
Ropa tanieje na światowych rynkach, ale kierowcy w Polsce tego nie odczują. Ekspert rynku paliw mówi Zero.pl, że w tym tygodniu średnia cena diesla pójdzie w górę, natomiast cena benzyny powinna zachowywać się w miarę stabilnie. Wyjaśnia też, czy należy obawiać się tego, że Saudyjczycy zakręcili kurek z ropą dla europejskich klientów, w tym dla Orlenu.
- Ropa na światowych rynkach tanieje już czwartą sesję z rzędu. Nie ma to jednak przełożenia na ceny na stacjach w Polsce.
- Orlen dokłada obecnie do interesu na stacjach, trzymając cenę benzyny 95 na poziomie 7,99 zł za litr, a diesla na poziomie 8,99 zł za litr. Ale stacje prywatne i franczyzowe mają wyższe stawki. Przez to średnie ceny w kraju pójdą w tym tygodniu w górę.
- Na nastrojach rynkowych cieniem kładzie się też informacja, że Saudyjczycy nie zrealizują październikowych dostaw paliw do europejskich klientów. Czy czekają nas dalsze podwyżki?
Ropa na świecie tanieje. Poniedziałek przyniósł czwartą z rzędu sesję ze spadkiem notowań surowca. Wykresy ropy Brent (międzynarodowego punktu odniesienia dla cen „czarnego złota”) i amerykańskiej ropy WTI świecą na czerwono – ta pierwsza o godz. 13 zniżkowała o ok. 3,2 proc., do 100,58 dol. za baryłkę, ta druga o prawie 3 proc., do 97,3 dol. za baryłkę.
Orlen odpowiada prezydentowi. „Tłumaczymy to na prostych klockach”
Ceny ropy w dół
– Cena ropy spada na rynku i w hurcie – mówi Zero.pl Rafał Zywert, dyrektor Działu Prognoz i Analiz w firmie Reflex. – Tutaj znaczenie mają napływające informacje o wzroście liczby tankowców przepływających przez cieśninę Ormuz. We wrześniu jest ona większa o jakieś 30–40 proc. w porównaniu z sierpniem. Oczywiście, nadal mówimy o jakiejś połowie wcześniejszego wolumenu dostaw – przed wojną przez ten szlak przepływało ok. 15 mln baryłek dziennie, obecnie jest to ok. 7 mln.
Na inwestorów dobrze podziałał też niedzielny wywiad prezydenta Donalda Trumpa dla Fox News, w którym amerykański prezydent zmienił retorykę wobec Iranu. O ile wcześniej groził mu atakami w skali, która miałaby zniszczyć kraj (czy też „całą cywilizację”), o tyle teraz dał do zrozumienia, że rozważa trzy scenariusze. „Rozwalenie” Iranu jest wprawdzie wśród nich, ale Trump mówił też o dalszych sankcjach (wedle jego słów, miałyby one skutkować „gospodarczym gniciem” Iranu), a także o zawarciu porozumienia. Nie wykluczył przy tym spotkania z prezydentem Iranu Masudem Pezeszkianem w Nowym Jorku.
Konkluzja, że Donald Trump jest w „trybie decyzyjnym”, sprawiła, że rynki znów zaczęły wyceniać szybsze zakończenie konfliktu na Bliskim Wschodzie. Ale ten optymizm jest przytłumiony. Cieśnina Ormuz to jedno – pozostaje jeszcze wybrzeże Morza Czerwonego, które stoi w ogniu za sprawą jemeńskich rebeliantów Huti. Uszkodzili oni niedawno saudyjski ropociąg Wschód-Zachód, który w ostatnich miesiącach stanowił alternatywną nitkę dostaw dla saudyjskiej ropy.
Saudyjczycy zakręcają kurek, Orlen na zakupach
Agencja Bloomberga poinformowała w weekend, że saudyjski gigant naftowy Saudi Aramco odwołał dostawy ropy planowane na październik w ramach długoterminowych kontraktów z europejskimi klientami. Okazuje się bowiem, że na ponowne uruchomienie ropociągu Wschód-Zachód trzeba będzie poczekać ok. półtora miesiąca. Wcześniej Saudyjczycy anulowali dostawy na wrzesień i już ta informacja zelektryzowała rynek. Czy to, że kurek będzie zakręcony dłużej, pogarsza sytuację Orlenu, a przez to perspektywy dla cen na stacjach?
