Reklama
Reklama

Reklama

Zełenski „zezwala” Rosjanom na paradę. Arleta Bojke o blamażu w Moskwie

Reklama

Tegoroczna parada zwycięstwa w Moskwie przebiegła w minorowych nastrojach. Na Placu Czerwonym byli żołnierze, ale nie było żadnego sprzętu wojskowego. – Bieda parada i bieda świętowanie – komentuje Arleta Bojke w Kanale Zero i opowiada, jak Ukraińcy „strollowali” Rosjan.

Arleta Bojke o blamażu parady zwycięstwa w Moskwie. Dekret Wołodymyra Zełenskiego.
Arleta Bojke o blamażu parady zwycięstwa w Moskwie. Dekret Wołodymyra Zełenskiego. (fot. Kanał Zero)
  • Dziennikarka Arleta Bojke podsumowuje tegoroczne obchody Dnia Zwycięstwa w Moskwie.
  • Mówi o obawach rosyjskich władz przed atakiem Ukrainy i o „trollingu”, jaki Ukraińcy urządzili w sieci.
  • Bojke zwraca uwagę na nastroje w Rosji w związku z przerwami w dostępie do sieci komórkowej.

Reklama

– Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda normalnie, tak jak w poprzednich latach – mówi dziennikarka Arleta Bojke w komentarzu opublikowanym w sobotę w Kanale Zero. – Gdybym nawet próbowała zestawiać zdjęcia z Parady Zwycięstwa na Placu Czerwonym z dzisiaj i z lat poprzednich, nie byłoby widać specjalnej różnicy – dodaje.

Brak sprzętu i żarty Zełenskiego. Nietypowe kulisy parady w Moskwie

Nie dajcie się zwieść...

– Jest Władimir Putin, jest Plac Czerwony, są weterani, są żołnierze. Ale nie dajcie się zwieść rosyjskiej propagandzie, bo Rosjanie sami mają świadomość, że to jest bieda parada i bieda świętowanie – podkreśla Bojke.


Reklama

Podczas moskiewskich obchodów zakończenia drugiej wojny światowej przez Plac Czerwony przedefilowali żołnierze – tyle że bezbronni, bo bez ciężkiego sprzętu wojskowego. Nie było ani czołgów, ani zestawów rakiet dalekiego zasięgu, ani tym bardziej rakiety Topol-M zdolnej do przenoszenia ładunków nuklearnych.


Reklama

Na trybunie honorowej Władimir Putin pojawił się w towarzystwie Alaksandra Łukaszenki, który był najważniejszym zagranicznym gościem. Brakowało przywódców z innych państw, a rosyjska telewizja musiała tłumaczyć, że nikt nie został oficjalnie zaproszony. Putin wygłosił krótkie przemówienie, podczas którego wyglądał na zirytowanego.

Ukraińcy wyśmiali paradę, zanim się zaczęła

Tyle samej parady. Arleta Bojke zauważa, co działo się przed paradą. – Ukraińcy po prostu Rosjan „strollowali”, wyśmiali. Wyśmiali ich najważniejsze święto i doskonale wiedzieli, gdzie uderzyć – ocenia. W internecie krążyły memy i filmy generowane przez sztuczną inteligencję, na których Putin maszerował pod siatką chroniącą przed dronami czy w specjalnym kombinezonie.


Reklama

Największą szpilę Rosjanom wbił jednak prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Wydał dekret, w którym łaskawie „zezwala” na przeprowadzenie parady na Placu Czerwonym w Moskwie. – Jak zobaczyłam to na portalu X, to aż musiałam wejść na stronę prezydenta Ukrainy – mówi Arleta Bojke.


Reklama

Magyar przyleci do Polski. Wiceszef MSZ wskazuje datę

Ataki dronów na Rosję. Ukraińcy sieją strach

Ukraińcy nie ograniczyli się do żartów. W ostatnich dniach przed paradą przeprowadzili serię spektakularnych ataków dronowych na terytorium Rosji. – Ukraińskie ataki na rosyjskie terytorium powtarzają się od miesięcy – zauważa Arleta Bojke. – Budowanie napięcia przed 9 maja było celowym zabiegiem skierowanym na konkretną, ważną dla Władimira Putina datę – wyjaśnia.

Czwartego maja ukraiński dron uderzył w prestiżowy apartamentowiec w Moskwie. Zamknięto kilkanaście lotnisk, szczególnie na południu kraju. Rosyjskie władze informowały o setkach przechwyconych dronów, także w okolicach Moskwy.


Reklama

– Kulminacją był atak na port i rafinerię Tuapse nad Morzem Czarnym. To była właściwie seria ataków – zauważa Arleta Bojke. – Doszło tam do katastrofy ekologicznej. Padał tam właściwie deszcz ropy – dodaje.


Reklama

Rosjanie mają dość utrudnień

Obawiając się ukraińskich ataków, Rosjanie zapowiedzieli już wcześniej, że 9 maja nie będzie działał internet mobilny w Moskwie i wielu innych miastach. Nie można było nawet wysłać wiadomości tekstowej. Jako przyczynę władze wskazywały, że Ukraińcy wykorzystują telefonię komórkową do naprowadzania dronów.

– Wyłączanie internetu naprawdę boli Rosjan jak nic innego – wyjaśnia Bojke. Zauważa, że wyłączono nawet te strony i aplikacje, które są zaakceptowane przez rosyjski rząd i uwzględnione na tak zwanych białych listach.

Dziennikarka zauważa, że mimo problemów Rosjanie nie zrezygnowali z organizowania parad dzieci, które stały się tradycją po 2022 r. W przedszkolach w dniach poprzedzających 9 maja maluchy przebierały się za czołgi i maszerowały w patriotycznych inscenizacjach.


Reklama

Bojke zwraca uwagę na klimat obchodów rocznicy zakończenia wojny w innych miejscach Moskwy czy innych miastach w całej Rosji. – Jest to świętowanie obarczone obawą o to, że coś się może wydarzyć i lepiej się nie gromadzić – zauważa.


Reklama