– Szkoła stała się narzędziem politycznej gry, a kolejne reformy służą budowaniu przyszłego elektoratu, a nie poprawie jakości nauczania – ocenia w wywiadzie dla Zero.pl poseł Marcin Józefaciuk. Krytykuje tempo i sposób wprowadzania zmian, w tym „Kompas 2026”, oraz przekonuje, że jedyną pilną reformą jest dziś odpolitycznienie edukacji.

– Szkoła jest rozgrywana politycznie. Jest łakomym kąskiem dla kolejnych rządów, które przy jej pomocy chcą wyhodować sobie wyborców – mówi w wywiadzie dla Zero.pl poseł Marcin Józefaciuk. W rozmowie polityk krytycznie ocenia kierunek zmian w edukacji i przekonuje, że zamiast kolejnych reform potrzebne jest przede wszystkim odpolitycznienie systemu.
„Każda reforma jest pod następnych wyborców”
Józefaciuk nie ukrywa, że jego zdaniem kolejne zmiany w oświacie są projektowane z myślą o politycznym zwrocie w przyszłości.
– Każda reforma jest pod następnych wyborców, ma się zwrócić za dwie lub trzy kadencje – mówi w Zero.pl.
Jego zdaniem dziś „nie mamy krytycznej sytuacji w szkole”, która uzasadniałaby „jakieś wielkie reformy”. Szczególnie krytycznie ocenia szybkie tempo zmian wprowadzanych bez pilotażu i bez akceptacji części rodziców oraz środowiska nauczycielskiego. Zwraca uwagę, że reformy „nie zauważają szkolnictwa niepublicznego” ani edukacji domowej.
– Jedyną zmianą do wprowadzenia na już jest odpolitycznienie edukacji. Na to jednak żaden rząd nie chce wyrazić zgody – podkreśla.
Krytyka „Kompasu 2026”
Poseł odnosi się także do reformy „Kompas 2026”, przygotowywanej przez resort kierowany przez Barbarę Nowacką.
W jego ocenie projekt „zabiera autonomię nauczyciela”, ponieważ „nakazuje zastosowanie konkretnej metody i techniki edukacji, czyli tygodnia projektowego”. Jak zaznacza, „to nie będzie działało w przypadku wielu uczniów”, a nauczyciel powinien mieć możliwość wyboru, czy z takiego rozwiązania skorzysta.
Krytycznie wypowiada się także o zakazie oceniania prac domowych. – Zadawanie ich jest jedną z form procesu nauczania. Widzę zagrożenie, już powstają z powodu tego zakazu bardzo duże nierówności – mówi w wywiadzie.
Dodaje, że zmiany były wdrażane szybko, „żeby mieć korzyści przy urnach, na zasadzie: zobaczcie, ulżyliśmy wam”.
Brak pilotażu i odpowiedzi
W rozmowie z Zero.pl poseł wskazuje, że MEN „popełnia dokładnie te same błędy, co w przypadku edukacji zdrowotnej”: nie zadbało o szkolenia i „nie przeprowadziło żadnego pilotażu, gdzie można by było zobaczyć, co jest ok, a co nie działa”.
Zwraca też uwagę na brak kluczowych rozstrzygnięć dotyczących egzaminu ósmoklasisty. Relacjonuje, że zapytał minister, jak będzie wyglądał egzamin, i usłyszał odpowiedź, że „nauczyciel nie kształci pod egzamin”. Jak dodaje, na pytanie o ewentualną likwidację punktów z egzaminów jako podstawy rekrutacji do szkół średnich nie otrzymał odpowiedzi.
– Robiąc zmianę systemu edukacji, trzeba zwrócić uwagę na wszystko. A tu nie można wydrukować podręczników – mówi.
„Polska szkoła potrzebuje spokoju”
Józefaciuk przywołuje także wcześniejsze doświadczenia reformowania systemu, w tym wprowadzanie i likwidację gimnazjów. Oba procesy określa jako eksperymenty przeprowadzane w pośpiechu.
– Polska szkoła potrzebuje spokoju, a nie ciągłych zmian – podkreśla.
W jego ocenie w pierwszej kolejności należałoby „zadbać o nauczycieli”. Wskazuje na potrzebę większych możliwości reagowania w sytuacjach problemowych oraz powołania rzecznika praw nauczycieli i pracowników oświaty, ponieważ – jak mówi – „środowisko jest pod coraz większą presją”.
Przeczytaj cały wywiad z Marcinem Józefaciukiem.
