Ponad 48 tys. zł – to kwota, jaką otrzyma od Sejmu Łukasz Mejza w ramach rozliczenia tzw. kilometrówki. Kolejne 12 tys. zł otrzyma jako zwrot za przejazd taksówkami w związku z wykonywaniem mandatu posła. Sprawę w rozmowie z Zero.pl komentuje sam zainteresowany.

- Łukasz Mejza zadeklarował w sprawozdaniu przekazanym Kancelarii Sejmu, że w 2025 r. przejechał prawie 42 tys. km w związku z pełnieniem mandatu posła. To ponad 115 km dziennie.
- W ramach kilometrówki otrzyma zwrot środków w wysokości ponad 48 tys. zł.
- Polityk w rozmowie z Zero.pl tłumaczy, że nabił tyle kilometrów podróżując na posiedzenia Sejmu oraz po swoim okręgu wyborczym.
Na stronie internetowej Sejmu pojawiły się sprawozdania z wydatkowania przez posłów środków na prowadzenie biur poselskich. Każdy parlamentarzysta otrzymuje pieniądze na prowadzenie swojego biura.
W 2025 r. było to 23,3 tys. zł miesięcznie (obecnie 25 tys. zł). Z tych pieniędzy musi opłacić m.in. czynsz, wynagrodzenia dla pracowników oraz rachunki.
Żukowska dostanie 38 tys. zł kilometrówki. Odpowiada: Reprezentuję cały naród
Posłowie w ramach rozliczeń z Kancelarią Sejmu mogą odliczyć sobie także tzw. kilometrówkę i otrzymać zwrot pieniędzy za każdy przejechany km w związku ze swoją parlamentarną aktywnością. Za każdy km poseł otrzymać może 1,15 zł.
Mejza miał jeździć ponad 115 km dziennie
W czołówce tego zestawienia znajduje się poseł Łukasz Mejza. Za 2025 r. otrzymać ma 48,1 tys. zł, co oznacza, że miał przejechać samochodem prawie 42 tys. km. To dziennie, z uwzględnieniem weekendów i świąt, ponad 115 km.
Ponadto, posłowi Mejzie ma zostać zwrócone 12 470 zł, jakie wydać miał na podróż taksówkami „w związku z wykonywaniem mandatu poselskiego”. 37,5 tys. zł to z kolei zadeklarowane przez niego wydatki, jakie miał ponieść na „najem pojazdów”.
Będzie przesłuchanie Kurskiego i Bielana? Żurek zabrał głos
Jeszcze w 2025 r. posłowie nie mieli obowiązku szczegółowego rozliczania się z tzw. kilometrówki. Dopiero od obecnego roku wprowadzono wymóg szczegółowego opisywania dat, długości oraz celów podróży z związku z wykonywaniem mandatu posła. Parlamentarzyści mogą ponadto korzystać za darmo z komunikacji zbiorowej.
Według portalu jakglosuja.pl, największą kwotę do zwrotu w ramach kilometrówki ma otrzymać poseł Jarosław Rzepa z PSL. W sprawozdaniu wpisał 49 808 zł. Za nimi znajduje się kilkudziesięciu posłów, którzy zadeklarowali 48,3 tys. zł.
Najmniejszą kilometrówkę zgłosił natomiast Marcin Warchoł z PiS. Wpisał do sprawozdania 1 zł.
Łukasz Mejza w rozmowie z Zero.pl odpowiada, że w sprawozdanie wpisał przebieg swojego samochodu, którym odbywał podróże na posiedzenia Sejmu na trasie Zielona Góra-Warszawa oraz objazdy po swoim okręgu wyborczym.
– Wpisałem rzeczywiste przebiegi związane z aktywnością poselską. Mieszkam w Zielonej Górze - sam jeden wyjazd do Warszawy, to blisko 1000 km. Do tego dochodzi mnóstwo przejazdów po okręgu wyborczym. Od dawna walczę o lepszą komunikację kolejową Zielonej Góry z Warszawą, ale przy tej władzy prędzej doczekamy się kolejnego zmartwychwstania Łazarza, niż uporządkowania kolei, to banda tuskowych matołów – tłumaczy swoje rozliczenie poseł Mejza.
Łukasz Mejza w ostatnich tygodniach zasłynął też faktem, że na swoim koncie zgromadził 225 punkty karne za wykroczenia na drodze.
Poseł poza klubem PiS
Natomiast pod koniec kwietnia poseł Mejza zakończył swoją obecność w klubie parlamentarnym PiS.
Decyzja zapadła kilkanaście godzin po publikacji „Rzeczpospolitej”. Dziennik ustalił, że Łukasz Mejza miał wkrótce zadebiutować we freak fightach, prowadził rozmowy z federacjami organizującymi tego typu gale i był bliski uzgodnienia warunków kontraktu.
Skandal z udziałem Łukasza Mejzy
Łukasz Mejza to jedna z najczęściej opisywanych przez media postaci ze środowiska PiS. W listopadzie 2021 r. dziennikarze Wirtualnej Polski ujawnili, że założona przez niego firma Vinci NeoClinic obiecywała pseudoleczenie umierającym na raka i stwardnienie rozsiane, chorym na Alzheimera, Parkinsona oraz inne nieuleczalne choroby.
Łukasz Mejza wreszcie odnalazł powołanie
Niespełna pół roku później – w lutym 2022 r. – Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze wszczęła śledztwo w sprawie wyłudzenia ponad 750 tys. zł ze środków unijnych na fikcyjne szkolenia, do którego miało dojść w latach 2019-2021 na terenie województwa lubuskiego. Media ustaliły, że charakterystyka sprawy, którą zajmują się śledczy, wskazuje, że chodzi o spółki należące do posła Łukasza Mejzy.
