zysk z NBP, który trafia do rządu, był umieszczany jako przychód Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych – wskazał.
Glapiński wskazał, że NBP byłby w stanie przekazywać na wsparcie wydatków na obronność kilkadziesiąt miliardów złotych rocznie – i właśnie dlatego nowe rozwiązania legislacyjne pozwalające na przekazanie tych pieniędzy do MON czy Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych są pożądane.
Jak dodał, NBP nie proponuje obecnie niczego, co byłoby wbrew prawu, ale w kancelarii prezydenta są obecnie prowadzone prace, które mają zagwarantować jeszcze lepsze wykorzystanie środków z NBP.
– Zrobimy ten zysk bardzo duży, takimi niestandardowymi metodami, które możemy jednorazowo zrobić, nie uszczuplając rezerw – zapewnił, znów odnosząc się do projektu „SAFE 0 proc.” i udziału NBP w tym projekcie.
Pytany o to kiedy opinia publiczna pozna szczegóły, powiedział, że już w tym tygodniu eksperci z NBP będą kontaktować się z ekspertami strony rządowej, MFiG i MON. Dodał, że przekazane na wsparcie finansowania zbrojeń środki z NBP „nie naruszą polskiego ratingu”.
