Reklama
REKLAMA
Reklama

Jak zmieni się strefa czystego transportu w Krakowie? Porozmawiałem z wiceprezydentem

sct-_mini
Wiceprezydent Krakowa Jan Hoffman odpowiada na nasze pytania o SCT. (fot. materiały własne)
Dodaj do ulubionych źródeł w Google

Wiceprezydent Krakowa Jan Hoffman w rozmowie z portalem Zero.pl potwierdził, że priorytetowo traktuje projekt uchwały w sprawie zmniejszenia krakowskiej strefy czystego transportu. Jakie inne zmiany czekają jeszcze mieszkańców tego miasta w kwestii ruchu drogowego?

  • Nowa ekipa w krakowskim magistracie, czyli prezydent Łukasz Gibała i wiceprezydent ds. SCT Jan Hoffman zapowiadali, że od razu po wyborach zajmą się sprawą zbyt dużej i restrykcyjnej strefy czystego transportu.
  • Wybrałem się do Krakowa, aby porozmawiać z wiceprezydentem Hoffmanem. Dowiedziałem się, że w pierwszej kolejności miasto chce wstrzymać podwyższenie opłaty wjazdowej, która miała wzrosnąć z 1200 do 3000 zł na rok w 2027 r.
  • Na drodze do realizacji planów może stanąć sprzeciw radnych z rady miasta, która nie została odwołana w referendum. Nie są oni jednak w zupełnej opozycji do nowych władz.

– Gdyby nie strefa czystego transportu, prawdopodobnie Krakowem dalej rządziłby Aleksander Miszalski – tak powiedział mi podczas wywiadu obecny wiceprezydent naszej starszej stolicy, Jan Hoffman. To właśnie on był inicjatorem referendum, w wyniku którego odwołano prezydenta Miszalskiego i sam również startował na prezydenta, ale wycofał się z wyścigu, oddając swoje głosy Łukaszowi Gibale. Teraz ten krakowski prawnik zajmie się reformą strefy czystego transportu. 

Jakie będą granice strefy po zmianach?

– Pracujemy nad propozycją zmiany granic. Obszar ma być możliwie mały, ale musi też przejść akceptację wojewody, a później postępowanie sądowo-administracyjne – powiedział wiceprezydent.

Z tej okazji wypada przypomnieć, że zmiany w SCT nie są wcale takie proste i nie da się tego zrobić z dnia na dzień, nawet jeśli wyborcy tego właśnie oczekują.

REKLAMA
Reklama

– Może nie będzie to tylko obszar wokół pierwszej obwodnicy (czyli wokół Plant – przyp. red.), ale pewnie wokół tego obszaru chcielibyśmy krążyć – zapowiedział Hoffman.

Byłaby to zmiana naprawdę radykalna, nawet gdyby zamiast pierwszej obwodnicy granicą strefy została druga obwodnica. Oba te obszary są łatwe do objechania w codziennym ruchu, o ile w ogóle codzienny ruch po Krakowie można nazwać łatwym. 

Wielka Wyprawa Maluchów wjechała na krakowski rynek. Czy opłacono wjazd do SCT?

Co z opłatą wjazdową?

Zgodnie z dotychczas obowiązującą uchwałą rady miasta Krakowa, opłata za wjazd dla samochodów niespełniających normy Euro 4 dla benzyny i Euro 6 dla diesla ma wzrosnąć z 1200 do 3000 zł na rok w 2027 r., a w 2028 r. już do 6000 zł za rok. Nowe władze Krakowa chcą zatrzymać ten wzrost, jak powiedział Hoffman – w trybie ekstraordynaryjnym.

– Nie chcemy, żeby było tak, że od stycznia wejdzie nowa opłata, a potem będzie ona obniżana. Mieszkańcy zasługują na stabilność przepisów i prawa – podkreślił.

Opinia wiceprezydenta znajduje swoją realizację w projekcie uchwały o zamrożeniu opłat. Musi ją jednak, podobnie jak uchwałę o zmniejszeniu granic SCT, przyjąć rada miasta Krakowa. Wiceprezydent Hoffman ma nadzieję, że uda się to zrobić do końca roku.

REKLAMA
Reklama

Dobra wiadomość: zanieczyszczenie powietrza spadło. Zła: nie skasują SCT, bo zarabia

Referendum w sprawie SCT nielegalne? Jan Hoffman odpowiada aktywistom

Jest plan, aby sprawę zmniejszenia strefy w Krakowie poddać pod referendum lokalne. Jego kształt nie jest jeszcze znany, a możliwe są różne warianty – od prostego „czy chcesz mniejszej strefy – tak/nie” do bardziej rozbudowanych wersji, gdzie będzie można zagłosować na jeden z projektów reformy SCT.

W internecie pojawiły się już artykuły np. od fundacji Frank Bold, czyli gorących orędowników pozostawienia, a nawet rozbudowania SCT. Aktywiści twierdzą, że referendum lokalne w takiej sprawie jest niezgodne z prawem, powołując się na wyrok sądu administracyjnego z 2014 r.

