Michał Bilewicz jest profesorem akademickim i od lat stara się o podpisanie swojej nominacji profesorskiej przez prezydenta – najpierw przez Andrzeja Dudę, a teraz przez Karola Nawrockiego. Bilewicz był gościem Roberta Mazurka w Kanale Zero i konfrontował się z zarzutami o antypolskość.

- Robert Mazurek pytał Michała Bilewicza o jego kontrowersyjne wpisy w mediach społecznościowych, gdzie m.in. nazwał Auschwitz ”polskim obozem”.
- Michał Bilewicz stwierdził, że Polska może być bezpieczna tylko dzięki dobrym relacjom z Niemcami.
- Kontrowersyjny naukowiec był wdzięczny za zaproszenie na rozmowę w Kanale Zero.
– Czy jest pan jest jeszcze naukowcem, czy już internetowym trollem? – zapytał Robert Mazurek Michała Bilewicza.
Profesor jednak zmienił temat. – Dopiero na antenie Kanału Zero dowiedziałem się, jakie są racje stojące za przewlekłością pana prezydenta (Andrzeja Dudy, który powiedział, że Bilewicz oczernia Polaków – red.) jeśli chodzi o podpisanie dokumentów, które leżą u niego na biurku od pięciu lat. To nie jest zadanie prezydenta, żeby oceniać czyjąś działalność akademicką czy naukową. Tak, jak profesor Nowak jest wielkim historykiem, ale nazywa premiera Tuska błaznem – ktoś mógłby powiedzieć, że nie należy mu się tytuł profesorski. Ale wiadomo, że mu się należy, niezależnie od tego, co sądzimy o jego poglądach politycznych – stwierdził.
Michał Bilewicz u Roberta Mazurka o Jedwabnem
Robert Mazurek przytoczył wpis na X profesora Bilewicza, w którym porównał wyborców Karola Nawrockiego do zbrodniarzy zabijających Żydów w Jedwabnem.
– Powiedziałby pan to mojej matce, która głosowała na Nawrockiego? Szanowanej psycholog w podeszłym wieku? – zapytał dziennikarz Kanału Zero. – Jeżeli chodzi o ten wpis, on był z zeszłego roku, to jest wpis, który napisałem w bardzo dużych emocjach rano, gdy obudziłem się ze świadomością, że ponad milion osób w Polsce zagłosowało za człowiekiem otwarcie antysemickim, negującym istnienie komór gazowych w Auschwitz, straszącym Żydami (chodziło o Grzegorza Brauna – red.) – wyjaśniał profesor.
– Polska powinna być dumna z tego, że nie ma tu ataków fizycznych na Żydów, nie ma podpaleń synagog, nie jest tak, jak na Zachodzie, ale nadal są ataki antysemickie na poziomie językowym. Aż człowiek się zastanawia, czy wyjechać do Izraela? Ja zostanę w Polsce, polscy Żydzi mają twardą skórę – powiedział Bilewicz.
– Poza tym ja jestem propolski, gotuję głównie polską kuchnię i jestem związany z tym miejscem, nie wybieram się do Izraela – dodał później. – Jeżeli pan uważa, że w Polsce nie mamy problemu z antysemityzmu, to ok – zwrócił się do Mazurka. – Ja tak w ogóle nie powiedziałem – odpowiedział dziennikarz.
W rozmowie pojawił się również wątek bezpieczeństwa Polski. Gość Kanału Zero stwierdził, że jedynym rozwiązaniem jest sojusz z zachodnimi sąsiadami. – Narracja PiS była taka, że mamy wszędzie wrogów, poza Węgrami i Słowacją. To jest pytanie, jak zbudować na przykład silne relacje partnerskie, które obronią nas przed zagrożeniem, jakim jest wojna Rosji z Ukrainą? No tylko dobrymi relacjami z Niemcami. Nie ma innego wyboru – powiedział.
Robert Mazurek był odmiennego zdania. – Tu się z panem nie zgodzę. Być może uratuje nas to, tak jak Izrael uznał na przykład, że warto się zbroić, bo najlepszym sąsiadem Izraela jest Morze Śródziemne, a reszta sąsiadów niezbyt ten kraj lubi. Dawno tam nie byłem, ale kiedyś jeździłem częściej. Mi bardzo imponuje to, co oni robią, jeśli chodzi o obronność. Nie mówię tu o tym, co robią w Strefie Gazy i nie chcę, żeby to była rozmowa o polityce izraelskiej. Ale podejście, że jeśli sami się nie obronią, to nikt im nie przyjdzie z pomocą, mi się podoba. Dlaczego Polska nie powinna wziąć przykładu w tym zakresie od Izraela? – pytał Mazurek.
– Taka mentalność oblężonej twierdzy ma fatalny wpływ na to, jak ludzie reagują na zachowania innych. (…) Mieliśmy ostatnio badania, gdzie badaliśmy rosyjską dezinformację. I gdzie mamy największy potencjał na realizację naszego interesu narodowego? W Szwecji. Oni mówią, żeby pomagać Ukrainie, zbroic się przeciwko Rosji, są odporni na dezinformację – podsumował Bilewicz.