Reklama
REKLAMA
Reklama

Koalicjanci nie biorą Kosiniaka-Kamysza na poważnie. To w kuluarach mówią o resecie

Władysław Kosiniak-Kamysz
Polskie Stronnictwo Ludowe pracuje nad utworzenie zespołu, który zajmie się tzw. resetem konstytucyjnym dot. Trybunału Konstytucyjnego (fot. Paweł Supernak / PAP)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Powołujemy zespół parlamentarny, który będzie pracował nad zmianą konstytucji w kwestii Trybunału Konstytucyjnego – ogłosiło w piątek PSL, wymieniając, ile środowisk już zdecydowało się zaangażować. Tyle że nie wszyscy koalicjanci są do pomysłu tak pozytywnie nastawieni. – Po co brać udział w takiej szopce? – słyszymy w Lewicy. – Dajemy sprawie się rozwinąć – wtóruje poseł KO.

  • Ludowcy proponują „reset konstytucyjny” oraz powołanie specjalnego zespołu parlamentarnego. Plan zakłada wygaszenie kadencji obecnych sędziów większością trzech piątych głosów podczas Zgromadzenia Narodowego.
  • Lewica wprost odrzuca pomysł, określając go mianem szopki. Z kolei przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej podchodzą do inicjatywy z dystansem, wskazując na nikłe szanse powodzenia bez poparcia PiS.
  • Ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego tworzy własne gremium z udziałem polityków Konfederacji, Korony Polskiej i środowiska Pawła Kukiza. Zamiast kompromisu prawica domaga się przyspieszonych wyborów.

Postulowana przez Polskie Stronnictwo Ludowe propozycja „resetu konstytucyjnego” dla Trybunału Konstytucyjnego zakłada m.in. wygaszenie kadencji aktualnych sędziów większością 3/5 podczas Zgromadzenia Narodowego oraz analogiczny wybór nowego składu na trzy, sześć i dziewięć lat. – Dzisiaj rozpoczynamy konsultacje społeczne tego projektu – ogłosił w piątek lider ludowców, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.

Ale konsultacje społeczne to nie wszystko. Równolegle ludowcy zapowiedzieli powołanie specjalnego zespołu parlamentarnego, który zajmie się propozycją. Zaproszenie otrzymać miały wszystkie siły w Sejmie. – Nas nie zaprosili. My jesteśmy trędowaci, do nas nikt się nie przyznaje – komentuje jeden z posłów Konfederacji Korony Polskiej.

Co innego druga z Konfederacji, która już w czwartek rozpoczęła rozmowy, startując od samych szczytów i głośnego spotkania Kosiniaka-Kamysza ze Sławomirem Mentzenem.

REKLAMA
Reklama

– W zeszłym tygodniu Donald przelał czarę goryczy i to widać. Ludowcy dostali zielone światło do rozmów. Widać tę odwilż nawet na niższych szczeblach parlamentarnych – stwierdza jeden z parlamentarzystów Konfederacji.

Z jego perspektywy motywacja ludowców do „grania na reset” jest jak najbardziej zrozumiała.

– Nie ma co się dziwić, że chcą rozmawiać, jak został im rok do wyborów, a na ten moment ich jedyni wyborcy to ci, którzy są zapisani do partii. Nawet jeśli mają startować z Koalicją z jednej listy, to i tak Kosiniak musi po prostu pokazać, że ma jaja – słyszymy.

KO obserwuje, Lewica optuje, a Razem przystępuje

Tyle że, według słów posłów Koalicji Obywatelskiej, to na nic.

REKLAMA
Reklama

– Mogą próbować – stwierdza z drwiną jeden z naszych rozmówców z największej partii koalicyjnej. – Oni przez ostatnie trzy lata stracili podmiotowość, więc muszą się jakoś odbić, ale przecież teraz i tak nic nie zrobią, przecież nawet poparcia PiS nie mają – dodaje jego partyjny kolega.

– Zwyczajnie najprościej jest teraz mówić o resecie, jeśli i tak do niego nie dojdzie. Ciekawe co by zrobili, gdyby po resecie musieli sędziów wybrać – punktuje przedstawiciel partii Donalda Tuska.

To nie znaczy jednak, że Koalicja Obywatelska nie wyśle do zespołu swojego przedstawiciela. – Te rozmowy wewnątrz klubu trwają, ale nie powiedziałbym, że są jakoś wybitnie żywiołowe. Dajemy sprawie się rozwinąć – słyszymy.

Czytaj również: PSL chce resetu na swoich zasadach. Koalicja podzielona

Znacznie bardziej stanowczo do sprawy podchodzi Lewica. – PSL jest naszym koalicjantem, ale nie zamierzamy brać w tym udziału, bo nie mamy o czym rozmawiać. Jakoś przy poprzednim składzie Trybunału nikt nie chciał resetu, a jak już go przejęliśmy, to nagle wszyscy chętni. No bądźmy poważni – stwierdza jeden z posłów.

– Nie będziemy rozmawiać dla zasady z ludźmi bez zasad. Konfederacja miała swoją szansę, kiedy wcześniej próbowaliśmy wprowadzić regułę 3/5 i wtedy głosowała przeciw. Po co brać udział w takiej szopce? – pyta.

Swoje dołączenie do zespołu oficjalnie potwierdziło za to Razem. – My naprawdę potrzebujemy usiąść i ponad politycznymi podziałami zapewnić Polsce bezpieczeństwo. A jeżeli poważnie podchodzimy do postrzegania tego, co dzieje się w państwie polskim, no to widzimy, że ta sytuacja w Trybunale Konstytucyjnym musi być rozwiązana – zadeklarowała podczas konferencji prasowej posłanka Marcelina Zawisza.

Pewne ma być także dołączenie do zespołu przedstawicieli Polski 2050 i Rozwoju Plus. Ponadto toczyć się mają na ten temat rozmowy z Unią Centrum.

Prawica zjednoczona pod innym szyldem. Kogoś jednak brakuje

Nawet jednak jeśli wszystkim partiom, które już zadeklarowały lub niedługo zadeklarują swój udział w zespole, uda się porozumieć, bez poparcia Koalicji Obywatelskiej lub Prawa i Sprawiedliwości o „resecie konstytucyjnym” można zapomnieć.

REKLAMA
Reklama

A co na to PiS? – Jaki reset? My chcemy teraz przyspieszonych wyborów. Dopiero po nich możemy mówić o jakimś resecie – słyszymy.

Partia Jarosława Kaczyńskiego ma swój własny pomysł na podejście do tematu, także oparty na powołaniu nowego ciała – „zespołu parlamentarnego ds. rozliczenia zamachu na konstytucyjny organ państwa i zamachu stanu”.

– Chcemy ogłosić, że dzięki współpracy z Konfederacją, Konfederacją Korony Polskiej, ze środowiskiem Pawła Kukiza w skład tego zespołu parlamentarnego wejdą wszystkie siły prawicowe w polskim Sejmie – przekazał w piątek Przemysław Czarnek.

W skład zespołu wejdą posłowie i senatorowie PiS z Andrzejem Śliwką na czele, posłowie Konfederacji Grzegorz Płaczek i Michał Wawer, poseł Korony Włodzimierz Skalik, poseł Paweł Kukiz z Demokracji Bezpośredniej oraz niezrzeszony poseł Janusz Kowalski. Stronników Mateusza Morawieckiego zabrakło.

REKLAMA
Reklama