Reklama

Habilitacja bliskiego stopnia, czyli kto pomógł reformatorowi polskiej edukacji

Reklama
TYLKO NA

Wicedyrektor państwowego instytutu odpowiedzialnego za reformę edukacji zrobił w listopadzie 2025 r. habilitację. Recenzentami dorobku Tomasza Gajderowicza były dwie osoby z rady naukowej tego instytutu, a jedna z nich od lutego rozpoczęła w nim pracę. – To może być konflikt interesów. Każdy powinien o tym wiedzieć – ocenia w rozmowie z Zero.pl wiceminister nauki Karolina Zioło-Pużuk.

artykul_glowne-foto
Na zdjęciu wicedyrektor IBE Tomasz Gajderowicz oraz szefowa MEN Barbara Nowacka (fot. Albert Zawada, Piotr Polak, Marcin Obara / PAP)
  • Doktor habilitowany Tomasz Gajderowicz ma zostać zastępcą dyrektora ds. naukowych państwowego Instytutu Badań Edukacyjnych. Jego kandydaturę zaopiniuje dziś rada naukowa IBE.
  • Stanowisko wicedyrektora ds. naukowych to prestiżowa funkcja, zdefiniowana w ustawie o instytutach badawczych. Aby ją sprawować, potrzebna jest habilitacja. Gajderowicz uzyskał ją dopiero w listopadzie 2025 r., gdy pełnił już mniej prestiżową funkcję wicedyrektora IBE ds. badań. 
  • Proces habilitacyjny budzi poważne wątpliwości zarówno wśród pracowników samego Instytutu Badań Edukacyjnych, jak i w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Chodzi o bliskie powiązania Gajderowicza z recenzentkami jego dorobku.

Reklama

Instytut Badań Edukacyjnych to państwowy instytut badawczy podlegający minister edukacji narodowej Barbarze Nowackiej. Przygotowuje najważniejszą reformę w polskiej szkole od czasu likwidacji gimnazjów przez Annę Zalewską, minister edukacji narodowej w rządzie Prawa i Sprawiedliwości.

Struktura instytutu, który ma reformować polską naukę, jest niesłychanie skomplikowana. Jest dyrektor – i od stycznia 2024 r. jest nim dr. hab. Maciej Jakubowski, prof. Uniwersytetu Warszawskiego, ekonomista i badacz edukacji.

Jakubowski na swojego zastępcę rekomendował Tomasza Gajderowicza (panowie znali się wcześniej, prowadzili wspólnie fundację oraz kilka spółek). Wówczas doktora. To ważne, bo Gajderowicz nie spełniał ustawowego wymogu, by być wicedyrektorem ds. naukowych. Przepisy mówią bowiem jasno: wicedyrektor ds. naukowych musi mieć habilitację.


Reklama

Z Gajderowicza zrobiono więc wicedyrektora ds. badań. Aby tak się stało, w IBE zmieniono całą strukturę organizacyjną instytutu i stworzono stanowisko specjalnie dla nowego wicedyrektora.


Reklama

A stanowisko wicedyrektora ds. naukowych pełni sam dyrektor instytutu. Podlega mu biblioteka.

Zero.pl załącza aktualny schemat organizacyjny IBE – dzięki temu być może łatwiej będzie zrozumieć całą strukturę.

Aktualna struktura organizacyjna Instytutu Badań Edukacyjnych


Reklama

Powyższy schemat jednak za chwilę będzie nieaktualny. Po tym, jak w listopadzie 2025 r. Gajderowiczowi przyznano habilitację, rada naukowa IBE ma zaopiniować go na wicedyrektora ds. naukowych. To pierwszy krok, by powołanie na to stanowisko wręczyła mu minister edukacji Barbara Nowacka. Jednocześnie instytut szykuje zmiany w strukturze, by to uwzględnić i zlikwidować rozwiązanie „pomostowe”.


Reklama

Sam instytut utrzymuje, że stanowisko zastępcy dyrektora ds. naukowych Gajderowicz ma otrzymać „w uznaniu za dotychczasową pracę”. Potwierdza natomiast, że w nowej strukturze integrować będzie obie funkcje: i wicedyrektora ds. naukowych, i wicedyrektora ds. badań.

Wątpliwości wokół habilitacji Gajderowicza. Recenzenci byli podzieleni

Przyjrzeliśmy się procedurze habilitacyjnej Tomasza Gajderowicza. Proces budzi poważne wątpliwości. Podczas postępowania badacz uzyskał cztery recenzje swojego dorobku. Jedna z nich była skrajnie negatywna. 

