Reklama
Reklama
Reklama

Stanowski i Mazurek zachwyceni Jasiem Kapelą. „Odwołuję krytykę”

Podczas drugiej edycji Kongresu Zero Krzysztof Stanowski i Robert Mazurek w specjalnym wydaniu programu na żywo rozmawiali o aferze w Warszawskim Szpitalu Południowym. Ostro skrytykowali sposób, w jaki część mediów i polityków – zamiast badać sprawę – skupiła się na podważaniu wiarygodności sygnalisty dr. Emila Jędrzejewskiego.

kongres-zero-redakcja-20
(fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
  • Stanowski i Mazurek wykorzystali scenę Kongresu Zero, by poddać ostrej krytyce reakcję części mediów na aferę w Szpitalu Południowym.
  • Stanowski wprost oskarżył „Gazetę Wyborczą" o zamianę w „tubę bez żadnego wyłomu", deprecjonującą doświadczonego lekarza i oficera Wojska Polskiego.
  • Mazurek zwrócił z kolei uwagę na absurd sytuacji, w której dziennikarze podczas zeznań sygnalisty domagali się od świadka – zamiast od prokuratury – przedstawienia dowodów.

Druga edycja Kongresu Zero zgromadziła widzów w warszawskim Torwarze. Po wyjątkowym otwarciu pierwszym punktem programu było specjalne wydanie „Mazurek & Stanowski LIVE”, w którym oboje poprowadzili rozmowę o najgłośniejszej aferze ostatnich tygodni – sprawie Warszawskiego Szpitala Południowego i lekarza-milionera Dawida Kacprzyka.

Stanowski zaczął od zaskakującego akcentu – ironicznie „odwołał” wszystkie krytyczne słowa, jakie kiedykolwiek wypowiedział pod adresem Jasia Kapeli, którego piosenka nawiązująca do afery wywołała owację całego Torwaru. – Pierwszy raz takie brawa dla Jasia Kapeli – skomentował.

Reklama
Reklama

Żartobliwy wstęp szybko ustąpił miejsca poważniejszej rozmowie. Mazurek zauważył, że ze sprawą szpitala trudno się śmiać, choć ta zatacza coraz szersze kręgi.

– Ta sprawa dzieje się już od ponad tygodnia, zatacza coraz szersze kręgi i dowiadujemy się coraz więcej rzeczy – i w pewnym momencie nie wiadomo, od której zacząć, bo każda jest straszniejsza od poprzedniej – mówił Mazurek.

Prowadzący nie omieszkał zażartować, że na sali nie brakuje przedstawicieli środowiska lekarskiego. – Mam nadzieję, że zarabiacie jakieś pieniądze – rzucił z uśmiechem. – Stać was na bilety, biedoty tutaj nie ma – dopowiedział Stanowski, dodając: – Pozdrawiamy wszystkich lekarzy ze Szpitala Południowego, którzy są na sali. Naprawdę nie operacyjnej, tylko tej tutaj, u nas.

Reklama
Reklama

SOR dwóch prędkości i atak na sygnalistę

Mazurek przypomniał chronologię afery – od ujawnienia przez Zero.pl kulisów działania SOR-u w Szpitalu Południowym, przez pojawienie się dr. Jędrzejewskiego jako sygnalisty, aż po reakcję środowiska politycznego i części mediów.

– Doszliśmy do tego SOR-u, który okazał się być SOR-em dwóch różnych prędkości – SOR dla VIP-ów. A później było już tylko gorzej. Bo później przyszedł doktor Jędrzejewski i okazało się, że sprawa jest znacznie poważniejsza. Na tyle poważna, że wszyscy się rzucili – nie na Kacprzyka, tylko na Jędrzejewskiego. No bo to na pewno jest zły człowiek, takie głupoty gada – mówił ironicznie Mazurek.

„Gazeta Wyborcza zamieniła się w tubę”

Najtwardsze słowa padły pod adresem mediów – a w szczególności „Gazety Wyborczej”. Stanowski przypomniał, że to właśnie ten tytuł przed laty ujawnił aferę łowców skór w Łodzi – i skonfrontował tamtą postawę redakcji z jej obecnym zachowaniem.

– Mniej więcej 20 lat temu „Gazeta Wyborcza” ujawniła proceder w Łodzi. Gigantyczna afera. Nieporównywalna z tym, co teraz – żeby było jasne. A nagle „Gazeta Wyborcza” w tydzień zamienia się w tubę. Ale taką, gdzie nie ma w ogóle żadnego wyłomu. To jest jednolita tuba do deprecjonowania Emila Jędrzejewskiego. I robią to w gazecie, w mediach społecznościowych, robią to wszędzie – pod przykrywką wielkiego, zaangażowanego, jakościowego dziennikarstwa – mówił Stanowski.

Reklama
Reklama

Podkreślił, że zarzuty wobec Kacprzyka stawia lekarz z wieloletnim doświadczeniem – pułkownik Wojska Polskiego. – Jakby ktoś powiedział, że doświadczony lekarz popełnia błędy lekarskie, bo jest przepracowany – uwierzyłbym. A jak inny lekarz mówi o młodym, że on popełnia błędy – też w to wierzę. Dlaczego mam w to nie wierzyć? – pytał retorycznie.

„Świadek jest od zawiadomienia, nie od dostarczania dowodów”

Mazurek zwrócił uwagę na osobliwe zachowanie dziennikarzy podczas przesłuchania dr. Jędrzejewskiego przez prokuraturę.

– Na mnie wrażenie zrobiło to, jak dr Jędrzejewski poszedł zeznawać i wszyscy dziennikarze nie byli zainteresowani tym, co ma im do powiedzenia. Rzucili się na gościa: „Ma pan dowody? Gdzie dowody?” – relacjonował. – Mnie się wydawało, że od dostarczania dowodów jest prokurator, a świadek jest od zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa – dodał.

Reklama
Reklama