Mimo początkowych, uspokajających komunikatów polskich władz, dojdzie do redukcji wojsk USA nad Wisłą. Media informowały wcześniej, że resort obrony, na skutek błędów w komunikacji z polskim sztabem, dowiedział się o amerykańskiej decyzji z doniesień prasowych. Sprawę skomentował rzecznik Pentagonu.

- Stany Zjednoczone zdecydowały, że nie wyślą do Polski czterech tysięcy żołnierzy wojsk pancernych.
- Polskie władze początkowo przekonywały, że do redukcji sił USA nad Wisłą nie dojdzie. Resort obrony o decyzji miał dowiedzieć się z mediów.
- „To nie była nieoczekiwana, nagła decyzja” – skomentował rzecznik Pentagonu.
Od ubiegłego tygodnia trwa zamieszanie wokół obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce i odwołaniu przemieszczenia nad Wisłę brygady pancernej z USA. Do Polski w ramach rotacyjnej obecności miały trafić cztery tysiące żołnierzy wraz ze sprzętem. Pierwszy o sprawie informował dziennik „Wall Street Journal”.
Formacja miała stanowić istotne wzmocnienie rotacyjnej obecności wojsk USA na wschodniej flance NATO.
Syreny alarmowe zawyją się w Warszawie. Władze uspokajają
TVN24 zapytał Pentagon o decyzję dot. zmniejszenia amerykańskich sił w Polsce z dziesięciu do sześciu tys. żołnierzy.
„Decyzja o wycofaniu wojsk następuje po pełnym, wielowarstwowym procesie, który łączy w sobie punkty widzenia głównych dowódców Europejskiego Dowództwa Stanów Zjednoczonych i elementów łańcucha dowodzenia. To nie była nieoczekiwana, nagła decyzja i byłoby nieprawdziwe informowanie, że było inaczej” – przekazał w odpowiedzi pełniący obowiązki rzecznik Joel Valdez.
Informacje o odwołaniu rotacji nad Wisłę amerykańskich żołnierzy pozostają w sprzeczności z wcześniejszym przekazem polskiego rządu i resortu obrony.
Czytaj więcej: Zamieszanie wokół amerykańskich żołnierzy w Polsce. Waszyngton odpowiada
Minister Władysław Kosiniak-Kamysz oraz przedstawiciele MON zapewniali w ostatnich tygodniach, że ewentualne zmiany dotyczą przede wszystkim reorganizacji i nowego modelu rozmieszczania sił amerykańskich, a nie redukcji wsparcia dla Polski.
Polska armia miała być wcześniej informowana
Według doniesień Onetu, informacja o amerykańskich planach miała dotrzeć z Waszyngtonu do Sztabu Generalnego przed tygodniem, w nocy z poniedziałku na wtorek, a więc przed pierwszymi medialnymi doniesieniami w tej sprawie. „Przez prawie dwie doby nikt jej nie odczytał” – mówi jeden z informatorów portalu.
Do doniesień odniósł się rzecznik Sztabu Generalnego Wojska Polskiego płk Marek Pietrzak, który stanowczo zakwestionował tezy o opóźnieniu w przekazaniu informacji.
„Mój komentarz do sprawy: proszę zmienić informatorów. Podtrzymuję stanowisko, że żadne informacje dotyczące wstrzymania rotacji sił amerykańskich nie wpłynęły w poniedziałek do SG” – przekazał rzecznik.
Czytaj więcej: Amerykańska decyzja i chaos w polskiej armii? „W MON dowiedzieli się z mediów”
To oświadczenie stoi jednak w sprzeczności z relacjami części wysokich rangą oficerów, którzy twierdzą, że wiadomość jednak dotarła do Sztabu Generalnego
Z ustaleń portalu wynika, że kierownictwo MON miało zostać poinformowane o decyzji USA dopiero po publikacjach w amerykańskich mediach.
Według części rozmówców portalu problem miał dotyczyć nie tylko samego przekazania informacji, ale całego systemu obiegu dokumentów niejawnych w Sztabie Generalnym. Jeden z wojskowych określa sytuację jako „poważne zaburzenie organizacyjne”: