Henryk R., pseud. „łomiarz” opuścił we wtorek więzienie w Łowiczu. Odbył pełny wyrok 10 lat pozbawienia wolności za usiłowanie rozboju. Wcześniej odsiedział wyrok 15 lat więzienia za napaści na kobiety i zabójstwa.

- Henryk R. wyszedł na wolność po odsiedzeniu 10 lat więzienia w zakładzie w Łowiczu.
- Sąd objął go 24-godzinnym nadzorem elektronicznym.
- „Łomiarz” odbywał wyrok za usiłowanie rozboju. Wcześniej był skazany za napaści na kobiety.
Henryk R., pseud. „łomiarz”, opuścił we wtorek zakład karny w Łowiczu – poinformował we wtorek serwis RMF24.pl. W 2016 r. mężczyzna został skazany na dziesięć lat więzienia za usiłowanie rozboju.
W listopadzie 2025 r. Sąd Rejonowy w Łowiczu zdecydował o zastosowaniu elektronicznego nadzoru nad osadzonym.
Wystarczyło USG, ale był weekend. 15-latka zwijała się z bólu, kazano czekać
„Wysokie prawdopodobieństwo” popełnienia czynu zabronionego
Po wysłuchaniu opinii biegłych lekarzy psychiatrów sąd uznał, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez niego kolejnego czynu zabronionego przeciwko życiu i zdrowiu.
Henryk R. został zobowiązany do noszenia lokalizatora przez 24 godziny na dobę. Dozór elektroniczny nakłada się w takich przypadkach bezterminowo. Sąd może zdecydować o rezygnacji z tego środka po zasięgnięciu opinii biegłych.
Henryk R. musi także odbyć terapię, która ma służyć powstrzymywaniu agresji.
Wcześniej „łomiarz” siedział za zabójstwa
O Henryku R. było szczególnie głośno w latach dziewięćdziesiątych – wtedy nadano mu przydomek „łomiarz”. Mężczyzna atakował kobiety w centrum Warszawy.
Nie miała prawa jazdy, za to miała promil alkoholu. 17-latce grozi pięć lat więzienia
Większość rozbojów miała miejsce, gdy wychodził na przepustki z zakładu karnego, gdzie odbywał zasądzoną wtedy karę więzienia za poprzednie napady – czytamy w archiwalnych materiałach na stronie Komendy Stołecznej Policji.
Mężczyzna przyjeżdżał na Dworzec Warszawa-Śródmieście. Atakował swoje ofiary, idąc w stronę Dworca Południowego – dzisiejszych okolic stacji Metra Wilanowska. Stamtąd jechał dalej do Konstancina. „Wybierał puste bramy i podwórka. Uderzał mocno twardym narzędziem w głowę i wyrywał torebkę. Kradł pieniądze, które później przeznaczał na drobne wydatki i alkohol” – pisali funkcjonariusze KSP w komunikacie dla mediów.
Ówczesny komendant stołeczny Policji powołał wtedy specjalną grupę operacyjną. Henrykowi R. udowodniono prawie 30 przestępstw. Mężczyzna został skazany na 15 lat pozbawienia wolności za rozboje i zabójstwa. Łącznie pięć jego ofiar zmarło.