Do nietypowego zdarzenia doszło w sobotę w Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie. Przedstawicielki Stowarzyszenia Uszaty Lublin weszły na teren skansenu i podjęły próbę zabrania królików, powołując się na obawy dotyczące stanu zdrowia zwierząt. Na miejscu interweniowała ochrona i policja. Obie strony wydały oświadczenia, przedstawiając odmienne wersje wydarzeń.

- Przedstawicielki stowarzyszenia weszły do Zagrody Króliczków i zaczęły umieszczać króliki w klatkach, twierdząc, że zwierzęta wymagały pomocy weterynaryjnej; muzeum określiło ich działanie jako bezprawne.
- Muzeum i stowarzyszenie przedstawiają rozbieżne wersje wydarzeń – placówka mówi o zastraszeniu pracowników, stowarzyszenie zaprzecza i twierdzi, że działało za wiedzą personelu.
- Króliki ostatecznie pozostały w skansenie na podstawie decyzji Powiatowego Inspektora Weterynarii; muzeum zapowiedziało podjęcie kroków prawnych.
Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie stało się w sobotę miejscem walki o króliki, które na co dzień mieszkają w skansenie. Po jednej stronie barykady stanęły władze muzeum, po drugiej – członkowie Stowarzyszenia Uszaty Lublin.
Muzeum Wsi Lubelskiej. „Usiłowanie kradzieży królików”
Lokalny portal lublin112.pl poinformował o incydencie, do jakiego doszło w sobotę. Przedstawiciele stowarzyszenia pojawili się na terenie Muzeum Wsi Lubelskiej. W ich ocenie króliki mieszkające w skansenie przebywały w złych warunkach, a stan zdrowia zwierząt budził zastrzeżenia. Rozpoczęto odławianie królików i umieszczanie ich w przyniesionych klatkach. Interweniowała ochrona muzeum oraz policja.
Dobra wiadomość: zanieczyszczenie powietrza spadło. Zła: nie skasują SCT, bo zarabia
Muzeum Wsi Lubelskiej oraz Stowarzyszenie Uszaty Lublin wydały oświadczenia, w których przedstawiają swoje wersje wydarzeń.
Lubelski skansen podkreślił, że jest „miejscem przyjaznym zwierzętom”, których „dobrostan jest priorytetem”.
„Na teren muzeum wtargnęła grupa osób mieniących się aktywistkami. Po zastraszeniu pracowników recepcji oraz działu przyrodniczego kobiety dostały się do Zagrody Króliczków i przy użyciu przygotowanych wcześniej klatek dokonały bezprawnego odłowu zwierząt” – napisały w mediach społecznościowych władze Muzeum Wsi Lubelskiej.
Działania stowarzyszenia określono „usiłowaniem kradzieży królików”, która udaremniona została dzięki interwencji ochrony i policji. Skansen dodał, że zaangażowano również weterynarza opiekującego się zwierzętami mieszkającymi w muzeum.
„Z całą stanowczością oświadczamy, że opieka nad naszymi zwierzęcymi przyjaciółmi, znajdującymi się pod stałą opieką zatrudnionego przez nas weterynarza, jest dla nas równie ważna jak ochrona dóbr kultury” – dodano w komunikacie muzeum.
W ocenie pracowników skansenu interwencja aktywistów „naraziła zwierzęta na ogromny stres”, a „pracowników na wielogodzinną dezorganizację pracy”.
„W związku z powyższym informujemy, że podejmiemy stosowne kroki prawne wobec sprawców tego zdarzenia w celu ochrony dobrego imienia Muzeum Wsi Lubelskiej oraz bezpieczeństwa naszych podopiecznych” – zapowiedziały władze muzeum.
Stowarzyszenie Uszaty Lublin. „Możliwe pogryzienie królików, zakrwawiony królik i oznaki chorobowe (świerzb)”
Stowarzyszenie Uszaty Lublin w mediach społecznościowych przedstawiło swoją wersję wydarzeń.
„Nasze działania na terenie Muzeum Wsi Lubelskiej odbywały się w sposób jawny i za wiedzą pracowników placówki. Po przybyciu poinformowałyśmy pracownika kasy, że reprezentujemy Stowarzyszenie Uszaty Lublin oraz że otrzymałyśmy zgłoszenie dotyczące możliwego pogryzienia królików, zakrwawionego królika i oznak chorobowych (świerzb) i chcemy sprawdzić ich stan zdrowia” – napisano na Facebooku.
Przedstawicielki organizacji dodały, że przez 40 minut czekały na przybycie pracownika muzeum, w obecności którego miały wejść do placówki. Po zapoznaniu się ze stanem zwierząt w muzeum kobiety postanowiły „zabezpieczyć” króliki.
„Pracownik skontaktował nas telefonicznie z dwoma przełożonymi, którzy nie zgłosili żadnych zastrzeżeń w kwestii odbioru zwierząt” – napisano w oświadczeniu.
Stowarzyszenie dodało, że dopiero później pojawiła się ochrona, która zabroniła wyniesienie zwierząt. Aktywistki wezwały na miejsce policję, która powiadomiła o zdarzeniu Powiatowego Lekarza Weterynarii.
Generałowie w więzieniach, miliarderzy bez majątków. Tak dziś rządzi Putin
„Podkreślamy, że na żadnym etapie nie zastraszałyśmy pracowników muzeum ani nie działałyśmy agresywnie. Ostatecznie zwierzęta zostały wypuszczone z powrotem do zagrody na podstawie decyzji wydanej telefonicznie przez Powiatowego Inspektora Weterynarii” – podsumowano w oświadczeniu.