Reklama
Reklama

Mejza dostanie ponad 60 tys. zł. Posłowie rozliczają kilometrówki

Ponad 48 tys. zł – to kwota, jaką otrzyma od Sejmu Łukasz Mejza w ramach rozliczenia tzw. kilometrówki. Kolejne 12 tys. zł otrzyma jako zwrot za przejazd taksówkami w związku z wykonywaniem mandatu posła. Sprawę w rozmowie z Zero.pl komentuje sam zainteresowany.

Łukasz Mejza
Poseł PiS Łukasz Mejza na sali obrad (fot. arch.). (fot. Tomasz Gzell / PAP)
  • Łukasz Mejza zadeklarował w sprawozdaniu przekazanym Kancelarii Sejmu, że w 2025 r. przejechał prawie 42 tys. km w związku z pełnieniem mandatu posła. To ponad 115 km dziennie. 
  • W ramach kilometrówki otrzyma zwrot środków w wysokości ponad 48 tys. zł.
  • Polityk w rozmowie z Zero.pl tłumaczy, że nabił tyle kilometrów podróżując na posiedzenia Sejmu oraz po swoim okręgu wyborczym. 

Na stronie internetowej Sejmu pojawiły się sprawozdania z wydatkowania przez posłów środków na prowadzenie biur poselskich. Każdy parlamentarzysta otrzymuje pieniądze na prowadzenie swojego biura.

W 2025 r. było to 23,3 tys. zł miesięcznie (obecnie 25 tys. zł). Z tych pieniędzy musi opłacić m.in. czynsz, wynagrodzenia dla pracowników oraz rachunki. 

Żukowska dostanie 38 tys. zł kilometrówki. Odpowiada: Reprezentuję cały naród

Reklama
Reklama

Posłowie w ramach rozliczeń z Kancelarią Sejmu mogą odliczyć sobie także tzw. kilometrówkę i otrzymać zwrot pieniędzy za każdy przejechany km w związku ze swoją parlamentarną aktywnością. Za każdy km poseł otrzymać może 1,15 zł.

Mejza miał jeździć ponad 115 km dziennie

W czołówce tego zestawienia znajduje się poseł Łukasz Mejza. Za 2025 r. otrzymać ma 48,1 tys. zł, co oznacza, że miał przejechać samochodem prawie 42 tys. km. To dziennie, z uwzględnieniem weekendów i świąt, ponad 115 km.

Ponadto, posłowi Mejzie ma zostać zwrócone 12 470 zł, jakie wydać miał na podróż taksówkami „w związku z wykonywaniem mandatu poselskiego”. 37,5 tys. zł to z kolei zadeklarowane przez niego wydatki, jakie miał ponieść na „najem pojazdów”.

Będzie przesłuchanie Kurskiego i Bielana? Żurek zabrał głos

Reklama
Reklama

Jeszcze w 2025 r. posłowie nie mieli obowiązku szczegółowego rozliczania się z tzw. kilometrówki. Dopiero od obecnego roku wprowadzono wymóg szczegółowego opisywania dat, długości oraz celów podróży z związku z wykonywaniem mandatu posła. Parlamentarzyści mogą ponadto korzystać za darmo z komunikacji zbiorowej.

Według portalu jakglosuja.pl, największą kwotę do zwrotu w ramach kilometrówki ma otrzymać poseł Jarosław Rzepa z PSL. W sprawozdaniu wpisał 49 808 zł.  Za nimi znajduje się kilkudziesięciu posłów, którzy zadeklarowali 48,3 tys. zł.

Najmniejszą kilometrówkę zgłosił natomiast Marcin Warchoł z PiS. Wpisał do sprawozdania 1 zł. 

Łukasz Mejza w rozmowie z Zero.pl odpowiada, że w sprawozdanie wpisał przebieg swojego samochodu, którym odbywał podróże na posiedzenia Sejmu na trasie Zielona Góra-Warszawa oraz objazdy po swoim okręgu wyborczym. 

Reklama
Reklama

– Wpisałem rzeczywiste przebiegi związane z aktywnością poselską. Mieszkam w Zielonej Górze - sam jeden wyjazd do Warszawy, to blisko 1000 km. Do tego dochodzi mnóstwo przejazdów po okręgu wyborczym. Od dawna walczę o lepszą komunikację kolejową Zielonej Góry z Warszawą, ale przy tej władzy prędzej doczekamy się kolejnego zmartwychwstania Łazarza, niż uporządkowania kolei, to banda tuskowych matołów – tłumaczy swoje rozliczenie poseł Mejza. 

Łukasz Mejza w ostatnich tygodniach zasłynął też faktem, że na swoim koncie zgromadził 225 punkty karne za wykroczenia na drodze. 

Poseł poza klubem PiS

Natomiast pod koniec kwietnia poseł Mejza zakończył swoją obecność w klubie parlamentarnym PiS

Decyzja zapadła kilkanaście godzin po publikacji „Rzeczpospolitej”. Dziennik ustalił, że Łukasz Mejza miał wkrótce zadebiutować we freak fightach, prowadził rozmowy z federacjami organizującymi tego typu gale i był bliski uzgodnienia warunków kontraktu.

Reklama
Reklama

Skandal z udziałem Łukasza Mejzy

Łukasz Mejza to jedna z najczęściej opisywanych przez media postaci ze środowiska PiS. W listopadzie 2021 r. dziennikarze Wirtualnej Polski ujawnili, że założona przez niego firma Vinci NeoClinic obiecywała pseudoleczenie umierającym na raka i stwardnienie rozsiane, chorym na Alzheimera, Parkinsona oraz inne nieuleczalne choroby.

Łukasz Mejza wreszcie odnalazł powołanie

Niespełna pół roku później – w lutym 2022 r. – Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze wszczęła śledztwo w sprawie wyłudzenia ponad 750 tys. zł ze środków unijnych na fikcyjne szkolenia, do którego miało dojść w latach 2019-2021 na terenie województwa lubuskiego. Media ustaliły, że charakterystyka sprawy, którą zajmują się śledczy, wskazuje, że chodzi o spółki należące do posła Łukasza Mejzy.

Źródło: Zero.pl
Kamil Szałecki
Kamil SzałeckiDziennikarz
Reklama
Reklama