Gwałtowne pogorszenie nastrojów w Niemczech. Ważny wskaźnik, informujący o oczekiwaniach ekspertów co do kondycji gospodarki zachodnich sąsiadów Polski, spadł o niemal 59 punktów w skali miesiąca. To efekt narastających obaw o to, jak na niemiecki PKB wpłynie kryzys energetyczny wywołany przez wojnę na Bliskim Wschodzie. Tempo wzrostu może wyhamować – a problemy Niemiec to też problemy Polski.

- W Niemczech doszło do silnego spadku wskaźnika obrazującego oczekiwania co do tamtejszej gospodarki. Powodem jest wojna na Bliskim Wschodzie i jej ekonomiczne skutki.
- Niemiecka gospodarka, która dopiero co zaczęła wychodzić z dołka, może ucierpieć w efekcie kryzysu energetycznego wywołanego konfliktem. Kluczowe pytanie dotyczy tego, jak długo potrwa obecna zawierucha w Zatoce Perskiej – wskazuje w rozmowie z Zero.pl Michał Kędzierski, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich.
- Problemy Niemiec to też problemy Polski. Nasi zachodni sąsiedzi są naszym głównym partnerem handlowym.
Indeks ZEW, mierzący oczekiwania ekspertów i uczestników rynku co do kondycji gospodarki Niemiec, wyniósł w marcu -0,5 pkt. Skala tąpnięcia jest bardzo duża – jeszcze w lutym indeks wyniósł 58,3 pkt (dodajmy, że oczekiwania rynku oscylowały wokół 39 pkt).
Obawy o stan niemieckiej gospodarki
To najniższy poziom indeksu od kwietnia ub. r. Wtedy na sentyment ekspertów wpływała polityka celna Donalda Trumpa, który wiosną 2025 r. ogłaszał wprowadzenie znaczących ceł na partnerów handlowych. Obecnie rynki niepokoi kryzys energetyczny wywołany przez wojnę na Bliskim Wschodzie – i to, jak może on wpłynąć na niemiecką gospodarkę.
Gospodarka Niemiec powoli wychodziła już z dołka. Po dwóch latach spadku PKB (o 0,3 proc. w 2023 r. i o 0,2 proc. w 2024 r.) w 2025 r. u zachodnich sąsiadów Polski odnotowano symboliczny wzrost gospodarczy – o 0,2 proc.
Rząd federalny pod przewodnictwem kanclerza Friedricha Merza podjął szereg działań, by podsycić ten wątły płomyk: setki milionów euro zostały skierowane na inwestycje w infrastrukturę i zbrojenia, by pobudzić wzrost. Wprowadzono szereg ulg podatkowych dla firm i zachęt mających pobudzić inwestycje przedsiębiorstw w badania i rozwój. „Wprowadzamy gospodarkę na ścieżkę wzrostu” – ogłaszał w internetowym wpisie latem ub. r. kanclerz Merz.
Atak USA i Izraela na Iran i wywołany tym kryzys na rynku surowców energetycznych stawia jednak pod znakiem zapytania perspektywy trwałego rozpędzenia się niemieckiej lokomotywy.
– W Niemczech mniej więcej od dwóch tygodni, a więc od wybuchu wojny, trwa dyskusja na temat tego, w jaki sposób konflikt na Bliskim Wschodzie wpłynie na tamtejszą gospodarkę - mówi w rozmowie z Zero.pl Michał Kędzierski, główny specjalista w Zespole Niemieckim w Ośrodku Studiów Wschodnich.
Wojna na Bliskim Wschodzie zmienia prognozy
– Najnowsze szacunki niemieckich ekonomistów mówią o tym, że w 2026 r. niemiecki wzrost PKB może ucierpieć na skutek inflacji związanej ze wzrostem cen nośników energii mniej więcej o 0,2 pkt proc. (o tyle niższy mógłby być ten wzrost), a w przypadku długotrwałego konfliktu nawet o 0,4 pkt proc. – wskazuje nasz rozmówca. – Biorąc pod uwagę, że oczekiwania na ten rok mówiły o wzroście PKB rzędu 1 pkt proc., to już istotna różnica. Wiele oczywiście zależy od tego, jak długo potrwa ten konflikt i jak długo utrzymają się podwyższone ceny surowców energetycznych.
Gospodarkę czeka gazowy szok? Konflikt na Bliskim Wschodzie trzęsie rynkiem
Na łamach Zero.pl pisaliśmy już o tym, że według szacunków Niemieckiego Instytutu Badań Gospodarczych (DIW) wzrost cen paliw podbije inflację w Niemczech w 2026 r. o 0,4 pkt proc. Według prognozy Bundesbanku z grudnia ub. r. średnioroczna inflacja HICP w Niemczech (czyli zharmonizowany indeks cen konsumenckich, główna miara inflacji stosowana przez Eurostat) w 2026 r. miała wynieść 2,2 proc.
Wzrost cen odczuwany przez konsumentów to jedno, ale presja inflacyjna dotknie też przedsiębiorstwa.
– Na razie Niemcy nie są zagrożone niedoborami paliw i gazu, nie importują też istotnych ilości surowców energetycznych z Bliskiego Wschodu, cierpią jednak na ogólnym wzroście giełdowych cen ropy i gazu. Szczególnie uderza on w już i tak pogrążone w kryzysie branże energochłonne, na czele z chemiczną – zauważa Michał Kędzierski.