Autorką wspomnianej recenzji była prof. Grażyna Trzpiot, kierowniczka Katedry Demografii i Statystyki Ekonomicznej na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach, jedna z najbardziej uznanych ekspertek od statystyki i ekonometrii w Polsce. Profesor rekomendowała w recenzji, by Gajderowiczowi nie nadawać stopnia doktora habilitowanego.


Reklama

Na 16 stronach prof. Trzpiot punktuje słabości prac Gajderowicza, zauważa błędy w wyciąganych wnioskach, wskazuje, że część badań jest „statystycznie niepoprawna”, a część informacji „niespójna z tekstem załączonego artykułu”. Jak wielokrotnie podkreśla, znaczna część publikacji Gajderowicza „nie stanowi znaczącego wkładu kandydata w rozwój dyscypliny ekonomia i finanse”.


Reklama

Autorka recenzji zwraca również uwagę, że część wniosków wysuwanych przez Gajderowicza w pracach opiera się nieaktualnych danych. „Autorzy piszą, że badanie ma ważne znaczenie dla edukacji polityki publicznej, z czym polemizuję, bo wnioski z danych sprzed dekady (...) nie mogą być pomocne, bo nie są aktualne w 2024 r. (...) Generacja studentów aktualnie studiujących to generacja Z, która ma własne oczekiwania, a w toku zbierania danych w 2015 r., ze względu na wiek, nie była objęta badaniem” – wskazuje ekspertka.

„Do słabości ocenianego osiągnięcia badawczego, poza wskazanymi w opisie merytorycznym wymienionych publikacji, należy zaliczyć sposób prezentacji poszczególnych prac wchodzących w skład pierwszego cyklu. Kandydat nie uwiarygodnił realnego wkładu własnego w przedstawionym do oceny cyklu publikacji” – zauważa prof. Trzpiot, wskazując jednocześnie, że „zgłoszone do oceny cykle nie zawierają ani jednego autorskiego artykułu naukowego”.

Fragmenty recenzji prof. Grażyny Trzpiot w postępowaniu habilitacyjnym Tomasza Gajderowicza


Reklama

Druga recenzja, pochodząca od prof. Józefa Dziechciarza z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, co prawda kończyła się rekomendacją, by habilitację przyznać, ale nie była entuzjastyczna dla dorobku. 


Reklama

Znalazł się w niej m.in. taki fragment: „Od dojrzałego badacza, w tym od kandydata do stopnia doktora habilitowanego, można oczekiwać dowodu, że potrafi samodzielnie zidentyfikować problem badawczy, sformułować hipotezy lub tezy badawcze, dobrać narzędzia analityczne, zidentyfikować źródła materiału empirycznego, wybrać potrzebny software, przeprowadzić niezbędne analizy empiryczne zakończone sformułowaniem wniosków i rekomendacji. Powinien udowodnić, że potrafi swoje wyniki samodzielnie podsumować w postaci publikacji naukowej” – wskazuje autor recenzji.

„Kandydat nie przedstawił takiego dowodu w postaci publikacji bez współautora, opracowania koncepcji projektów badawczych” – konkluduje prof. Dziechciarz.

Fragmenty recenzji prof. Józefa Dziechciarza w postępowaniu habilitacyjnym Tomasza Gajderowicza


Reklama

Jednoznacznie pozytywne – zarówno w treści, jak i konkluzji – były natomiast dwie recenzje: dr hab. Agnieszki Chłoń-Domińczak oraz dr hab. Ewy Gałeckiej-Burdziak. Obie panie są profesorkami Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.


Reklama

„Pozytywnie oceniam pozostały dorobek naukowy habilitanta, który jest odpowiedni jest spójny pod względem tematycznym. (...) Wyróżniająco oceniam aktywność dydaktyczną habilitanta. (...) Biorąc pod uwagę wszystkie powyżej przedstawione aspekty oceny stwierdzam, że pan dr Tomasz Gajderowicz w pełni spełnia wymogi ustawowe” – podkreśla Chłoń-Domińczak (pisownia oryginalna).

Fragmenty recenzji dr hab. Agnieszki Chłoń-Domińczak w postępowaniu habilitacyjnym Tomasza Gajderowicza

„Prace są spójne tematycznie, analizują wybrane zagadnienia z różnych perspektyw, mają charakter interdyscyplinarny i zostały opublikowane w renomowanych czasopismach naukowych. Stwierdzam zatem jednoznacznie, że Habilitant posiada w swoim dorobku osiągnięcia naukowe stanowiące znaczny wkład w rozwój dyscypliny” – wskazuje natomiast Gałecka-Burdziak.


