Reklama

Do lekarza bez kolejki? Były wiceminister przyznaje: Pomogłem w dwóch sytuacjach

Reklama

– Mamy tak naprawdę trzy systemy – system publiczny NFZ, system prywatny i system przywilejów dla VIP-ów – tłumaczy Krzysztof Łanda, były wiceminister zdrowia. W rozmowie z Zero.pl przekonuje, że politycy i dziennikarze regularnie korzystają ze znajomości, by szybciej dostać się do specjalisty. – Wszyscy, którzy byli zainteresowani, byli przyjmowani poza kolejnością – wspomina.

Jak załatwić wizytę w systemie VIP? „Kiedy byłem wiceministrem zdrowia, politycy dzwonili…”
Jak załatwić wizytę w systemie VIP? „Kiedy byłem wiceministrem zdrowia, politycy dzwonili…” (fot. Paweł Supernak / PAP / Mateusz Kropiwnicki / Shutterstock)
  • Były wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda komentuje doniesienia Zero.pl o nagraniu, na którym wiceszef MSWiA Wiesław Szczepański zaprasza polityków do swojego gabinetu, deklarując pomoc. Przypomina, że nadzoruje szpitale, w tym placówkę określaną jako „szpital dla VIP-ów”.
  • Według Krzysztofa Łandy przez lata politycy i ich rodziny korzystali ze znajomości, by przyspieszyć dostęp do świadczeń w szpitalach w całej Polsce.
  • – Wszyscy, którzy byli zainteresowani, byli przyjmowani poza kolejnością. Minister zdrowia często działał jak biuro podróży – mówi Łanda.

Reklama

W poniedziałek Zero.pl poinformowało o nagraniu z udziałem wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Wiesława Szczepańskiego. 9 stycznia 2026 r. w Sejmie polityk wziął udział w spotkaniu noworocznym Stowarzyszenia Parlamentarzystów Polskich.

Wiceminister Szczepański, szpital dla VIP-ów i zaproszenie dla kolegów


Reklama

„Jako wiceminister nadzoruję szpitale”

– Mój resort, mój gabinet jest dla państwa otwarty. Jeżeli ktokolwiek coś potrzebuje, w czymś mogę pomóc, serdecznie do siebie zapraszam. A mam również tę możliwość, że jako wiceminister spraw wewnętrznych i administracji nadzoruję szpitale, w tym również ten szpital na Wołoskiej, który jest tym szpitalem, który kiedyś świadczył i świadczy dzisiaj pomoc dla VIP-ów – mówił Szczepański.


Reklama

Przekonywał później, że jego słowa są nadinterpretowane i zaproszenie nie dotyczyło kwestii zdrowotnych. Nie wyjaśnił jednak, dlaczego informował parlamentarzystów o nadzorze nad szpitalem MSWiA.

Portal Zero.pl ujawnił niedawno wyniki kontroli Narodowego Funduszu Zdrowia. W jednej z klinik szpitala MSWiA 97 proc. chorych przyjmowano niezgodnie z prawem. Nadzorujące lecznicę ministerstwo nie dopatrzyło się nieprawidłowości.


Reklama

97 proc. chorych na raka przyjętych poza kolejką. Ujawniamy wyniki kontroli w rządowym szpitalu


Reklama

Żukowska: „Świetny fachowiec”, tyle że „nie ma obycia w wystąpieniach publicznych”

Publikację Zero.pl obszernie komentowali politycy. Do słów wiceszefa MSWiA odniósł się też w Porannych Rozmowach na Kanale Zero Przemysław Czarnek. Wiceprezes PiS i kandydat tej partii na przyszłego premiera ocenił, że nie tak państwo powinno działać w stosunku do zwykłego obywatela”.

– Myślę, że zwykłych obywateli pan Szczepański nie przyjmie – powiedział.


Reklama

Sprawę skomentowała w serwisie X posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska. W jej przekonaniu Wiesław Szczepański jest „świetnym fachowcem”. „Nie ma obycia w wystąpieniach publicznych i na spotkaniu byłych parlamentarzystów powiedział coś, co mogło zostać opacznie zrozumiane, dlatego wydał oświadczenie” – napisała posłanka.


