Reklama

„Sekretarz obrony bredzi”. Szef Pentagonu wywołał burzę słowami o jeńcach wojennych

Reklama

Sekretarz obrony USA Pete Hegseth wywołał skandal – zadeklarował, że wojska USA w Iranie mają nie brać jeńców. Słowa o „braku litości” padły w cieniu tragicznego ataku na szkołę w Iranie, w którym zginęło ponad 170 osób. Eksperci nie zostawiają na szefie Pentagonu suchej nitki. – Sekretarz obrony, czy też wojny, bredzi – to znaczy wypowiada się, nie wiedząc, co mówi – komentuje dla Zero.pl dr Sławomir Dębski.

Pete Hegseth
2 marca 2026 r. Sekretarz obrony USA Pete Hegseth podczas spotkania z mediami. (fot. BRENDAN SMIALOWSKI / East News)
  • Deklaracja „no quarter” (niebrania jeńców) jest wprost zakazana przez konwencje haskie i Statut Rzymski, stanowiąc definicję zbrodni wojennej.
  • Dr Sławomir Dębski ostrzega, że choć wypowiedzi Hegsetha mają charakter wiecowy, mogą zostać wykorzystane przez obrońców żołnierzy oskarżonych o okrucieństwa przed sądami federalnymi.
  • Hegseth, któremu brakuje wiedzy i doświadczenia, nadrabia motywacją i PR-em – dodaje Jakub Graca z Instytutu Nowej Europy.
  • Skandaliczne słowa padły krótko po amerykańskim ataku rakietowym na szkołę dla dziewcząt w Iranie, co potęguje oskarżenia o prowadzenie wojny w sposób niehumanitarny.

Reklama

Piątkową wypowiedzią sekretarz obrony Stanów Zjednoczonych Pete Hegseth ściągnął na siebie krytykę organizacji broniących praw człowieka.

Atak na ambasadę USA w Bagdadzie. Uderzenie w „Zielonej Strefie”

Podczas spotkania z dziennikarzami Hegseth powiedział: – Będziemy naciskać, będziemy posuwać się naprzód. Żadnych jeńców, żadnej litości dla naszych wrogów (oryg. We will keep pushing, keep advancing. No quarter, no mercy for our enemies). 


Reklama


Reklama

Sekretarz obrony, czy też wojny, bredzi – skomentował te słowa dla Zero.pl dr Sławomir Dębski, były dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, współprowadzący w Kanale Zero program „Ground Zero”.

Zasada „no quarter” („braku kwatery” – „niebrania jeńców”) oznacza, że podczas konfliktu zbrojnego walczący nie zostaną wzięci do niewoli, lecz straceni. Od czasu Konwencji haskiej z 1899 r. jest ona uznawana za zbrodnię wojenną. Jest również zakazana w zwyczajowym prawie międzynarodowym oraz w Statucie Rzymskim. Co więcej, artykuł 23 Konwencji haskiej z 1907 r. stanowi, że „w szczególności zabrania się (...) deklarowania, że ​​nie będzie udzielana żadna kwatera”. Od czasu procesów norymberskich postanowienia Konwencji haskiej z 1907 r. – w tym wyraźny zakaz oświadczania, że ​​żadnemu jeńcowi nie będzie darowane życie – są uznawane za część zwyczajowego prawa wojennego i wiążą wszystkie strony międzynarodowego konfliktu zbrojnego.

Dr Sławomir Dębski o słowach sekretarza obrony USA

– Słowa Pete'a Hegsetha odbieram jako pewnego rodzaju figurę retoryczną typową dla języka i sposobu wypowiadania się sekretarza obrony. Jest to rodzaj podkreślania własnej siły, zdecydowania, stanowczości – mówi Zero.pl dr Dębski.


Reklama

Media: marines płyną na Bliski Wschód. Nawet 5 tys. żołnierzy


Reklama

– Trzeba pamiętać, że siły zbrojne Stanów Zjednoczonych muszą stosować się do prawa wojennego. Łamanie prawa międzynarodowego w tym zakresie jest na gruncie prawa federalnego USA przestępstwem i prędzej czy później będzie ścigane. Stany Zjednoczone są członkami międzynarodowych organizacji i sygnatariuszami konwencji, w tym o humanitarnym prowadzeniu działań zbrojnych – dodaje.

Dr Sławomir Dębski przypomina też o prawie obowiązującym amerykańskich żołnierzy.

