USA przeprowadziły naloty na irańskie instalacje wojskowe, tłumacząc je odpowiedzią na zestrzelenie śmigłowca Apache. Teheran nie czekał długo z reakcją i zaatakował amerykańskie bazy wojskowe w Bahrajnie, Kuwejcie i Jordanii.

- USA przeprowadziły operację przeciwko irańskim celom wojskowym w pobliżu cieśniny Ormuz.
- Waszyngton określił uderzenia jako działanie w samoobronie. Według CENTCOM była to odpowiedź na strącenie amerykańskiego śmigłowca Apache oraz wcześniejsze ataki na siły USA i statki handlowe.
- Iran ogłosił rozpoczęcie działań odwetowych. Teheran twierdzi, że przeprowadził 21 ataków na amerykańskie cele, jednak strona USA stanowczo podważa te informacje.
Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) poinformowało we wtorek wieczorem czasu amerykańskiego o zakończeniu operacji przeciwko irańskim celom wojskowym. Według komunikatu działania rozpoczęły się około godz. 17 czasu wschodnioamerykańskiego, a zakończyły cztery godziny później.
Celem uderzeń były elementy irańskiej obrony przeciwlotniczej, naziemne stacje kontroli oraz radary obserwacyjne rozmieszczone w pobliżu cieśniny Ormuz. Amerykanie wykorzystali do ataku amunicję precyzyjnego rażenia odpaloną z myśliwców Sił Powietrznych i Marynarki Wojennej USA.
Waszyngton określił operację jako działanie „w samoobronie”. Jak podkreślono, została ona przeprowadzona na rozkaz naczelnego dowódcy w odpowiedzi na strącenie śmigłowca Apache. CENTCOM zaznaczył również, że działania miały charakter proporcjonalny wobec wcześniejszych ataków na amerykańskie siły oraz statki handlowe operujące w regionie.
Trump obwinił Iran za zestrzelenie śmigłowca
Wcześniej prezydent USA Donald Trump stwierdził, że za zestrzeleniem Apache stoi Iran i zapowiedział reakcję Stanów Zjednoczonych. Teheran nie przyznał się do odpowiedzialności za ten incydent.
Według informacji przekazanych przez CNN, powołującą się na źródła, amerykańska maszyna miała zostać trafiona przez irański dron Shahed. Nadal nie jest jednak jasne, czy doszło do celowego ataku na śmigłowiec.
Iran ogłosił odwet
Po amerykańskich nalotach irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) poinformował o rozpoczęciu działań odwetowych. Według irańskich mediów wojskowi zaatakowali dronami amerykańską Piątą Flotę stacjonującą w Bahrajnie.
IRGC przekazał również, że przeprowadził 21 ataków na amerykańskie bazy wojskowe w regionie i zestrzelił amerykański bezzałogowiec MQ-9. Te twierdzenia zostały jednak zakwestionowane przez stronę amerykańską. Przedstawiciel władz USA cytowany przez „New York Times” stwierdził, że informacje o 21 atakach są „po prostu nieprawdziwe”.
Według serwisu Axios, powołującego się na amerykańskiego urzędnika, Iran wystrzelił co najmniej cztery pociski balistyczne oraz kilka dronów w kierunku baz wojskowych USA w Bahrajnie, Kuwejcie i Jordanii.
Czytaj również: Co dalej z Iranem? Donald Trump stawia jeden warunek
IRGC utrzymuje również, że zaatakował amerykańską bazę Al-Azrak w Jordanii przy użyciu pocisków balistycznych. Skala skutków tych uderzeń nie została dotąd oficjalnie potwierdzona.
Sytuacja pozostaje dynamiczna. Jeden z amerykańskich urzędników powiedział w rozmowie z „New York Times”, że wydarzenia nadal się rozwijają, a pełny obraz ataków nie jest jeszcze znany.
Alarmy w Bahrajnie i Kuwejcie
W Bahrajnie nad ranem uruchomiono syreny alarmowe. Rzecznik króla tego kraju poinformował, że systemy obrony powietrznej przechwyciły irańskie cele.
Podobne działania podjęto w Kuwejcie. Tamtejsza armia przekazała, że prowadzi przechwytywanie wrogich obiektów powietrznych. W kraju również ogłoszono alarm i wezwano mieszkańców do udania się w bezpieczne miejsca.
Iran zapowiedział, że w przypadku kontynuowania amerykańskiej „agresji” odpowiedź będzie jeszcze bardziej zdecydowana. Według IRGC amerykańskie naloty miały spowodować uszkodzenia infrastruktury cywilnej w irańskim mieście portowym Bandar Sirik, w tym wieży telekomunikacyjnej i dwóch zbiorników wodnych.
Tymczasem amerykańskie wojsko podkreśla, że pozostaje w pełnej gotowości do obrony swoich sił.