Reklama

Fragmenty recenzji dr hab. Ewy Gałeckiej-Burdziak w postępowaniu habilitacyjnym Tomasza Gajderowicza


Reklama

Problem w tym, że od kwietnia 2024 r. – a więc w czasie kiedy wicedyrektor IBE uczestniczył w postępowaniu habilitacyjnym – obie recenzentki zasiadały w radzie naukowej IBE. Osoby w niej zasiadające, co do zasady, nie pobierają żadnego uposażenia. Mają jednak realny wpływ na kierunek rozwoju instytutu.

Chłoń-Domińczak jest członkinią rady do dziś, będzie w jej ramach opiniowała kandydaturę Gajderowicza na wicedyrektora ds. naukowych. Gałecka-Burdziak odeszła z rady w lutym 2026 r. W tym samym miesiącu zaczęła pracę w zespole badań ilościowych i eksperymentalnych IBE. Mówiąc wprost: pracuje w instytucie, w którym wicedyrektorem jest i będzie osoba, która skorzystała na jej pozytywnej recenzji – w dodatku w zespole, który bezpośrednio mu podlega.

Jak wynika z prawa o szkolnictwie wyższym i nauce, w przypadku dwóch recenzji negatywnych postępowanie habilitacyjne kończy się wynikiem negatywnym.


Reklama

Jak na sprawę patrzą recenzentki? „Nie wystąpił żaden konflikt interesów” – twierdzi dr hab. Ewa Gałecka-Burdziak. „Recenzję przygotowałam na podstawie dokumentacji przedłożonej przez habilitanta. Uważam ją za rzetelną. W swojej pracy naukowej kieruję się kryteriami merytorycznymi” – wskazuje w mailu do naszej redakcji (cała odpowiedź na końcu artykułu).


Reklama

Podobnego zdania jest też dr. hab. Agnieszka Chłoń-Domińczak. „Konflikt interesów to sytuacja, w której osobiste, finansowe lub emocjonalne interesy osoby mogą wpłynąć negatywnie na jej bezstronne i obiektywne decyzje zawodowe. (...) Nie mam żadnych osobistych, finansowych czy emocjonalnych interesów związanych z dr. hab. Tomaszem Gajderowiczem” – podkreśla (cała odpowiedź na dole strony).

Innego zdania jest jednak dr Karolina Zioło-Pużuk, wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego, którą zapytaliśmy o ocenę tej sytuacji. – Tak, to może być konflikt interesów. Każdy powinien o tym wiedzieć. Zawsze takie sprawy należy uważnie sprawdzać – mówi Zero.pl wiceszefowa MNiSW. 

– Uważam – i to jest mój głos, a nie jest to stanowisko ministerstwa – że osoby zajmujące wysokie stanowiska państwowe w ogóle nie powinny przechodzić procedury nadania stopnia naukowego – podkreśla wiceminister Zioło-Pużuk. 


Reklama

O konflikcie interesów mówi też dr Łukasz Kierznowski, prawnik specjalizujący się w prawie szkolnictwa wyższego, ekspert Kancelarii dla Nauki. – Przepisy prawa nie zakazują wprost, by recenzentami byli członkowie rady naukowej, działającej w instytucji, która zatrudnia kandydata do habilitacji, a którzy nie są jednocześnie jej pracownikami. Jednak do recenzentów w postępowaniach awansowych w nauce odpowiednie zastosowanie mają przepisy o biegłych, zawarte w kodeksie postępowania administracyjnego – wskazuje nasz rozmówca.


Reklama

– Oznacza to, że recenzent podlega wyłączeniu od udziału w postępowaniu, jeżeli zostanie uprawdopodobnione istnienie okoliczności, które mogą wywołać wątpliwość co do jego bezstronności – podkreśla dr Kierznowski. 

I jak dodaje, w jego ocenie „sytuacja, w której recenzentami są członkowie rady naukowej w instytucie, w którym habilitant pełni funkcję zastępcy dyrektora, rodzi oczywiste wątpliwości co do bezstronności tych osób”.

– Choć nie jest to bezpośrednia podległość służbowa, to jednak wyraźne powiązanie instytucjonalne ocenianego i oceniającego, przekładające się nie tylko na współpracę organizacyjną w instytucie, ale też zależności czysto ludzkie (wspólne wydarzenia, posiedzenia, etc.). Nie ma znaczenia to, że recenzenci nie byli pracownikami IBE, już bowiem tylko współpraca w tej samej instytucji może wpływać na łagodniejszą ocenę habilitanta albo co najmniej budzić co do tego wątpliwości – przekonuje dr Kierznowski.


Reklama

Kulisy wyboru recenzentów. Wicedyrektora z IBE oceniali członkowie rady w IBE

Jak to się stało, że dr hab. Ewa Gałecka-Burdziak i dr hab. Agnieszka Chłoń-Domińczak znalazły się w ogóle w komisji habilitacyjnej wicedyrektora IBE?


