Białoruski opozycjonista Paweł Łatuszka podziękował Stanom Zjednoczonym za działania, które doprowadziły do uwolnienia około 250 więźniów politycznych na Białorusi. Jednocześnie ostro skrytykował politykę władz w Mińsku, zarzucając reżimowi wykorzystywanie ludzi jako narzędzia w negocjacjach międzynarodowych.

- Przełom po rozmowach z USA, ale nie wszyscy więźniowie odzyskali wolność.
- Na liście zwolnionych zabrakło jednego z najbardziej znanych polskich działaczy.
- Opozycja ostrzega: to element większej gry politycznej Mińska.
Do uwolnienia więźniów doszło po rozmowach przedstawicieli administracji Donalda Trumpa z władzami w Mińsku. Wysłannik prezydenta USA, John Coale, poinformował, że w czwartek zwolniono 250 osób. Równolegle Stany Zjednoczone zdecydowały się na częściowe złagodzenie sankcji wobec Białorusi.
Według doniesień mediów wśród uwolnionych znalazła się dziennikarka Biełsatu Kaciaryna Andrejewa. Na liście nie było natomiast Andrzeja Poczobuta, dziennikarza i działacza polskiej mniejszości, skazanego na osiem lat kolonii karnej. Przypomnijmy, że Poczobut konsekwentnie odmawia podpisania wniosku o ułaskawienie. A w białoruskim systemie prawnym, jest to warunek sine qua non dla rozpatrzenia zwolnienia. Natomiast polski działacz nie godzi się na jakiekolwiek koncesje na rzecz reżimu.
Łatuszka, pełniący funkcję wiceprzewodniczącego emigracyjnego gabinetu opozycyjnego, podkreślił, że choć zwolnienie części więźniów to krok w dobrym kierunku, represje na Białorusi nie ustają.
Kardynał Konrad Krajewski: Papież Franciszek mówił, że konto jest dobre, gdy jest puste
Andrzej Poczobut nadal w więzieniu. Dlaczego nie znalazł się na liście?
– Każdego dnia pojawiają się informacje o kolejnych wyrokach politycznych. Nadal walczymy o uwolnienie wszystkich więźniów, w tym Andrzeja Poczobuta – zaznaczył.
Opozycjonista ocenił, że działania władz w Mińsku mają charakter cyniczny.
– Na oczach całego świata Aleksander Łukaszenka handluje ludźmi jak towarem, uzyskując w zamian złagodzenie sankcji – powiedział, dodając, że taki mechanizm może być powtarzany przez lata.
Los większości uwolnionych pozostaje nieznany. Jak przekazał Łatuszka, 15 osób trafiło już na Litwę, gdzie zostały przyjęte przez tamtejsze władze. Pozostałych 235 więźniów najprawdopodobniej pozostaje na terenie Białorusi.
– Nie mamy pełnej wiedzy o ich sytuacji. W państwie totalitarnym dostęp do rzetelnych informacji jest poważnie ograniczony – zaznaczył białoruski działacz.
Komentując decyzję Waszyngtonu o częściowym zniesieniu sankcji, Łatuszka wskazał, że Mińsk dąży do szerokiego porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi.
Według niego Aleksander Łukaszenka zabiega nie tylko o ustępstwa polityczne, ale także gospodarcze. Wśród możliwych elementów współpracy wymienił sprzedaż białoruskiej soli potasowej o wartości kilku miliardów dolarów.
Opozycjonista podkreślił również, że białoruski przywódca liczy na międzynarodową legitymizację swojej władzy, w tym możliwość wizyty w USA i bezpośrednie rozmowy z Donaldem Trumpem.
Na zakończenie Łatuszka wezwał zarówno Stany Zjednoczone, jak i Unię Europejską do dalszego wywierania presji na władze w Mińsku.
– Społeczność międzynarodowa dysponuje narzędziami, które mogą doprowadzić do zakończenia represji i uwolnienia wszystkich więźniów politycznych – podkreślił.
Rakiety Oresznik na Białorusi. Łukaszenka próbuje straszyć nie tylko Polskę
USA łagodzą sankcje wobec Białorusi
Uwolnienie opozycyjnych więźniów wpisuje się w szerszą operację łagodzenia relacji między Stanami Zjednoczonymi a Białorusią. Przypomnijmy, że w wyniku negocjacji specjalnego amerykańskiego wysłannika Johna Coale’a złagodzono gospodarcze sankcje, którymi objęta była Białoruś.
Zgodnie z komunikatem opublikowanym na oficjalnym kanale prezydenta Białorusi, władze USA postanowiły uchylić sankcje wobec dwóch banków państwowych - Biełinwestbanku oraz Banku Rozwoju - a także wobec białoruskiego Ministerstwa Finansów. Ponadto z listy sankcyjnej mają zostać skreślone istotne przedsiębiorstwa z branży potasowej, w tym Biełaruśkalij oraz BPC (Belarusian Potash Company).