– Niech lekarze zarabiają dobrze, ale co w zamian? Jeśli dostajemy fikcyjne zatrudnienie na kilku etatach, to nie ma sensu – powiedział Krzysztof Bosak, gość poniedziałkowych Porannych Rozmów Zero. Polityk Konfederacji stwierdził też, że rozwiązaniem niejasności w służbie zdrowia jest ujawnienie finansowania oddziałów NFZ-u. – To publiczne pieniądze – zauważył.

- – Moim zdaniem, procedury wydawania pieniędzy na służbę zdrowia są nieprawidłowe. Trzeba je zmienić – zauważył w „Porannych Rozmowach Zero” Krzysztof Bosak.
- Gość Kanału Zero dodał też, że Konfederacja byłaby w stanie poprzeć ustawę o wprowadzeniu maksymalnego limitu płac dla lekarzy w publicznej służbie zdrowia.
- Jak informujemy na Zero.pl, lekarz Dawid Kacprzyk — który był koordynatorem SOR-u w Szpitalu Południowym, a także radnym KO warszawskiej dzielnicy Ursus — w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobił w ubiegłym roku 1,6 mln zł, a na prowadzonym przez niego oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej byli przyjmowani bez kolejki.
– Kto powinien ponieść konsekwencje po aferze szpitalnej? – zaczął rozmowę Robert Mazurek, a Krzysztof Bosak odparł: – Wszyscy winni. Są w ministerstwie zdrowia, warszawskim ratuszu, władzach szpitalach i Koalicji Obywatelskiej.
Prowadzący rozmowę dopytywał wicemarszałka Sejmu, dlaczego konsekwencje afery w Szpitalu Południowym ma ponosić także na resort. – To nie ministerstwo sprawuje władzę nad Szpitalem Południowym – zauważył Robert Mazurek.
– Ministerstwo zdrowia ponosi ogólną odpowiedzialność polityczną za wydawanie pieniędzy w służbie zdrowia. Moim zdaniem procedury są nieprawidłowe, trzeba je zmienić. Są wiceministrowie odpowiedzialni za nadzór – mówił poseł Konfederacji, a Robert Mazurek dodał ironicznie: – Przecież nikt ich nie zna.
Bosak zgodził się z tą tezą. – Nikt nie sprawuje realnie nadzoru nad szpitalami. Jeśli skupimy się na tym, że winę ponosi Trzaskowski, Kierwiński, nic się nie zmieni – stwierdził.
Krzysztof Bosak: jakość obsługi w służbie zdrowia nie rośnie tylko z powodu zwiększenia wydatków
Czy zatem Konfederacja byłaby w stanie poprzeć ustawę o wprowadzeniu maksymalnego limitu płac dla lekarzy w publicznej służbie zdrowia?
– Absolutnie bym tego nie wykluczał, choć nie chodzi o limity, to źle postawione pytanie. Istotne jest, co dostajemy za te pieniądze. Od 2019 roku jako partia mówiliśmy, że podnoszenie nakładów na służbę zdrowia bez stawiania limitów jakościowych jest bez sensu. W 2019 r. byliśmy jedyną partią, która nie podpisała Paktu Zdrowia. Jego istotą było to: więcej kasy, lepsza obsługa. Nie ma lepiej od samego „więcej kasy”. Niech lekarze zarabiają dobrze, ale co w zamian? Jeśli w zamian jest fikcyjne zatrudnienie, praca na kilku etatach w szpitalach, to nie ma sensu – podsumował Bosak.
Wicemarszałek Sejmu dodał też, że według niego reguły wydawania pieniędzy w służbie zdrowia „są chore”. – Nie mówię, że przez 10 lat nie wydarzyło się nic dobrego. Jeśli wydajesz dziesiątki miliardów, nie da się zrobić tego w taki sposób, by nic się nie poprawiło – stwierdził polityk Konfederacji.
„Ujawnijmy finanse jednostek ochrony zdrowia. To publiczne pieniądze”
Krzysztof Bosak zaproponował też jedną zmianę, którą chciałby wprowadzić w finansowaniu zdrowia.
– Jestem niezadowolony, że mamy określać politykę obszaru, o którego finansach wiemy bardzo mało. Od wielu lat proszę o jedno: ujawnijmy finanse jednostek ochrony zdrowia, oddziałów NFZ. To publiczne pieniądze. Nie ma podstaw, by chronić je tak, jakby były prywatne.
