
Rząd rozpoczyna testy nowego oznakowania odcinkowych pomiarów prędkości na wybranych trasach. Znaki będą informować nie tylko o kontroli, ale również o obowiązującym limicie prędkości. – Nigdy zbyt wiele informowania kierowców – komentuje dla Zero.pl Tymon Grabowski, znany jako Złomnik.
- Rząd chce sprawdzić, czy uzupełnienie znaków odcinkowego pomiaru prędkości o obowiązujący limit ograniczy niebezpieczne zachowania kierowców.
- Tymon Grabowski – Złomnik – w rozmowie z Zero.pl podkreśla znaczenie czytelnego oznakowania i wskazuje, że na kontrolowanych odcinkach rzadziej spotyka się z agresją drogową.
- Projekt zostanie przetestowany na wybranych trasach, a jego wyniki mają zdecydować o ewentualnym wprowadzeniu rozwiązania do przepisów.
Kancelaria Premiera poinformowała we wtorek o rozpoczęciu projektu badawczego nowego oznakowania odcinkowych pomiarów prędkości. Decyzja o uruchomieniu przedsięwzięcia zapadła jednak wcześniej – 11 września Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego przyjęła w tej sprawie uchwałę. Na wybranych autostradach i drogach ekspresowych testowane będą znaki wskazujące również obowiązujący limit prędkości.
Nowe oznakowanie nie będzie na razie obowiązywało powszechnie. Dopiero wyniki badań mają pomóc w podjęciu decyzji o ewentualnej zmianie przepisów.
Kierowcy nie będą musieli zgadywać, ile mogą jechać
Zmiana dotyczy znaku D-51a, informującego o początku odcinkowego pomiaru prędkości. W jego dolnej lewej części ma pojawić się symbol znaku B-33 z liczbą wskazującą dopuszczalną prędkość na kontrolowanym odcinku.
Kierowca otrzyma więc dwie informacje w jednym miejscu: że rozpoczyna się pomiar średniej prędkości oraz z jaką maksymalną prędkością może poruszać się po danym fragmencie drogi.
Ministerstwo Infrastruktury przyznaje, że obecne oznakowanie bywa przyczyną niepewności kierowców. Część osób przed odcinkowym pomiarem gwałtownie hamuje lub jedzie znacznie wolniej, niż pozwalają przepisy. Takie zachowania mogą stwarzać zagrożenie na drogach szybkiego ruchu.
Złomnik dla Zero.pl: Nigdy zbyt wiele informowania kierowców
Pomysł komentuje w rozmowie z Zero.pl Tymon Grabowski, dziennikarz motoryzacyjny Kanału Zero, znany w internecie jako Złomnik. Jego zdaniem dodatkowe oznakowanie może pomóc kierowcom w przestrzeganiu przepisów.
– Nigdy zbyt wiele informowania kierowców. Nie ma takiej sytuacji, w której poinformowanie kierowców, nawet nadmierne, mogłoby prowadzić do jakiegoś niebezpieczeństwa – mówi Grabowski.
Podkreśla, że kluczowe jest przekazywanie jednoznacznych informacji o zasadach obowiązujących na drodze. – Jeżeli informacja jest prosta i pewna, to każdy będzie chętnie tego przestrzegał – dodaje.
Grabowski zwraca również uwagę na zachowanie kierowców na odcinkach objętych kontrolą średniej prędkości. Sam, jak zaznacza, często jeździ samochodami dostawczymi po autostradach i drogach ekspresowych. Z jego doświadczeń wynika, że pomiary odcinkowe ograniczają niektóre przejawy agresji drogowej.
– Jako kierowca jeżdżący często autami dostawczymi po autostradach i ekspresówkach uwielbiam pomiary odcinkowe, ponieważ praktycznie nie zdarza się, żeby kierowcy na pomiarach odcinkowych dopuszczali się agresji drogowej w postaci podjeżdżania pod zderzak i migania światłami – ocenia.
Co dokładnie będą sprawdzać drogowcy?
Projekt poprowadzi Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad we współpracy z policją, Główną Inspekcją Transportu Drogowego oraz instytutami badawczymi.
Eksperci porównają sytuację przed ustawieniem nowych znaków i po ich wprowadzeniu. Sprawdzą między innymi, czy kierowcy rzadziej gwałtownie hamują, jak często przekraczają prędkość i czy zmienia się liczba zdarzeń drogowych. Wyniki mają posłużyć do oceny, czy nowe oznakowanie powinno zostać na stałe uwzględnione w przepisach.
Co ciekawe, podobne rozwiązanie zapowiadano już w 2019 r. Ministerstwo Infrastruktury informowało wówczas o projekcie znaku D-51a z dodatkowym symbolem ograniczenia prędkości. Ostatecznie stosowany obecnie wzór nie zawiera jednak takiej informacji.
Na razie nie ogłoszono oficjalnej listy odcinków, na których odbędą się testy, ani daty powszechnego wprowadzenia nowych znaków.