Reklama

Krzysztof Łanda o tajemnicy poliszynela

– Problem związany z korzystaniem ze znajomości jest w Polsce od zawsze – komentuje były wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda w rozmowie z Zero.pl. – W fundacji Watch Heath Care już wiele lat temu przestrzegaliśmy: wybuchają różne afery w krajach ościennych. Było jasne, że sprawa korzystania z przywilejów przez klasę polityczną, ale również przez dziennikarzy i ich rodziny, w końcu przetoczy się przez media.


Reklama

– Tajemnicą poliszynela jest, że politycy i ich rodziny korzystają ze szpitala MSWiA, wojskowego i ze szpitali w całej Polsce na zasadach, które nie są dostępne dla przeciętnego Nowaka i Kowalskiego.


Reklama

– Dostają się tam bez kolejek i są traktowani w szczególny sposób – wyjaśnia bez ogródek.

„Politycy dzwonili do wiceministrów czy samego ministra”

Z opowieści Łandy wyłania się obraz współistnienia w Polsce trzech systemów. Jak tłumaczy, to oficjalny system Narodowego Funduszu Zdrowia, opieka prywatna oraz „system przywilejów dla VIP-ów”. – Gwarantuję, że tak wyglądało to przede mną, za moich czasów i teraz też tak to wygląda – deklaruje.


Reklama

Łanda tłumaczy proste zasady działania systemu dla VIP-ów. – Załatwia albo NFZ, albo Ministerstwo Zdrowia. Nie wskazuję palcem konkretnych osób, ale jest to tajemnica poliszynela – mówi. Zaznacza, że opowiada o niej już od wielu lat i „nie ma z tym problemu”.


Reklama

– Kiedy byłem wiceministrem zdrowia, politycy dzwonili do wiceministrów czy samego ministra, prosząc, żeby pomógł w hospitalizacji czy w jakimś zabiegu. Nieliczni politycy z tego nie korzystali. Jedyny, którego znam, to Janusz Cieszyński. On odstał swoje w kolejkach. Wszyscy, którzy byli zainteresowani, byli przyjmowani poza kolejnością. Minister zdrowia często działał jak biuro podróży – kontynuuje opowieść Łanda.

Łanda: Były dwie takie sytuacje, że rzeczywiście pomogłem

Na pytanie, czy on sam korzystał z opisanych przywilejów, Krzysztof Łanda odpowiada, że nie było takiej potrzeby. – Sam jestem lekarzem. Mam kolegów lekarzy, więc nie muszę prosić o taką czy inną usługę przez pośredników. Taki system przywilejów dla lekarzy również jest chory, choć z pewnością bardziej moralny – ocenia.


Reklama

Gdy pytamy, czy będąc wiceministrem dostawał telefony z prośbą o załatwienie wizyty u lekarza, Krzysztof Łanda potwierdza. – Tak, dostawałem takie telefony. Były dwie takie sytuacje, że rzeczywiście pomogłem. Raczej starałem się jednak unikać takich sytuacji, odmawiałem. Musiał mnie ktoś bardzo prosić – wspomina.


Reklama

– Politycy nie powinni korzystać z tych przywilejów i powinni stać w kolejkach tak jak wszyscy. Dopiero wtedy wzięliby się za poważną reformę systemu i zobaczyli, jak bolesne są ograniczenia dostępu, jak dotkliwe jest oczekiwanie na podstawowe świadczenia – kwituje były wiceminister.

Korzystanie ze znajomości czy przywilejów nazywa „objawami choroby”. – Polega ona na dysproporcji między zawartością koszyka świadczeń gwarantowanych a ilością środków na realizację świadczeń w koszyku. Jeśli to zbilansujemy, problemy znikną. Gdyby politycy stali w kolejkach, szybko zreformowaliby system opieki zdrowotnej. Skoro w kolejkach nie stoją, nikt nie jest zainteresowany zmianami – podsumowuje.


Reklama