Reklama

Marine Le Pen: z bransoletką elektroniczną nie wystartuję w wyborach

Reklama

Liderka Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen zapowiedziała, że nie będzie prowadzić kampanii prezydenckiej, jeśli na mocy wyroku będzie zmuszona nosić elektroniczną bransoletkę. W rozmowie z BFMTV oceniła, że w takich warunkach „nie da się prowadzić kampanii”. Polityk stwierdziła, że groźba dozoru byłaby „sposobem uniemożliwienia jej startu” w wyborach w 2027 r.

Jordan,Bardella,And,Marine,Le,Pen,During,A,Rally,Of
Naturalnym następcą le Pen jest Jordan Bardella. (fot. Shutterstock / Shutterstock)
  • Liderka Zjednoczenia Narodowego zapowiedziała w BFMTV, że nie będzie prowadzić kampanii prezydenckiej, jeśli zostanie objęta dozorem elektronicznym.
  • 7 lipca paryski sąd apelacyjny ogłosi wyrok w sprawie nielegalnego zatrudniania asystentów eurodeputowanych dawnego Frontu Narodowego.
  • W obozie partii rośnie napięcie – alternatywą dla Le Pen pozostaje przewodniczący ugrupowania Jordan Bardella.

Reklama

Przypomnijmy: chodzi o sprawę dotyczącą nielegalnego zatrudniania asystentów eurodeputowanych dawnego Frontu Narodowego. 7 lipca paryski sąd apelacyjny wyda wyrok w tej sprawie. Le Pen już zaznaczała, że w razie niekorzystnego wyroku nie wniesie kasacji. O decyzji informowaliśmy wcześniej na łamach Zero.pl.

W pierwszej instancji Le Pen została skazana na dwa lata dozoru elektronicznego oraz pięć lat zakazu pełnienia funkcji publicznych z rygorem natychmiastowej wykonalności. Prokuratura w apelacji wnioskowała o cztery lata więzienia (w zawieszeniu na trzy lata), 100 tys. euro grzywny oraz pięcioletni zakaz startu w wyborach.

Lipcowy wyrok może zatem przesądzić o politycznej przyszłości liderki Zjednoczenia Narodowego.


Reklama

– Decyzja o mojej kandydaturze nie zależy dziś ode mnie, lecz od trzech sędziów – podkreśliła na antenie kanału informacyjnego BFMTV. Według prawicowej polityk sędziowie chcą dokonać obstrukcji głosów „milionów Francuzów”. Sama przyznaje, że wolałaby szybkiego rozstrzygnięcia sprawy, choć jednocześnie zaznacza, że sąd powinien „dokładnie przeanalizować złożone kwestie prawne” w tej sprawie.


Reklama

W obozie Zjednoczenia Narodowego narasta napięcie.

Plan B: Jordan Bardella w gotowości

Jednocześnie polityk wyraźnie odcina się od scenariusza, w którym pełniłaby rolę „opiekuna” czy „kuratora” nad alternatywnym kandydatem. Tym „planem B” jest, rzecz jasna, wschodząca gwiazda ugrupowania oraz przewodniczący partii, 30-letni eurodeputowany Jordan Bardella.

– To on określi, w jakim stopniu potrzebuje mojej obecności, rad czy doświadczenia – zaznaczyła. Oraz dodała, że nie wyobraża sobie kontroli swojego ewentualnego następcy.


Reklama

W szeregach Zjednoczenia Narodowego dominuje przekonanie, że naturalną kandydatką pozostaje Le Pen. Jednak część działaczy rozważa różne warianty. Nawet krótszy zakaz startu mógłby okazać się problemem, jeśli obejmowałby termin rejestracji kandydatur przez Radę Konstytucyjną.


Reklama

Pozostaje też kwestia ewentualnej kampanii z elektronicznym dozorem. Część polityków Zjednoczenia Narodowego uważa, że jeśli Le Pen będzie formalnie dopuszczona do wyborów, powinna kandydować „bez względu na okoliczności”. Inni wątpią, czy sama zainteresowana zgodziłaby się na taki scenariusz.

Kampania z bransoletką? W partii podziały

Jej zapowiedź na antenie BFMTV wydaje się jednak jednoznaczna: dozór elektroniczny wyklucza aktywną kampanię, zwłaszcza wieczorne wiece i bezpośrednie spotkania z wyborcami.

Równolegle partia przygotuje się na sukcesję. Le Pen od lat wzmacnia pozycję Bardelli, dbając o ciągłość przywództwa i utrwalenie linii politycznej ugrupowania. W sondażach oboje osiągają porównywalne wyniki, a analitycy nie wykluczają, że kandydat skrajnej prawicy, niezależnie od nazwiska, może wejść do drugiej tury wyborów w 2027 roku.


Reklama

Pytanie brzmi jednak, czy Le Pen jest w pełni „zastępowalna”. Dla wielu sympatyków pozostaje centralną postacią francuskiego ruchu narodowego.

Odpowiedź na wszystkie wątpliwości przyjdzie już 7 lipca na sali sądowej. Dla liderki Zjednoczenia Narodowego może oznaczać albo polityczny koniec, albo otwarcie drogi do kolejnej walki o najwyższy urząd we Francji.


Reklama