Główny Urząd Statystyczny zaskoczył rynek najnowszymi danymi o inflacji. Wskaźnik wzrostu cen okazał się wyraźnie niższy od prognoz ekonomistów i idealnie wpisał się w oficjalny cel Narodowego Banku Polskiego. Co więcej, w ujęciu miesięcznym odnotowano spadek cen, co oznacza chwilową deflację.

- Inflacja okazała się niższa niż prognozowany przez analityków konsensus na poziomie 2,7 proc. rok do roku.
- W porównaniu do maja ceny towarów i usług konsumpcyjnych spadły o 0,5 proc.
- Odczyt uderzył w sam środek celu inflacyjnego NBP (2,5 proc.), co oddala wizję podwyżek stóp.
Najnowszy raport Głównego Urzędu Statystycznego przyniósł zaskoczenie zarówno dla rynków finansowych, jak i dla samych ekonomistów. Przed publikacją oficjalnych danych konsensus rynkowy, czyli uśrednione prognozy niezależnych ekspertów i analityków bankowych, zakładał, że wzrost cen w ujęciu rocznym wyniesie 2,7 proc.
Rzeczywisty wynik okazał się niższy od przewidywań (2,5 proc.), co na giełdach oraz rynkach finansowych zostało natychmiast odebrane jako bardzo pozytywny sygnał. Świadczy to o szybszym, niż zakładano, wygasaniu presji inflacyjnej w polskiej gospodarce.
Ceny w dół. Deflacja w ujęciu miesięcznym
Drugą niespodzianką w najnowszym odczycie jest zachowanie cen w odniesieniu do poprzedniego miesiąca. W stosunku do maja bieżącego roku ceny towarów i usług spadły o 0,5 proc. Oznacza to, że w ujęciu miesięcznym w Polsce pojawiło się zjawisko deflacji, czyli ogólnego spadku poziomu cen.