Aktywiści straszą: powietrze w Krakowie zabija. Powołują się na tajne dane

Zapytałem o to wiceprezydenta Jana Hoffmana i wygląda na to, że aktywiści tracą argumenty. – Mamy wyrok sądu administracyjnego z 2026 r., który mówi zupełnie co innego i twierdzi, że referendum lokalne jest legalne także w sprawach objętych konsultacjami społecznymi – powiedział wiceprezydent, podając nawet konkretną sygnaturę tego wyroku: III OSK 2377/25.

Sprawdziłem i rzeczywiście: ten wyrok WSA pozostaje w sprzeczności z wyrokiem z 2014 r., na który powołują się aktywiści. Referendum lokalne mogłoby się odbyć, ale jego ogłoszenie nie jest jeszcze pewne. 

REKLAMA
Reklama

Czy wróci wyłączenie dla samochodów historycznych?

O to też zapytałem, choć konkretnej odpowiedzi jeszcze nie było. Kraków bardzo restrykcyjnie podszedł do zabytków, przy czym ta restrykcja nie ma większego sensu – auto 40-letnie nie może wjechać do strefy, chyba że ma żółte tablice. Z tego co wiem, tablice nie wpływają na emisję spalin, zresztą sprawa aut zabytkowych ma marginalne znaczenie dla powietrza w mieście. Najgorsze odczyty z czujników występują w zimie, gdy zabytki i tak nie jeżdżą. Przy samochodach historycznych nie ma możliwości „kombinowania” z wiekiem pojazdu, wynosi on ustawowe 40 lat, albo 25 lat przy opinii rzeczoznawcy o wyjątkowości danego samochodu, nie tak wcale łatwej do uzyskania. 

Policja nie umie znaleźć drogowego bandyty. Żartuję, umie – tylko nie chce

Dlaczego w ogóle doszło do tej całej afery z SCT?

Jan Hoffman stwierdził, że jeszcze w 2025 r. prezydent Miszalski nie był wcale tak krytycznie oceniany przez mieszkańców i nie było mocnej chęci jego odwołania. – Kwestia strefy czystego transportu była w moim odczuciu jednym z czynników zapalnych, które doprowadziły do zmiany. Nawet przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej, z którymi się spotykam, apelują, abyśmy tą strefą się zajęli – powiedział Hoffman. 

Według wiceprezydenta powodem, dla którego wystąpiła mobilizacja wyborców było złamanie niepisanej umowy społecznej, gdzie władza, jeśli coś obieca, to potem nie zmienia tego na niekorzyść obywateli. A tak było w tym przypadku – z początku zapowiedziano kryteria wjazdu na poziomie Euro 3 i Euro 5, ludzie zdążyli zmienić samochody, a później zaostrzono to do Euro 4 i Euro 6.

REKLAMA
Reklama

Mieszkańcy Krakowa uniknęli problemu, bo objęto ich wyłączeniem, ale ci, którzy prowadzą działalność w gminach podkrakowskich mocno to odczuli. Ludzie uznali to za niesprawiedliwość. Wiceprezydent skrytykował również konsultacje społeczne, które wtedy przeprowadzono – osobom przeciwnym strefie w tym kształcie powiedziano „wasze zdanie nie pasuje nam do koncepcji”. Poprzednie władze nie poinformowały obywateli, że prawo nie stanowi, jaki strefa ma mieć rozmiar – podkreślił Jan Hoffman. 

Czy można liczyć na zawieszenie strefy?

Ani całkowita likwidacja, ani zawieszenie SCT w Krakowie na razie nie wchodzi w grę, ponieważ do jej utrzymania zobowiązuje Kraków ustawa o elektromobilności uchwalona przez parlament za czasów rządu Mateusza Morawieckiego. Udało mi się jednak uzyskać od Jana Hoffmana wstępną obietnicę, że jeśli po ustawowych trzech latach funkcjonowania powietrze w Krakowie znacząco się poprawi i spełni wymagane wówczas normy, to strefa może zostać zlikwidowana.

REKLAMA
Reklama

– Strefa jako narzędzie fiskalne dla Krakowa jest dla mnie nieakceptowalna. Jeśli parametry powietrza znacząco się poprawią, nie wykluczamy jej likwidacji w przyszłości – zapewnił wiceprezydent Krakowa.

Będziemy się przyglądać

Obietnic jest sporo, zwłaszcza po dość niespodziewanej zmianie władzy mieszkańcy Krakowa liczą na aktywność nowego magistratu – nam pozostaje monitorować, czy rzeczywiście uda się zrobić coś, aby krakowską strefę urealnić. Mniejszy obszar, ale realnie kontrolowany, nie moloch, nad którym nikt nie ma pieczy – to brzmi jak sensowne rozwiązanie w obecnym stanie prawnym. 

Obejrzyj także:

REKLAMA
Reklama