– Informacja o braku saudyjskiej ropy nie ma już znaczenia – uspokaja Rafał Zywert. – Po pierwsze – rynek przetrawił fakt uszkodzenia ropociągu Wschód-Zachód, a po drugie – ceny w transakcjach spot (na rynku dostaw natychmiastowych – red.) już spadają, bo większość firm zagospodarowała sobie awaryjne dostawy. Wśród nich był Orlen, który zapewnił sobie 16 dodatkowych transportów ropy. Według naszych informacji chodzi także o dostawy na październik, a więc wejdą one w miejsce tego, czego nie dostarczy Saudi Aramco.
Orlen informował w ubiegłym tygodniu, że zabezpieczył dostawy ropy dla swoich rafinerii w Polsce, Czechach i na Litwie – m.in. z Norwegii, Wielkiej Brytanii, Algierii, Kazachstanu, Azerbejdżanu i obu Ameryk.
Według Bloomberga z kolei Orlen nie rezygnuje z zakupów „ratunkowych”, bo od piątku 18 września miał ogłosić jeszcze kilkanaście dodatkowych przetargów.
Ropy zatem nie powinno zabraknąć, chociaż Orlen zapłaci za nią więcej, bo transakcje spot charakteryzują się wyższymi cenami niż te zabezpieczone w ramach długoterminowych kontraktów. A jak to przełoży się na ceny paliw?
Orlen trzyma ceny, inni gracze pod presją
– Orlen i inne zachodnie koncerny na swoich stacjach własnych trzymają cenę 7,99 zł za litr, jeśli chodzi o benzynę 95, i 8,99 zł, jeśli chodzi o diesel – mówi Rafał Zywert. – Co istotne, są to ceny niższe od cen hurtowych.
To swoiste zamrożenie cen (rzut oka na cennik hurtowy pokazuje, że litr oleju napędowego kosztuje 7,52 zł netto, co po uwzględnieniu VAT daje cenę brutto 9,25 zł za litr) sprawia, że płocki koncern niejako dokłada dziś do interesu, pokrywając różnicę z wysokiej obecnie marży rafineryjnej, którą osiąga na przerabianiu surowej ropy na diesla. Orlen może to robić, bo ma w swoim portfolio i biznes rafineryjny, i stacje paliw. Ale inni sprzedawcy nie mają takiego pola manewru.
– Prywatne stacje paliw czy stacje franczyzowe działające pod logo wielkich koncernów mają więc te ceny wyższe o kilkanaście-kilkadziesiąt groszy – tłumaczy Rafał Zywert z Reflexu. Jak dodaje:
– To dlatego średnia cena diesla w kraju w tym tygodniu będzie wynosić 9,09 zł, co oznacza wzrost tydzień do tygodnia o 9 gr, natomiast średnie ceny benzyn będą zachowywać się względnie stabilnie.
Jakie ceny paliw w tym tygodniu?
Całościowa prognoza średnich cen detalicznych na tydzień 21–25.09 września przedstawia się, według analityków Reflexu, następująco:
• benzyna bezołowiowa 95: 7,99 zł/l (+2 gr/l);
• benzyna bezołowiowa 98: 8,85 zł/l (+2 gr/l);
• olej napędowy: 9,09 zł/l (+9 gr/l);
• autogaz: 3,19 zł/l (+10 gr/l).
Polsce zabraknie ropy? „Dwa scenariusze, czarny i niewesoły”
Co dalej? – W obecnej sytuacji ceny w hurcie będą u nas powoli spadać – mówi Rafał Zywert. – Podkreślmy jednak, że możemy prognozować tylko w odniesieniu do tego tygodnia. Dalej jest jedna wielka niewiadoma. Ryzyko geopolityczne na Bliskim Wschodzie jest nadal bardzo wysokie, Donald Trump mówi, że rozważa trzy scenariusze – ale zawsze może zmienić retorykę. Do tego dochodzi aktywność Huti na wybrzeżu Morza Czerwonego, co powoduje, że cały Bliski Wschód jest jednym wielkim punktem zapalnym.

