Reklama
Reklama

Reklama

„Sprawa dla prokuratury”. Prawnik reaguje po tekście Zero.pl o sejmowym lobbingu

Reklama

Trwa afera związana z sejmowym lobbingiem posła KO Jerzego Meysztowicza. – Sprawą powinna zająć się prokuratura. Należy sprawdzić, czy nie doszło do złamania kodeksu karnego pod kątem art. 228 – komentuje ujawnioną przez Zero.pl sprawę prof. Jacek Zaleśny. Prawnik zwraca uwagę, że posłowie i senatorowie są przede wszystkim przedstawicielami suwerena, a nie grup wpływu.

Jerzy Meysztowicz
Poseł Koalicji Obywatelskiej Jerzy Meysztowicz podczas posiedzenia sejmowej komisji (fot. arch.). (fot. Tomasz Gzell / PAP)
  • – Poseł na Sejm nie jest przedstawicielem lobbystów ani partykularnych interesów, ale jest przedstawicielem suwerena – mówi w rozmowie z Zero.pl prof. Jacek Zaleśny.
  • Zero.pl ujawniło, że polityk Koalicji Obywatelskiej Jerzy Meysztowicz zaproponował w Sejmie przepisy napisane przez zagraniczne korporacje.
  • – Sprawą powinna zająć się prokuratura i ustalić, czy nie doszło do złamania kodeksu karnego pod kątem art. 228 (łapownictwo – red.) – dodaje prof. Zaleśny.

Reklama

Jak ujawnił portal Zero.pl, Jerzy Meysztowicz podsunął posłom propozycję przepisów, które rynek apteczny warty 60 mld zł wywróciłyby do góry nogami. Rozwiązania stworzyły organizacje reprezentujące interesy zagranicznych przedsiębiorców.

Poseł KO, w rozmowie z dziennikarzem Zero.pl Jakubem Styczyńskim przyznał, że nie ma sobie nic do zarzucenia i zaproponował, aby przepisy uznać za roboczą wersję i po prostu dalej nad nimi pracować. O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy prof. Jacka Zaleśnego, który stwierdza wprost: sprawą powinna zająć się prokuratura

– Prokuratura powinna z urzędu sprawdzić okoliczności działalności posła. W szczególności w kontekście art. 228 kodeksu karnego (łapownictwo – red.), czy w związku z pełnieniem swojej funkcji nie przyjął korzyści majątkowej lub osobistej albo jej obietnicy – mówi nam prawnik.


Reklama

W jego ocenie, modus operandi w tej sprawie uprawdopodabnia, że mogło dojść do popełnienia czynu zabronionego w postaci naruszenia ustawy o działalności lobbingowej lub kodeksu karnego.


Reklama

– Jeśli zostałoby ustalone, że poseł takiej korzyści nie przyjął, to można postawić pytanie o stan umysłu posła: czy ktoś, kto za darmo działa na rzecz lobbystów, wykonuje czynności, za które inni biorą ciężkie pieniądze, prawidłowo odnajduje się w rzeczywistości, czy jest w pełni zdolny do pełnienia mandatu poselskiego? – dodaje prof. Jacek Zaleśny.

„Skryty i samodzielny” projekt Meysztowicza. „Powinien zgłosić lobbystów w Sejmie”

Według eksperta, projekt Meysztowicza został wprowadzony „skrycie i samodzielnie”, co już powinno wzbudzać wątpliwości. 


Reklama

Tak DIOZ lobbował u polityków. „Marszałek mógł nie wiedzieć, z kim występuje”


Reklama

– W uzasadnieniu projektu ustawy mowy nie ma o konsultacjach, ani o tym, że posłowie w tym zakresie działają z inspiracji lobbystów i de facto pełnią funkcję wykonawczą wobec tego, co im lobbyści przedstawili – przekonuje.

Zero.pl zapytało także prawnika, czy często przeszkodą nie jest brak kompetencji parlamentarzystów do pisania ustaw. Taki argument padł w debacie publicznej tuż po publikacji naszego tekstu.

Jeżeli poseł nie ma kompetencji legislacyjnych, merytorycznych, to nie powinien brać się za pisanie projektów ustaw, a jeżeli już takie czynności wykonuje, to powinien czynić to w sposób transparentny, w ramach przede wszystkim klubu poselskiego, który ma na to środki – wskazał prof. Zaleśny.


Reklama

Ekspert zwrócił uwagę, że poseł na Sejm nie jest przedstawicielem lobbystów lub przedstawicielem ich partykularnych interesów, ale przedstawicielem suwerena. Jednocześnie przyznał, że działalności lobbingowe posłów w Sejmie są powszechnymi praktykami.  

Te praktyki, w kontekście ostatnich działań Jerzego Meysztowicza, ma wyjaśnić Centralne Biuro Antykorupcyjne. 


Reklama