
Polskie Stronnictwo Ludowe proponuje reset w Trybunale Konstytucyjnym i zmianę ustawy zasadniczej. Projekt zakłada powołanie 15 sędziów na zróżnicowane kadencje. – Stoimy na twardym stanowisku – deklaruje poseł Tomasz Trela z Lewicy. Polska 2050 i Koalicja Obywatelska podchodzą do propozycji z mniejszym dystansem.
- Władysław Kosiniak-Kamysz przedstawił plan resetu konstytucyjnego w Trybunale Konstytucyjnym. Projekt zakłada wygaszenie kadencji wszystkich sędziów większością 3/5 głosów.
- Nowy skład ma liczyć 15 sędziów powoływanych przez Zgromadzenie Narodowe za zgodą prezydenta. Ich kadencje zostałyby podzielone na trzy, sześć oraz dziewięć lat.
- Polska 2050 w rozmowie z Zero.pl popiera poszukiwanie porozumienia. Z kolei Lewica stanowczo wyklucza jakiekolwiek negocjacje dotyczące zmiany ustawy zasadniczej z 1997 r.
Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz przedstawił plan zmian w Trybunale Konstytucyjnym, oparty na nowelizacji ustawy zasadniczej. Szef PSL proponuje „reset konstytucyjny”, który zakłada wygaszenie kadencji wszystkich obecnych sędziów przez Zgromadzenie Narodowe większością co najmniej 3/5 głosów na wniosek KRS oraz ich przejście w stan spoczynku.
– Oczekiwanie jest takie: uspokojenie tej sytuacji i naprawienie jej w tym najbliższym otoczeniu na najbliższy czas – ogłosił lider ludowców.
Nowy, 15-osobowy skład TK wybierałoby Zgromadzenie Narodowe za zgodą prezydenta na wniosek marszałka Sejmu, po zasięgnięciu opinii samorządów prawniczych. Kadencje podzielono by na trzy, sześć oraz dziewięć lat.
Polska 2050: Elementarna odpowiedzialność całej klasy politycznej
O swoich planach już wcześniej polityk informował koalicjantów. – My cały czas na ten temat rozmawiamy. Uważam, że każda droga, która realnie zmierza do rozwiązania tego destrukcyjnego konfliktu, jest bardzo dobrym rozwiązaniem – komentuje w rozmowie z Zero.pl poseł Paweł Śliz z Polski 2050.
– Pewnych obrazów nie da się już zmienić ani wymazać z pamięci. My nie „odzobaczymy” tego, co działo się w nocy pod Trybunałem Konstytucyjnym. Nie „odzobaczymy” prezydenta wciskającego się tam siłą. Pewne dramatyczne wydarzenia miały miejsce wczoraj, ale dzisiaj spoczywa na nas odpowiedzialność za to, żeby ten Trybunał Konstytucyjny funkcjonował pojutrze – wskazuje.
Zdaniem polityka Polski 2050 chodzi o to, żeby ludzie widzieli normalnie pracujący organ i żeby mieli stuprocentową pewność, że wszystkie jego wyroki są powszechnie uznawane.
– Zwykłemu obywatelowi chodzi o to, żeby orzeczenie dotyczące jego emerytury zostało formalnie uznane i opublikowane w Dzienniku Ustaw – bo to są konkretne pieniądze w jego kieszeni. To naprawdę interesuje Polaków, a nie jałowe słuchanie tego, czy odbyło się Zgromadzenie Ogólne, albo czy należy zastosować ten czy inny artykuł – punktuje.
Tyle że aby zmienić konstytucję także potrzebne jest 3/5 głosów, więc koalicja rządząca musiałaby otrzymać wsparcie opozycji. – Myślę, że trzeba będzie przekonać do tego rozwiązania wszystkich naszych koalicjantów. Każdy odpowiedzialny polityk w tym kraju powinien chcieć odbudować pozycję i autorytet Trybunału Konstytucyjnego – i to jest dzisiaj elementarna odpowiedzialność całej klasy politycznej – komentuje Śliz.