– Sekretarz obrony stosuje retorykę wiecową, która nie ma żadnych prawnych następstw. Ale gdyby żołnierze amerykańscy rzeczywiście zostali kiedyś oskarżeni o łamanie konwencji genewskich, których USA są stroną, to przed amerykańskim sądem obrońcy mogą się na słowa Hegsetha powoływać, aby poprawić własną sytuację prawną. Wiadomo jednak, że dopuszczając się czynów zabronionych przez międzynarodowe konwencje nie można powoływać się ani na prawo wewnętrzne, ani na rozkazy przełożonych. I od tego armia amerykańska ma departamenty prawne, aby wydawać rozkazy zgodne z prawnymi zobowiązaniami USA – tlumaczy.


Reklama


Reklama

– Sekretarz obrony, czy też wojny, bredzi – to znaczy wypowiada się, nie wiedząc, co mówi. Ale to dla niego dość typowe, gdyż materia, którą się zajmuje, ewidentnie go przerasta. Ta wypowiedź tylko dodatkowo to potwierdza – podsumowuje dr Dębski.

„Czysta retoryka” – ocenia analityk z Instytutu Nowej Europy

W podobnym tonie w rozmowie z Zero.pl wypowiada się Jakub Graca, amerykanista z Instytutu Nowej Europy.

– Podstawowe pytanie, które należy sobie zadać, brzmi następująco: czy Pete Hegseth ma świadomość znaczenia tego terminu? Czy użył go w znaczeniu prawnomiędzynarodowym, czy potocznym? Jeśli w pierwszym, no to mamy problem, ponieważ zabijanie jeńców jest uznawane za zbrodnię wojenną. Jeśli w drugim, co jest moim przypuszczeniem, to nadal nie mamy do czynienia z chwalebnym sformułowaniem, ale biorąc pod uwagę styl komunikowania się tej administracji ze światem nie powinniśmy być zdziwieni. Dodatkowo, członkowie tej administracji lubią na każdym kroku demonstrować swoim wyborcom, światu oraz samemu Trumpowi, że potrafią być twardzi w obronie amerykańskich interesów – mówi analityk.


Reklama

Hegseth, któremu brakuje wiedzy i doświadczenia, nadrabia motywacją i PR-em. W ramach tego drugiego podejścia notorycznie stara się pokazać, że obecnie amerykańskie siły zbrojne stawiają na prawdziwych wojowników w opozycji do zniewieściałej kultury „woke”, która miała panować za Bidena. Jest to czysta retoryka, ale zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić – podkreśla.


Reklama

Krytyka Hegsetha po jego słowach

Amerykańskie przepisy krajowe, takie jak Ustawa o zbrodniach wojennych z 1996 roku, również zabraniają takich działań.

Warto w tym kontekście przywołać słowa sekretarza obrony z 2 marca 2026 r., kiedy podczas briefingu prasowego powiedział, że nie będzie „żadnych głupich zasad zaangażowania” i „żadnych politycznie poprawnych wojen”. Zasady zaangażowania to formalny system kontroli, który wiąże decyzje dotyczące sił taktycznych ze strategią, prawem i zarządzaniem eskalacją.

Słowa Hegsetha spotkały się z krytyką. Brian Finucane, starszy doradca w think tanku International Crisis Group, w rozmowie z Al Jazeera powiedział: – Te komentarze są bardzo uderzające. Rodzą one pytanie, czy ta wojownicza, bezprawna retoryka przekłada się na sposób prowadzenia wojny na polu bitwy.


Reklama

Słowa padły po zniszczeniu przez rakietę USA szkoły dla dziewcząt w Iranie, gdzie zginęło ponad 170 osób, w większości dzieci.


Reklama

Podstawową zasadą jest to, że egzekucje osób, które złożyły broń, są zarówno nieludzkie, jak i kontrproduktywne – dodał Finucane.

Reakcję mediów wywołał też atak na wracający z ćwiczeń morskich w Indiach okręt, w którym zginęły co najmniej 84 osoby. Strona irańska twierdzi, że okręt IRIS Dena nie był w pełni uzbrojony.

Brakuje broni i pieniędzy. Media: amunicja amerykańskiej armii na wyczerpaniu


Reklama

Sarah Yager, dyrektor Human Rights Watch w Waszyngtonie, nazwała amerykańską retorykę alarmującą.


Reklama

Jestem zszokowana tym językiem. Retoryka wysokich rangą dowódców ma znaczenie, ponieważ pomaga kształtować środowisko dowodzenia, w którym działają siły zbrojne USA.

– Z perspektywy zapobiegania okrucieństwom, język ignorujący ograniczenia prawne jest poważnym sygnałem ostrzegawczym – dodała.

Szefa Pentagonu potępił senator Jeff Merkley, który nazwał Pete'a Hegsetha „niebezpiecznym amatorem”.


Reklama

– Jego zasady zaangażowania „bez wahania” stworzyły podwaliny pod nieodróżnianie szkoły cywilnej od celu wojskowego – napisał Merkley w poście w mediach społecznościowych.


Reklama