Reklama
Reklama
Reklama

Będą przyspieszone wybory? Chwedoruk: Myślę, że dla KO jest to wariant brany pod uwagę

TYLKO NA

Na nieco ponad rok przed końcem kadencji lista problemów koalicji rządzącej się wydłuża. Czy ich rozwiązaniem mogłyby być przyspieszone wybory? – W obecnej chwili mogłoby mieć to dla KO pewien sens – mówi Zero.pl politolog, prof. Rafał Chwedoruk. Innego zdania jest politolog, dr hab. Bartłomiej Biskup. – W ogóle nie zakładam takiego scenariusza. No bo komu się to opłaca? – pyta ekspert.

obrady Sejmu
Sejm RP. (fot. Radek Pietruszka / PAP)
  • W ostatnich tygodniach rząd zmagał się z ujawnionymi przez media, w tym Zero.pl, aferami oraz potknięciami – chodzi o sprawę Warszawskiego Szpitala Południowego,  pieniędzy dla powodzian z Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego i wycieku danych z MyDr.
  • Zero.pl zapytało ekspertów, czy ostatnie problemy rządu oraz podziały na prawicy mogą mieć wpływ na decyzję o przyspieszonych wyborach.
  • Zdaniem prof. Rafała Chwedoruka wariant przyspieszonych wyborów mógłby być korzystny dla głównej partii – Koalicji Obywatelskiej, ale niekoniecznie dla wszystkich sojuszników. – Wszystko zależałoby od czynnika doraźnego, na przykład w przypadku lewicy – mówi politolog.
  • Dr hab. Bartłomiej Biskup bardziej spodziewa się rekonstrukcji rządu. – Może być wymiana ministrów, drobniejsza lub większa, natomiast wydaje mi się, że to wszystko dotrwa do wyborów, nie zmieniając kształtu – przekonuje.

Koalicja Obywatelska pozostaje liderem sondaży, ale najnowsze badania pokazują, że sytuacja obozu rządzącego jest bardziej skomplikowana, niż sugerowałaby sama przewaga nad PiS. W badaniu Ogólnopolskiej Grupy Badawczej z połowy sierpnia KO uzyskała 33,53 proc., PiS 22,34 proc., a Konfederacja 15,82 proc. Mocny wynik uzyskała także Konfederacja Korony Polskiej – 10,51 proc. Ugrupowanie Mateusza Morawieckiego Rozwój Plus również znalazłoby się w Sejmie, uzyskując 5,49 proc. W takim układzie partie prawicowe mogłyby dysponować większością, choć jej stworzenie wymagałoby porozumienia kilku ugrupowań.

Paweł Piskorski wskazuje słabość Tuska. W tle kontrowersyjna nominacja

„Bardziej zakładałbym jakieś ruchy wewnętrzne”

Niepewność co do wyniku najbliższych wyborów ma zdaniem dra hab. Bartłomieja Biskupa kluczowe znaczenie dla niepodjęcia ryzyka wcześniejszej konfrontacji. – Ponieważ te wyniki są właśnie niepewne, to raczej wszyscy będą chcieli dokończyć kadencję na tych stanowiskach, na których są. Bardziej zakładałbym jakieś ruchy wewnętrzne, tzn. przede wszystkim moim zdaniem na jesieni jakaś forma rekonstrukcji rządu, bo to jest model, który można łatwo zrobić, a który może coś dać – wizerunkowo lub praktycznie – mówi politolog.

Reklama
Reklama

Z kolei prof. Rafał Chwedoruk jest zdania, że na pytanie o przyspieszone wybory inaczej mogą odpowiadać przedstawiciele poszczególnych formacji. – Myślę, że dla KO jest to wariant brany pod uwagę. Przyszłość jest niepewna w najbliższych miesiącach. Po pierwsze, nie wiadomo, co dalej z wojną. Gdyby miała się szybko zakończyć, to rząd mógłby to jakoś zdyskontować. Druga rzecz to ekonomia opatrzona niepewnością wewnętrzną i globalną, ale i zadłużeniem państwa. W chwili obecnej ruch na przyspieszone wybory mógłby mieć dla KO pewien sens – mówi. 

Kto mógłby zastąpić Tuska? Jest nowy sondaż

„Jedyna wątpliwość dla KO to relacja z lewicą”

Inaczej sprawa ma wyglądać w przypadku koalicjantów. – W zasadzie jedyna wątpliwość dla KO to relacja z lewicą, która nie paliłaby się do jednej listy, a inne podmioty byłyby skazane na PO, o ile udałoby się przeforsować takie wybory. Dla Donalda Tuska byłoby to przedłużeniem niekwestionowanego przywództwa, które po wygranej Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich nieco osłabło – przekonuje prof. Chwedoruk.

Zdaniem eksperta na potencjał przyspieszonych wyborów inaczej patrzy również obóz prawicowy. – Dla Konfederacji przyspieszone wybory byłyby bardzo korzystne, dla PiS i Brauna raczej również tak, ale dla Morawieckiego w żadnym razie – mówi politolog.

Reklama
Reklama

Rząd Donalda Tuska musi mierzyć się w ostatnim czasie z serią kłopotliwych spraw. W ostatnich tygodniach media ujawniały kolejne informacje dotyczące m.in. Warszawskiego Szpitala Południowego, kontrowersji wokół rozdysponowania pieniędzy dla przedsiębiorców poszkodowanych przez powódź za pośrednictwem Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, a także wycieku danych z MyDr. Każda z tych historii ma inny charakter i nie każda oznacza odpowiedzialność polityczną rządu, jednak ich kumulacja stwarza dla obozu władzy problem wizerunkowy.

W kuluarach sejmowych politycy dzielili się kilkoma wariantami wyborczymi. Wciąż najbardziej prawdopodobne jest utrzymanie koalicji rządowej do ustawowego końca i rozpisanie kolejnych wyborów w terminie. Innym wariantem miałby być rząd mniejszościowy i wyrzucenie na jesieni jednego z koalicjantów – Trzeciej Drogi. Na ten wskazywał m.in. poseł PiS Andrzej Śliwka.

W grę wchodzić miałoby ponadto mocne przetasowanie w rządzie skutkujące zyskaniem efektu świeżości i nadaniem koalicji rozpędu. Za przyspieszonymi wyborami przemawiać miałby fakt podziału i konfliktu na prawicy, która zyskując czas, miałaby dostać szansę na wypracowanie porozumienia i konsolidacji.

Źródło: Zero.pl
Reklama
Reklama