Poznańska prokuratura informuje o zbliżającym się do końca śledztwie dotyczącym kradzieży danych z systemów firmy MyDr. Hakerzy mieli uzyskać dane osobowe ponad 13 mln Polaków. To śledztwo wszczęte w 2024 r. – nie dotyczy ono najnowszego ataku na MyDr.

- Prokuratura poinformowała we wtorek o postępach w śledztwie w sprawie ataku na systemy informatyczne firmy MyDr w 2024 r.
- Cyberprzestępcy wysłali wówczas ok. 18 mln zapytań do systemu – uzyskali dostęp do ok. 13 mln rekordów.
- Równolegle pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Warszawie toczy się postępowanie ws. najnowszego ataku na MyDr.
Prokuratura Regionalna w Poznaniu poinformowała we wtorek o śledztwie w sprawie nielegalnego uzyskania danych medycznych ok. 13 mln osób. Podejrzani mieli włamać się do systemu informatycznego platformy MyDr.
Postępowanie jest już na końcowym etapie.
Urzędnik na trzech etatach. „Praca wymaga ode mnie żelaznej dyscypliny”
Ukradli dane przez platformę MyDr?
Jak poinformowała prok. Anna Marszałek, rzeczniczka poznańskiej prokuratury, Samodzielny Dział do Spraw Cyberprzestępczości i Informatyzacji nadzoruje śledztwo dotyczące nieuprawnionego uzyskania dostępu do informacji. Śledztwo zostało wszczęte 8 kwietnia 2024 r. na podstawie zawiadomień prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia.
„Zebrane materiały potwierdziły, iż w sposób nieuprawniony uzyskano dostęp do kont pracowników ustalonych podmiotów medycznych, korzystających z platformy MyDr, a następnie przy wykorzystaniu struktury programu zaimplementowano skrypt, który umożliwił kierowanie masowych zapytań do usługi Elektronicznej Weryfikacji Ubezpieczeń Świadczeniobiorców (eWUŚ)” – podkreślono w komunikacie.
Sprawcy mieli skierować do systemu ok. 18 mln zapytań i ostatecznie uzyskać dane osobowe ponad 13 mln osób: imię, nazwisko, PESEL oraz informację o prawie do ubezpieczenia bądź jego braku.
Prokuratura: Ustalono sprawcę opisanego czynu
Czynności w tej sprawie prowadzili funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. Udało im się odzyskać całą bazę nielegalnie uzyskanych danych z Narodowego Funduszu Zdrowia. Według komunikatu miało to zapobiec dalszej odsprzedaży tej bazy danych.
„W toku śledztwa ustalono sprawcę opisanego czynu, któremu prokurator zarzucił wytworzenie programów komputerowych służących do przełamywania informatycznych zabezpieczeń systemów oraz umożliwiających nieuprawniony dostęp do informacji przechowywanych w tych systemach, a także przełamanie zabezpieczeń danych” – poinformowała prokuratura.
Podejrzany przyznał się do stawianych mu zarzutów i złożył szczegółowe wyjaśnienia.
W śledztwie zarzuty usłyszały jeszcze cztery osoby. W toku śledztwa dwie osoby były tymczasowo aresztowane. Czyny zarzucone podejrzanym zagrożone są karą do 8 i 12 lat pozbawienia wolności.
Wyciek danych z MyDr. Prokuratura bada cyberatak na firmę
Najnowszy wyciek za pośrednictwem MyDr to inna sprawa
Co jednak ważne, sprawa sprzed dwóch lat nie jest tożsama z wyciekiem, do którego doszło w tym roku.
„Liczby są przypadkowo podobne, firma w tle ta sama, ale inna metoda działania sprawców, inni sprawcy, inny cel, inne źródło danych i inny przebieg zdarzeń” – podkreślili eksperci serwisu Zaufana Trzecia Strona, którzy jako pierwsi informowali o sierpniowym wycieku.
Śledztwo dotyczące tegorocznego ataku na systemy MyDr nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Czynności prowadzi Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości. Z zaatakowanych systemów miały zostać wykradzione dane milionów Polaków, w tym informacje dotyczące przebiegu leczenia, recept i leków.
Jak poinformowało Ministerstwo Cyfryzacji, skradziona baza ma ponad 2 TB danych, a znajdujące się w niej informacje dotyczą blisko 19 mln Polaków. Wiceminister Dariusz Standerski potwierdził we wtorek w wywiadzie dla TOK FM, że dane nie zostały upublicznione i znajdują się wyłącznie w zasobach hakerów. Resort pracuje nad przygotowaniem kompleksowej informacji o ataku dla wszystkich poszkodowanych.
Do tego momentu nie jest jednak możliwe sprawdzenie, czy nasze dane wyciekły.