– To jakaś nieprawdopodobna katastrofa – tak Krzysztof Stanowski skomentował ustalenia Zero.pl, o tym, że spółka Roberta Lewandowskiego przez wiele miesięcy nie zapłaciła swoim kontrahentom. – Jak wielki bogacz może nie zapłacić za pracę malutkim wykonawcom? To nieetyczne – mówi wprost Stanowski.

- Portal Zero.pl poinformował, że spółka Stor9, której założycielem jest Robert Lewandowski, od wielu miesięcy nie opłaca zaległych faktur swoim podwykonawcom.
- Wiele osób skarży się na brak możliwości wyegzekwowania pieniędzy. Sztab piłkarza zapytany o to, czy Lewandowski zamierza spłacić długi firmy, nie odpowiada.
- – Trzeba przyznać, że to nieprawdopodobna katastrofa, skoro najbardziej znanym osiągnięciem tej firmy PR-owej jest zepsucie PR-u właścicielowi, Robertowi Lewandowskiemu – tak informacje Zero.pl na temat napastnika Barcelony skomentował Krzysztof Stanowski.
Historii pokrzywdzonych przez firmę Stor9 jest wiele. – Od pół roku czekam na opłacenie faktury. Nie odpowiadają na maile i telefony. Czuję się bezsilna – mówi portalowi Zero.pl osoba, która wykonała pracę dla agencji marketingowej należącej do Roberta Lewandowskiego.
Podobne relacje przedstawiają inni podwykonawcy i kontrahenci spółki piłkarza. Agencja PR-owa Stor9 powstała w 2017 r. i początkowo obsługiwała tylko interesy Roberta i Anny Lewandowskich. Obecnie klientów jest więcej, a firma korzysta do promocji z wizerunku kapitana reprezentacji Polski. Zadłużenie formalnie Stor9 dotyczy spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, jednak obciąża piłkarza Barcelony, który jest jej założycielem, głównym udziałowcem i beneficjentem rzeczywistym.
Krzysztof Stanowski o agencji Lewandowskiego: Nieprawdopodobna katastrofa
Informacje o zaległościach Stor9 wobec kontrahentów skomentował Krzysztof Stanowski. –Robert Lewandowski założył spółkę, która miała zawładnąć rynkiem marketingu i PR-u. Trzeba przyznać, że to nieprawdopodobna katastrofa, skoro najbardziej znanym osiągnięciem tej firmy PR-owej jest zepsucie PR-u właścicielowi, Robertowi Lewandowskiemu. Zamiast skupić się na tym sporcie, który cię obsypuje złotem, dokładasz sobie stresów, zakładając jakąś nikomu niepotrzebną firmę, która, tak to trzeba nazwać, oszukuje podwykonawców. Miesiącami nie płaci im za pracę – mówił wprost Stanowski.
– Bo nie możesz spać na wszystkich pieniądzach tego świata i dopuścić do tego, by ludzie nie mogli wydębić od Ciebie wynagrodzenia za pracę, którą wykonali dla Ciebie, dla Twojej spółki. Nie możesz po prostu wiedzieć i nic z tym nie zrobić. Ja wiem, że formalnie Robert Lewandowski może powiedzieć, że to nie ja, to tylko moja spółka, więc się odwalcie. Jak wielki bogacz może nie zapłacić za pracę malutkim podwykonawcom? Gdy to się dzieje, jest to nieetyczne – powiedział Stanowski.
Przywołał też inny przykład nieudanego pomysłu Lewandowskiego na biznes. – W 2017 r. Robert Lewandowski poinformował, że zainwestuje w Giżycku i zbuduje restaurację na jeziorze Niegocin. Były cztery zaangażowane podmioty, były też państwowe pieniądze z budżetu PARP w wysokości 40 mln zł. „Puls Biznesu” ujawnił wtedy, że jednym ze wspólników Roberta Lewandowskiego jest człowiek wielokrotnie skazany m.in. za wyłudzanie kredytów, używanie przemocy czy posiadanie ładunków wybuchowych – wyliczał Stanowski w komentarzu na "Kanale Zero".
Jak relacjonował Stanowski, Robert Lewandowski wycofał się z biznesu. – Dotacja przepadła, „Lewego” nie ma. No i problem w tym, że inwestycji niby nie ma, ale trochę jest. Bo zostało z niej straszydło, betonowy szkielet na polskim pięknym jeziorze, na Mazurach, w Giżycku, na jeziorze Niegocin. Porzucona budowla, która służy wyłącznie graficiarzom. Po tych wielkich planach zostało, jak się wydaje na zawsze, oszpecone Giżycko i skradziona mieszkańcom plaża – wyliczał Stanowski w komentarzu na „Kanale Zero”.
