– Postawienie sprawy Włodzimierza Czarzastego na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego jest sztucznie przyklejonym tematem – powiedział Leszek Miller w „Godzinie Zero”. Byłemu premierowi nie spodobała się planowana wizyta Donalda Tuska w Ukrainie. – Może zamiast tylko do Kijowa i Lwowa niech jedzie na Wołyń – odparł gość Jacka Prusinowskiego.

– Wypowiedź z Pałacu Prezydenckiego sugeruje, że jakieś działania (państwa) w kierunku Włodzimierza Czarzastego były. Wobec tego, dlaczego zdecydowano się na niego jako marszałka Sejmu? – pytał Leszek Miller we wtorkowej „Godzinie Zero”.
– O tym wszystkim wiedziano przed sejmowym głosowaniem, to nie są nowe rzeczy (wschodnie kontakty Czarzastego - red). Skoro przed głosowaniem instytucjom państwa polskiego nie przeszkadzały te wnioski, to dlaczego akurat teraz? – dodał polityk.
Według dawnego lidera SLD temat Czarzastego na zwołanej Radzie Bezpieczeństwa Narodowego przez prezydenta jest „sztucznie przyklejony”.
– Rada Bezpieczeństwa zajmuje się sprawą Włodzimierza Czarzastego nie dlatego, że ma jakieś dowody, ale wysyła jakiś sygnał, to się będzie klikać – dodał Miller.
Premier powołuje zespół ds. polskiego wątku w aferze Epsteina. Miller: Tusk zna jakieś konkretne nazwisko
Jacek Prusinowski pytał swojego gościa o zapowiedzianą przez Donalda Tuska specjalnego zespołu mającego zbadać polskie wątki ws. afery Epsteina.
– Przyznam, że mnie to bardzo zdziwiło (...). Według mnie Tusk zna jakieś konkretne nazwisko z przeciwnego obozu politycznego i dlatego zdecydował się na taki ruch. Takie sytuacje wykorzystuje się do walki politycznej, a prokuratura ma związane ręce procedurami (…). Pod tym coś się kryje, ale się pewnie dowiemy. Tusk nie robi tego bez powodu – analizował w „Godzinie Zero” Miller.
Komentując ostatnie aktywności szefa rządu, Leszek Miller negatywnie ocenił wyjazd Donalda Tuska do Kijowa.
– Chciałbym, żeby premier pojechał na Wołyń i złożył wieniec na miejscu jakiejś dawnej polskiej wioski (...). W historii zrobił to tylko prezydent Andrzej Duda i chwała mu za to, klęknął w miejscu kiedyś tętniącym życiem wsi polskiej (...). Może Tusk zamiast tylko do Kijowa i Lwowa niech jedzie na Wołyń – wskazał były szef rządu.
Wzruszające wyznanie Millera. „Moja żona jest aniołem”
Podczas rundy pytań od widzów Kanału Zero były premier odpowiadał na to, jakie rady może udzielić młodym ludziom. – Przede wszystkim podnosić się po upadkach, ja wiele razy politycznie upadałem, ale zawsze się podnosiłem. Najgorsze, co może być przy upadku, to pozostanie tam na dole i niechęć do podnoszenia. A to trzeba zrobić od razu – mówił Miller.
W dalszej rozmowie z Jackiem Prusinowskim były premier nieco bardziej odsłonił się prywatnie.
– Muszę powiedzieć, że ja wiele razy się rozczarowałem w życiu, a ludziom stawiałem zbyt wysokie wymagania – powiedział Leszek Miller.
– W życiu prywatnym też? – dopytywał prowadzący "Godziny Zero".
– Ja w życiu prywatnym miałem szczęście. Jak ktoś nie wierzy, albo nie wie, jak wyglądają anioły to niech zobaczy moją żonę. On jest takim moim aniołem – powiedział dawny lider SLD.
Miller o rządach Tuska: Gospodarczo jestem rozczarowany
Widzowie dopytywali także byłego szefa rządu o obecnego lokatora gabinetu w Alejach Ujazdowskich.
– U mnie krytyka rządu narasta, narasta taka gorycz, że nie jest wszystko tak, jak sobie wyobrażałem. Jednocześnie rozumiem kłopoty Donalda Tuska, tak wielobarwna koalicji to męka, ja sam to z własnego doświadczenia znam. Ale myślę, że wiele rzeczy mogłoby być inaczej – powiedział Leszek Miller
Gość „Godziny Zero” doprecyzował jednocześnie, że „nie jest takim entuzjastą obecnego rządu jak jeszcze dwa lata temu”. – Gospodarczo jestem rozczarowany, bo skoro w tej grupie otaczającej Tuska są liberałowie czy socjalliberałowie to to gospodarka powinna bardziej przyspieszyć, a nie rozwija się tak szybko do końca – dodał rozmówca Jacka Prusinowskiego.
Leszek Miller jest byłym premierem, byłym posłem oraz były europosłem. W czasie świetności Sojuszu Lewicy Demokratycznej prowadził partię do zwycięstwa w 2001 r., a za jego rządów w Alejach Ujazdowskich Polska dołączyła do grona krajów Unii Europejskiej.
Jego wystąpienie na sejmowej komisji śledczej ws. afery Rywina i wypowiedzi „panie pośle Ziobro, pan jest zerem” oraz „mężczyznę poznaje się po tym nie jak zaczyna, a jak kończy” na stałe zapisały się w annałach polskiego parlamentaryzmu.
Obecnie emerytowany polityk udziela się w mediach tradycyjnych i społecznościowych, chętnie komentując doniesienia z kraju i zagranicy.
Źródło: Kanał Zero, Zero.pl