Wysoki rachunek za energię
Jak wygląda struktura importu nośników energii do Niemiec?
– Obecnie niemal cały import LNG (skroplonego gazu ziemnego – red.) do Niemiec pochodzi z USA – wskazuje ekspert OSW. – Skroplony gaz jest też sprowadzany do Niemiec przez Belgię i Holandię, i tu źródło jego pochodzenia może być trudniejsze do ustalenia. Być może jest tam jakiś wolumen gazu z Kataru. Głównym dostarczycielem gazu dla gospodarki Niemiec (gazociągami) jest Norwegia – odpowiada ona za połowę dostaw.
– Jeśli chodzi o ropę, to największymi importerami są Norwegia i USA (każdy z tych krajów odpowiada za 16-17 proc. dostaw), w pierwszej piątce są też Libia, Kazachstan i Wielka Brytania – wylicza analityk. – Jeśli chodzi o kierunek bliskowschodni, to w 2025 r. pochodziło stamtąd 6 proc. wszystkich dostaw ropy do Niemiec (największym dostawcą spośród krajów Zatoki był Irak).
Nawet jeśli wśród głównych dostawców surowców energetycznych do Niemiec nie ma krajów położonych blisko epicentrum wojennej zawieruchy, to i tak rachunek może być wysoki. Zmniejszenie podaży ropy i gazu na skutek blokady Cieśniny Ormuz przez Iran sprawia, że cały świat konkuruje obecnie o te kluczowe dla gospodarki surowce.
Europa musi tutaj rywalizować z krajami Azji, które w większym stopniu odczuwają negatywne efekty zamknięcia Ormuzu. Traderzy mogą w tej sytuacji „przebierać” wśród klientów, kierując się tam, gdzie dostaną wyższą cenę. Także armatorzy (ci, którzy nie utknęli na wodach kontrolowanych przez Iran) podnoszą stawki za transport. Presja inflacyjna rozlewa się więc szeroko.
Wracając do indeksu ZEW, warto wspomnieć, że o ile wskaźnik oczekiwań tąpnął, to wskaźnik oceny bieżącej sytuacji wzrósł do -62,9 pkt w marcu z -65,9 pkt w lutym.
„Ocena bieżącej sytuacji gospodarczej (w Niemczech – red.) poprawiła się jedynie nieznacznie względem poprzedniego miesiąca, choć pozostaje silnie negatywna – sytuację Niemiec jako niekorzystną opisuje 64 proc. ankietowanych, a jako dobrą jedynie 1,1 proc.” – zauważają w komentarzu ekonomiści PKO BP. „Pogorszenie ocen objęło wiele sektorów, a poprawy oczekuje się tylko w sektorze wytwarzania, przesyłu i dystrybucji podstawowych mediów”.
„Okrągły bilion”. Premier zapowiada inwestycje w energetykę
Eksperci PKO BP dodają, że w części indeksu ZEW dotyczącej oczekiwań zwraca uwagę „istotny wzrost” oczekiwań inflacyjnych: 80 proc. ankietowanych prognozuje wzrost inflacji, co oznacza przyrost o 64 pkt proc. miesiąc do miesiąca.
„W kolejnych miesiącach inflacja w Niemczech będzie rosnąć” – piszą ekonomiści największego polskiego banku. „Aktywność gospodarcza – mimo słabych nastrojów – najprawdopodobniej także się zwiększy, m.in. dzięki pakietowi fiskalnemu niewrażliwemu na wydarzenia na Bliskim Wschodzie (pakiet fiskalny to wspomniane wyżej działania rządu federalnego mające pobudzić gospodarkę – red.)”.
„Przedłużający się kryzys energetyczny będzie jednak wymuszał rewizję prognoz dla sfery realnej w dół” – konkludują analitycy PKO BP. Oznacza to, że prognozy dla wzrostu PKB, produkcji przemysłowej czy konsumpcji mogą zostać obniżone.
Polska i Niemcy – naczynia połączone
Kłopoty Niemiec to także kłopoty Polski. Niemcy są naszym głównym partnerem handlowym, a słabość niemieckiej gospodarki i ewentualny spadek popytu u naszych zachodnich sąsiadów będą miały przełożenie na polski sektor eksportowy.
Według wstępnych danych GUS za 2025 r. udział Niemiec w polskim eksporcie wyniósł 26,9 proc., a w imporcie ukształtował się na poziomie 19 proc. (w obu przypadkach oznacza to spadek o 0,3 pkt proc. w porównaniu z 2024 r.). Jak podaje GUS, w 2025 r. zwiększyła się wartość towarów wysyłanych z Polski do Niemiec (o 1,2 proc. do 418,5 mld zł), jak również wartość towarów sprowadzanych do nas z tego kraju (o 2,7 proc. do 300,8 mld zł).
Dla porównania – udział Czech w polskim eksporcie (drugiego kraju po Niemczech, do którego wysyłamy najwięcej) wyniósł w 2025 r. 6,2 proc. Udział Francji w polskim eksporcie (trzeciej w tym zestawieniu) wyniósł zaś w ubiegłym roku 6,1 proc.
