Rząd przyjął projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny. Na różnice między obecnym brzmieniem nowych przepisów a założeniami prezentowanymi przed prawie dwoma laty zwrócił uwagę w serwisie X Krzysztof Stanowski. „Czy to jest w końcu tak, że dopłacać będziemy ubogim artystom do ZUS-u, czy będziemy dopłacać tym, którzy zarabiają o 25 proc. powyżej minimalnego wynagrodzenia, czyli jakieś 6000 brutto miesięcznie?” – zapytał dziennikarz. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego odpowiedziało na razie dość lakonicznie.

- Rząd przyjął projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym artystów. Państwo dopłaci do składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne.
- Krzysztof Stanowski wskazuje na duże różnice w założeniach ustawy oraz jej ostatecznym brzmieniu.
- Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie odniosło się na razie do konkretnych pytań. W serwisie X napisano jedynie: „Świat bez Artystów? Jak Wam się podoba?”
Nowa wiceminister wciąż nie wie, ile jest województw w Polsce
O przyjęciu projektu ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny poinformowała we wtorek Rada Ministrów. Dokument przygotowało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
„Nowe przepisy uwzględniają specyfikę pracy artystycznej, która często opiera się na krótkoterminowych zleceniach i nieregularnych dochodach. Zmiany przewidują przede wszystkim dopłaty do składek na ubezpieczenia społeczne oraz dostęp do świadczeń zdrowotnych, chorobowych i emerytalnych. Tworzymy system wsparcia bezgotówkowego, z którego skorzysta ok. 20 tys. osób” – napisano na rządowej stronie internetowej.
Jak dodano, „wsparcie będzie kierowane do artystów osiągających niższe dochody (125 proc. minimalnego wynagrodzenia uzyskiwanego średniorocznie w ostatnich 3 latach, czyli ok. 68 tys. zł rocznie brutto)” oraz „dopłata pozwoli uzupełnić składki do poziomu odpowiadającego minimalnemu wynagrodzeniu”.
Dopłaty do „ubogich artystów”, czy tych, którzy zarabiają „jakieś 6000 brutto miesięcznie”?
Do przepisów zawartych w projekcie odniósł się w serwisie X Krzysztof Stanowski. Dziennikarz zwrócił uwagę, że gdy w 2024 roku informowano o złożeniu wniosku o rozpoczęcie prac legislacyjnych nad ustawą krąg osób uprawnionych do dopłat definiowano inaczej.
„Prawo do otrzymania dopłaty będzie przysługiwać osobie, która poświęciła istotną część aktywności zawodowej na wykonywanie zawodu artystycznego i która w trzech poprzednich latach podatkowych osiągnęła dochody nie wyższe niż 125 proc. minimalnego miesięcznego wynagrodzenia w poprzednim roku kalendarzowym. (…) Do otrzymania dopłaty będzie uprawniał przychód, który w 2025 r. wyniesie maksymalnie 5 832,50 zł, zaś w 2026 r. – 6 337,50 zł” – można nadal przeczytać na rządowej stronie.
„Mówiąc krótko z założeń ustawy wynikało, że w 2026 roku dopłacać do ZUS-u będziemy tym artystom, którzy średnio na miesiąc zarabiali nie więcej 528 złotych (6337,50 rocznie)” – podsumował te zasady we wpisie Stanowski.
Obecny projekt ustawy zakłada jednak coś innego. W artykule 31 czytamy: „Prawo do dopłaty przysługuje jeżeli: 1) średni roczny dochód artysty zawodowego z trzech lat kalendarzowych poprzedzających okres, o którym mowa w ust. 1, nie przekroczył 125 proc. dwunastokrotności miesięcznego minimalnego wynagrodzenia za pracę pracowników obowiązującego w dniu 1 stycznia roku, w którym złożono wniosek o dopłatę; 2) w każdym z trzech lat kalendarzowych poprzedzających okres, o którym mowa w ust. 1, artysta zawodowy osiągnął dochody w związku z wykonywaniem zawodu artystycznego”.
„Czy to jest w końcu tak, że dopłacać będziemy ubogim artystom do ZUS-u (jak było w założeniach), czy będziemy dopłacać tym, którzy zarabiają o 25 proc. powyżej minimalnego wynagrodzenia, czyli jakieś 6000 brutto miesięcznie? A może ja czegoś nie rozumiem?” – zapytał Krzysztof Stanowski.
Lakoniczna odpowiedź resortu
W kolejnym wpisie dziennikarz zwrócił także uwagę na zapisy projektu odnoszące się do wynagrodzeń członków komisji opiniujących, którzy będą decydować o nadaniu statusu artysty zawodowego. To jedno z kryteriów, które będzie warunkować przyznanie dopłaty.
„O ile dobrze rozumiem, rozpoznanie - pozytywne lub negatywne - 50 wniosków miesięcznie będzie skutkować zarobieniem przez członka komisji opiniującej (w każdej komisji będzie od 3 do 5 członków, łącznie 145 członków) przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia, tj. 9500 złotych brutto (maksymalnie 2 procent tej sumy za jeden wniosek, razy 50 - daje nam to 100 procent)” – napisał Stanowski.
Na tę wiadomość zareagowało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. We wpisie na X nie odpowiedziano jednak na konkretne pytania, ale zapytano: „Świat bez Artystów? Jak Wam się podoba?”. Po kliknięciu w dołączony do wiadomości link pojawia się strona resortu z dużą czarną planszą, na której widnieje tylko jedno słowo: „Pustka”. Literka „a” nie jest dokończona.
„Przepraszam bardzo, to są żarty? Zadaję pytanie o finansowanie ustawy, a w odpowiedzi dostaję... to? Przecież to jakieś Himalaje niekompetencji” – zareagował na odpowiedź resortu Stanowski.
Próbowaliśmy skontaktować się z rzecznikiem ministerstwa w celu uzyskania konkretnych odpowiedzi na postawione pytania. Na rozmowę jesteśmy umówieni w środę.