Reklama

Pierwsza z nich trafiła tam w drodze losowania przeprowadzonego przez Radę Doskonałości Naukowej. Spośród dziewięciu kandydatów wylosowano trzech recenzentów: prof. Grażynę Trzpiot, prof. Józefa Dziechciarza oraz dr hab. Ewę Gałecką-Burdziak.

„W Radzie Doskonałości Naukowej nie funkcjonuje wewnętrzny dokument określający, jak to zostało ujęte, »procedurę opisującą konflikt interesów«” – wskazuje kierownik działu prawnego RDN Artur Woźniak, odsyłając nas do wyżej wspomnianych przepisów kodeksu postępowania administracyjnego.

Doktor habilitowaną Agnieszkę Chłoń-Domińczak wskazał z kolei Uniwersytet Warszawski, a dokładniej rada naukowa dyscypliny ekonomia i finanse UW – ta sama, której w latach 2021-2025 członkiem był Tomasz Gajderowicz (jeszcze jako doktor).


Reklama

Kandydaturę Chłoń-Domińczak wysunęła przewodnicząca uczelnianej rady dr hab. Katarzyna Kopczewska. Jak czytamy w korespondencji nadesłanej przez biuro prasowe UW, kandydatura na recenzentkę uzyskała wymaganą większość głosów.


Reklama

Konflikt interesów? Gajderowicz: Nic mi o tym nie wiadomo

Ostatecznie całe postępowanie habilitacyjne Tomasza Gajderowicza zakończyło się pozytywnie. Komisja jednogłośnie zarekomendowała nadanie Gajderowiczowi stopnia doktora habilitowanego. Następnie – podczas obrad uczelnianej rady naukowej – za nadaniem stopnia zagłosowało 18 członków. Nikt nie głosował przeciw, nikt się nie wstrzymał. 10 osób było nieobecnych.

Tomasz Gajderowicz w odpowiedzi na pytania Zero.pl utrzymuje, że „nic mu o tym nie wiadomo”, aby w jego postępowaniu habilitacyjnym doszło do jakiegokolwiek konfliktu interesów.

Wicedyrektor IBE nie precyzuje, kiedy dokładnie i w jakich okolicznościach poznał dr hab. Agnieszkę Chłoń-Domińczak i dr hab. Ewę Gałecką-Burdziak.


Reklama

„Agnieszka Chłoń-Domińczak jest niekwestionowanym autorytetem w dziedzinie ekonomii edukacji. Nikt, kto na poważnie zajmuje się tą dyscypliną, nie może jej nie znać jako naukowca. Dodam przy tym, że osobiście bardzo cenię dorobek Pani Profesor i wyjątkowy wkład w dyscyplinę. Panią Profesor spotkałem pierwszy raz prawdopodobnie podczas którejś z konferencji tematycznych i znam jej imponujący dorobek publikacyjny” – podkreśla Gajderowicz.


Reklama

W temacie zastrzeżeń zgłaszanych przez prof. Grażynę Trzpiot wicedyrektor IBE wskazuje natomiast, że były one „przedmiotem dyskusji” i „zostały (przez niego – red.) wyjaśnione”.

„Poddawałem recenzji mój 10-letni dorobek naukowy zatem część danych i publikacji była w oczywisty sposób z początków mojej kariery, zatem mniej aktualna. W trakcie kolokwium precyzyjnie omówiłem wszystkie przedstawione uwagi, w szczególności odniosłem się do opinii recenzentki, że moje publikacje wykraczają poza dyscyplinę ekonomia i finanse. Uważam, że udało mi się wyjaśnić wszelkie pytania” – tłumaczy Gajderowicz.

Doktor habilitowany w korespondencji kierowanej do naszej redakcji zachęca również do „zapoznania się z jego dorobkiem, szeroko uznanym na świecie”. 


Reklama

„Moje prace były cytowane ponad 700 razy. Mój indeks H wynosi 13, natomiast i10-indeks – 21. Tylko w ostatnim roku moje prace cytowane były 200 razy, co świadczy jednak o aktualności prowadzonych badań” – zapewnia Gajderowicz.


Reklama


Wszystkie dokumenty, w tym recenzje habilitacyjne, dostępne są tutaj.

Pełne odpowiedzi udzielone przez rzecznika IBE Ryszarda Kamińskiego, dra hab. Tomasza Gajderowicza, jak również dr hab. Agnieszkę Chłoń-Domińczak i dr hab. Ewę Gałęcką-Burdziak prezentujemy poniżej.


Reklama