Reklama
Reklama
Reklama

11-latek na hulajnodze zginął pod kołami kombajnu. Nowe ustalenia śledczych

Nowe informacje w sprawie wypadku w miejscowości Sypień w województwie łódzkim. W trakcie oględzin z udziałem biegłego ustalono, że odpowiedzialność za zdarzenie, w wyniku którego zginął 11-letni chłopiec, ponosi kierowca kombajnu.

Mieszkańcy usłyszeli strzały. Tragedia na parkingu w Białej Podlaskiej
Śmierć 11-latka w Sypieniu. Prokuratura o przyczynach tragedii (fot. Shutterstock / Shutterstock)
  • W poniedziałek doszło do śmiertelnego potrącenia 11-letniego chłopca jadącego hulajnogą elektryczną. 
  • Prokuratura ustaliła, że to kierowca kombajnu ponosi winę za wypadek. 48-latek nie powinien poruszać się tą drogą. 
  • Kierujący kombajnem został zatrzymany przez policję. 

Tragiczny wypadek w Czechach. Nie żyją trzy osoby z Polski

Do wypadku doszło w poniedziałek około godz. 12:20 w miejscowości Sypień na terenie powiatu łowickiego.

– Ze wstępnych ustaleń wynika, że jadący hulajnogą elektryczną 11-letni chłopiec z nieustalonych jeszcze przyczyn wjechał pod kombajn rolniczy, którym kierował 48-letni mężczyzna. Mimo prowadzonej na miejscu zdarzenia reanimacji życia dziecka nie udało się uratować – przekazała tuż po wypadku nadkom. Edyta Machnik, rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

Reklama
Reklama

Do wypadku doszło na łuku drogi. Kierowca kombajnu był trzeźwy.

Prokuratura o przyczynach wypadku

We wtorek o przyczynach tragedii wiadomo już więcej. Jak podaje RMF FM, na miejscu zdarzenia przeprowadzono oględziny z udziałem biegłego.

– W ten sposób ustalono, że kierujący kombajnem ponosi winę za wypadek – powiedział w rozmowie ze stacją prok. Paweł Jasiak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Śledczy ocenili, że „kierujący kombajnem nie powinien bowiem poruszać się tą drogą, a poza tym kombajn miał nieprawidłowo – ze złej strony – rozłożone urządzenie”.  

48-letni kierowca kombajnu został zatrzymany. Najprawdopodobniej usłyszy zarzuty spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym.

Jak zaznaczył prok. Jasiak, za takie przestępstwo grozi do ośmiu lat więzienia.

Problem z przepisami

We wtorek w Zero.pl opisaliśmy też inną sprawę związaną z hulajnogami elektrycznymi. W tekście „80 km/h na hulajnodze elektrycznej? Da się szybciej. Prawo nie nadąża za producentami”. Tymon Grabowski poruszył temat bardzo dużych prędkości, które można rozwinąć poruszając się takim pojazdem.

Polskie przepisy teoretycznie ograniczają prędkość hulajnóg elektrycznych do 20 km/h. Nic nie mówią o mocy, a hulajnoga jest sprzedawana jako zablokowana. Zdjęcie blokady nie stanowi jednak problemu. Nie jest też nielegalne.

Reklama
Reklama

Grabowski podkreśla, że mamy „problem społeczny wynikający z niebywale liberalnego prawodawstwa”.

„Całą odpowiedzialność przerzuca się na użytkowników, często nieletnich, uznając że ludzie przecież nie będą chcieli łamać prawa. Przypomnę, że w Polsce można sprzedawać hulajnogi o mocy, która predestynuje je do bycia motocyklami w świetle prawa, jeśli są zablokowane. Wyobrażacie sobie podobny absurd w samochodach?” – pisze dziennikarz i wzywa do zaostrzenia przepisów. 

Cały materiał przeczytasz TUTAJ.

Źródła: RMF FM, Zero.pl, PAP
Reklama
Reklama