Czytaj również: Już raz Nawrocki odmówił podpisu. KO chce zmian w okręgach wyborczych
Lewica: Stoimy na twardym stanowisku
Z większym dystansem o propozycji Kosiniaka-Kamysza mówi poseł Tomasz Trela z Lewicy. – Każda partia ma oczywiście prawo proponować swoje autorskie rozwiązania i my nie mamy z tym formalnie żadnego problemu. Natomiast szczerze się dziwię, że ktoś w ogóle podnosi dzisiaj temat jakiegokolwiek resetu. Sprawa Trybunału Konstytucyjnego jest po prostu zamknięta – stwierdza.
– Mamy sędziów legalnie wybranych przez parlament, którzy w pełni legalnie rozpoczęli swoją działalność i zaczęli podejmować pierwsze formalne decyzje na Zgromadzeniu Ogólnym we wtorek. Kolejne posiedzenie Zgromadzenia zaplanowane jest na najbliższy wtorek. Dzisiaj każdego obywatela interesuje realny efekt ich pracy orzeczniczej, a nie to, kto, jak i z kim zamierza się teraz politycznie „resetować” – dodaje.
Polityk także znacznie dosadniej komentuje potencjalną współpracę z Konfederacją lub Prawem i Sprawiedliwością. – Nie zamierzam rozmawiać o zmianie Konstytucji z ludźmi, którzy przez lata ostentacyjnie jej nie przestrzegali. Rozumiem, że premier Kosiniak-Kamysz szuka jakiegoś politycznego wybiegu czy wytrychu dla własnej formacji, żeby znowu pozycjonować się w centrum, ale sam jestem ciekaw, co konkretnie położy na stole – mówi Trela.
Zgodnie ze słowami posła, Lewica nie zamierza przedstawiać swojej odpowiedzi na propozycję PSL. – Stoimy na twardym stanowisku, że Konstytucji RP należy po prostu bezwzględnie przestrzegać. W przyszłym roku będziemy obchodzić 30-lecie obowiązującej ustawy zasadniczej z 1997 roku – aktu przyjętego w drodze ogólnonarodowego referendum. Tę konstytucję trzeba po prostu wreszcie przeczytać, zrozumieć i zacząć jej rzetelnie przestrzegać, a nie pisać ją na nowo pod dyktando politycznych awantur – stwierdza.
I zaznacza: – My z Prawem i Sprawiedliwością na pewno żadnego resetu robić nie będziemy.
Koalicja Obywatelska: Do tanga trzeba dwojga
Propozycją ludowców nie jest zaskoczona także Koalicja Obywatelska. – O pewnych propozycjach zawsze warto rozmawiać, ale nie mam złudzeń: żeby nastąpił jakikolwiek realny reset, w pierwszej kolejności potrzebne jest bezpośrednie spotkanie premiera z prezydentem. Potrzebny jest znacznie szerszy kompromis i autentyczny konsensus polityczny – mówi poseł Patryk Jaskulski.
– Sama propozycja przedstawiona przez PSL zawiera kilka bardzo dobrych rozwiązań – chociażby wybór sędziów większością kwalifikowaną 3/5. W tym przypadku mam jednak swoiste déjà vu: przecież dokładnie taka propozycja wyboru sędziów leżała na biurku Andrzeja Dudy już w 2024 r. Wówczas prezydent Duda nie był zainteresowany naprawianiem Trybunału Konstytucyjnego, a Prawo i Sprawiedliwość ostro ten projekt krytykowało – wskazuje polityk.
Poseł podkreśla, że „do tanga trzeba dwojga”. – Zawsze istnieje przestrzeń do debaty i traktuję to jako propozycję wyjściową. Natomiast nie do końca rozumiem, dlaczego mielibyśmy teraz wygaszać mandaty prawidłowo wybranym sędziom, którzy dopiero co rozpoczęli swoją misję w Trybunale Konstytucyjnym i wykazują twardą determinację, by tę instytucję odbudować. Przecież wykonali już ten pierwszy, najważniejszy krok, bez którego funkcjonowanie instytucji jest niemożliwe – przyjęli zgodnie z procedurą uchwałę zabezpieczającą budżet Trybunału – zaznacza.
I dodaje: – Projekt PSL jest daleko idący. Jesteśmy otwarci na rozmowę, ale bez elementarnej zgody między premierem Donaldem Tuskiem a prezydentem Karolem Nawrockim na jakikolwiek krok w tej sprawie, ten plan pozostanie wyłącznie na papierze.
Może zainteresuje Cię również:

