Dołącz do dyskusji! 9 komentarzy
Reklama
Za nami drugi odcinek Ligi Debat – nowego programu Kanału Zero, w którym politycy rywalizują na punkty, starając się zdobyć najwyższą pozycję w tabeli. Postanowiliśmy sprawdzić, czy w swoich wypowiedziach posługują się rzetelnymi argumentami i unikają manipulacji. Weryfikujemy te, które naszym zdaniem były najbardziej intrygujące.

W środowym pojedynku na argumenty zmierzyli się: Patryk Jaki z Prawa i Sprawiedliwości, Maciej Konieczny z Razem, Wojciech Machulski z Konfederacji, Łukasz Michnik z Lewicy, Łukasz Osmalak z Polski 2050, Jarosław Rzepa z Polskiego Stronnictwa Ludowego, Jacek Wilk z Konfederacji Korony Polskiej oraz Witold Zembaczyński z Koalicji Obywatelskiej.
Reklama
Dyskusja toczyła się w pięciu rundach. Uczestnicy poruszyli najważniejsze aktualne tematy polityczne i gospodarcze: eksport rolny, ceny energii czy program SAFE.
W poprzednim odcinku programu, który miał miejsce w styczniu, politycy lekko nadużywali VARu, czyli możliwości wytknięcia błędu przeciwnikowi. Tym razem zasady zostały zmienione – niezasadne skorzystanie z VARu skutkowało ujemnymi punktami.
Reklama
Reklama
W konsekwencji wszystkie wypowiedzi, które postanowiliśmy sprawdzić, padły nie w rundzie VAR, ale w spontanicznych dyskusjach. Wyjaśniamy, kto mówił prawdę, kto wprowadzał w błąd, a kto manipulował.
Eksport rolno-spożywczy wart blisko 60 mld euro? PRAWDA
Reklama
Jarosław Rzepa (PSL): W obszarze gospodarki rolno-spożywczej 22 lata temu pięć mld eksportu. Dzisiaj to 57 miliardów.
Reklama
Prawda. Poseł dowodził korzyści z członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Według danych Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, w 2025 r. wartość polskiego eksportu produktów rolno-spożywczych osiągnęła rekordowy poziom 58,4 mld euro. Dla porównania, w 2004 r., gdy Polska wstąpiła do Unii Europejskiej, eksport ten wynosił zaledwie 5,2 mld euro.
W Polsce jest najdroższa energia na świecie? FAŁSZ
Jacek Wilk (KKP): W ciągu ostatnich 10 lat Unia Europejska niszczyła po kolei kolejne branże polskiej gospodarki. W efekcie szaleńczej polityki klimatycznej chociażby, mamy najdroższe ceny energii na świecie.
Fałsz. Polska nie ma najdroższych cen energii elektrycznej na świecie, ani nawet w Europie. Skupiamy się na cenach dla gospodarstw domowych, o których politycy mówią najczęściej. Według danych Eurostatu za pierwszą połowę 2025 r., kilowatogodzina energii w Polsce kosztowała 0,26 euro. To więcej niż w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, ale znacznie mniej niż w liderujących zestawieniu Niemczech (0,38 euro), Belgii (0,36 euro), czy Danii (0,35 euro).
Reklama
Reklama
Co istotne jednak, po uwzględnieniu parytetu siły nabywczej ceny w Polsce są drugie najwyższe w Europie po Czechach. W obu krajach ceny rosną również najszybciej.
Część wypowiedzi o "szaleńczej polityce klimatycznej" to opinia, której nie weryfikujemy.
Reklama
Polska ma najbardziej dynamicznie rozwijającą się gospodarkę w Unii? RACZEJ PRAWDA
Witold Zembaczyński (Koalicja Obywatelska): Polska ma najbardziej dynamicznie rozwijającą się gospodarkę w Unii Europejskiej, jeżeli chodzi o wzrost produktu krajowego brutto.
Reklama
Raczej prawda. Dlaczego "raczej"? Polska ma jedną z najbardziej dynamicznych gospodarek Unii Europejskiej pod względem wzrostu produktu krajowego brutto, ale nie jest absolutnym liderem. W czwartym kwartale 2025 r. PKB Polski wzrósł o około 3,6 proc. rok do roku, wyprzedzając większość państw Unii, z wyjątkiem Irlandii (ok. 5 proc.) i Cypru (4,1 proc.).
Wiele opracowań zwraca jednak uwagę na nietypowy charakter irlandzkiej i cypryjskiej gospodarki, co czyni je nieporównywalnymi z resztą europejskiej stawki. W Irlandii siedzibę mają wielkie międzynarodowe korporacje, a ich wyniki mają znaczący wpływ na PKB. Dlatego "zaliczamy" posłowi tę wypowiedź.
Reklama
Unijni urzędnicy nie wypłacają pieniędzy Węgrom, bo „muszą poczekać na wynik wyborów”? NIEWERYFIKOWALNE
Wojciech Machulski (Konfederacja): Węgry już mają zamrożone 16 miliardów euro z programu (SAFE – red.). Urzędnicy unijni tłumaczą się tym, że muszą poczekać na wynik wyborów na Węgrzech, bo taki jest cel unijnych eurokratów: wykorzystywać pieniądze unijne, także z pożyczek, żeby wpływać na sytuację na Węgrzech, wcześniej w Polsce
Reklama
Nieweryfikowalne. Komisja Europejska faktycznie wstrzymała decyzję o zatwierdzeniu ok. 16 mld euro dla Węgrów z programu SAFE. Węgry pozostają jedynym takim krajem w Europie. Oficjalnie blokada wynika z wątpliwości Unii co do przejrzystości przetargów czy powiązań potencjalnych beneficjentów z partią Fidesz, o których donoszą media.
Wypowiedź posła Wojciecha Machulskiego nawiązuje zapewne do nieoficjalnych głosów z Brukseli. Urzędnicy unijni przyznają, że czekają z zatwierdzeniem Węgrom wypłat na wyniki wyborów parlamentarnych w kwietniu 2026 r. Tyle że, jak przekonują, chcą uniknąć oskarżeń o ingerencję w kampanię Viktora Orbána.
Reklama
Reklama
W tym kontekście słów Machulskiego nie sposób zakwalifikować jako prawdziwe lub fałszywe – nie sposób bowiem weryfikować czyichś intencji. Słowa o unijnych urzędnikach to powracająca polityczna narracja. Na początku lutego dokładnie wyjaśniła ją brukselska korespondentka Telewizji Polskiej Dorota Bawołek w wypowiedzi dla portalu TVP.Info.
Obecny rząd wydaje ponad 60 mld więcej na zdrowie niż poprzedni. PRAWDA, ALE…
Witold Zembaczyński (Koalicja Obywatelska): Wydajemy obecnie 63 miliardy więcej na opiekę zdrowotną niż wydawał PiS. To jest różnica między 2023 rokiem a 2026 rokiem, w którym wydamy 247,8 miliarda złotych.
Prawda – ale z ważnym zastrzeżeniem. Nominalne wydatki na ochronę zdrowia w 2026 r. mają wynieść 247,8 mld zł, co oznacza wzrost o około 63 mld zł w porównaniu do 184,8 mld zł w 2023 r.
Reklama
Reklama
Jednak porównanie to jest niedoskonałe: nie uwzględnia inflacji i wzrostu gospodarczego kraju. Większej gospodarki nie sposób porównywać do mniejszej. Dla zachowania rzetelności o wiele lepiej porównywać wydatki w relacji do produktu krajowego brutto.
I tak, w 2023 r. wydatki na zdrowie stanowiły 7,1 proc. PKB, a według prognoz budżetowych na 2026 r. będą stanowić 6,8 proc. Eksperci sugerują jednak możliwe niedoszacowanie. W porównaniu 2023 z 2026 r. uwzględniającym PKB, otrzymujemy zatem dość podobne wyniki.
Reklama
Szwajcaria i Norwegia to najbogatsze kraje Europy? PRAWDA, ALE…
Jacek Wilk (KKP): Szwajcaria i Norwegia to najbogatsze państwa Europy.
Reklama
Jacek Wilk rzucił tę uwagę mimochodem w dłuższym wywodzie dowodzącym siły gospodarczej państw pozostających poza Unią Europejską. Jak sprawdziliśmy, Szwajcaria i Norwegia rzeczywiście należą do najbogatszych państw Europy w ujęciu PKB na mieszkańca w parytecie siły nabywczej (najbardziej wiarygodne porównanie uwzględniające różnice w kosztach życia).
Według prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego z października 2025 r., Szwajcaria i Norwegia miały odpowiednio ok. 98 tys. i 107 tys. dolarów dochodu na mieszkańca. Liderami tego rankingu są jednak Luksemburg (152 tys. dolarów) oraz Irlandia (131 tys. dolarów).
Reklama
To analogiczna sytuacja, jak w przypadku wyżej opisanej wypowiedzi posła Witolda Zembaczyńskiego o najdynamiczniej rozwijających się gospodarkach w Unii Europejskiej. Luksemburg i Irlandia mają wyjątkowe modele gospodarcze. Jackowi Wilkowi można zatem przyznać rację.
