– Nie istnieje już instytut, w którym konkursami ręcznie sterowano, a wnioski oceniali politycznie powiązani eksperci działający w konflikcie interesów – mówi w rozmowie z Zero.pl Michał Braun, dyrektor Narodowego Instytutu Wolności. Tak odpowiada na pytanie o realizację jednego ze 100 konkretów Koalicji Obywatelskiej, który zakłada likwidację NIW. Zdaniem Brauna instytutu „w wersji PiS” dziś nie ma.

- Ponad 1 mld zł za rządów PiS Narodowy Instytut Wolności (NIW) przekazał organizacjom pozarządowym. Najwyższa Izba Kontroli wskazała na szereg nieprawidłowości i nadużyć.
- Obecnie NIW prowadzi 120 postępowań wobec fundacji oraz stowarzyszeń i próbuje odzyskać 16 mln zł.
- – Fundacja Tomasza M. i Miłosza Manasterskiego to przykład, który wywołuje największe oburzenie – ocenia Michał Braun. O Fundacji Rozwoju Centrum Macierz Polonii pisaliśmy w Zero.pl.
- Dyrektor NIW tłumaczy też, dlaczego instytut przekazał ponad 400 tys. zł fundacji Akcja Demokracja. W 2025 r. WP opisała zaangażowanie osób związanych z fundacją w kampanię Rafała Trzaskowskiego.
Paweł Figurski, Zero.pl: Narodowy Instytut Wolności prowadzi 120 postępowań i domaga się zwrotu 16 mln zł. To są realne oszustwa fundacji czy polityczna zemsta? Były minister kultury Piotr Gliński, który tworzył NIW, mówi, że to tylko tępe kontrole, pomówienia i kłamstwa.
Michał Braun, dyrektor Narodowego Instytutu Wolności: Jestem przekonany, że Piotr Gliński świadomie stworzył system, który umożliwiał finansowanie konkretnych organizacji, które nie zawsze prawidłowo wydawały publiczne pieniądze.
Wicepremier Gliński od początku opowiadał mit, jakoby wcześniej rządy finansowały tylko „lewicowe” organizacje i przyszedł czas na te „prawicowe”. Dość powiedzieć, że na początku rządów PiS środowiska prawicowe stworzyły swoje wersje znanych organizacji. Na przykład Ogólnopolską Federację Organizacji Pozarządowych miała zastąpić Konfederacja Inicjatyw Pozarządowych Rzeczpospolitej, tworzona i zarządzana przez środowiska Ordo Iuris.
Obecnie w Narodowym Instytucie Wolności prowadzimy kontrolę w oparciu o transparentne zasady i przepisy. Robią to kontrolerzy z doświadczeniem. Odzyskujemy środki tam, gdzie są wydawane niezgodnie z przeznaczeniem, a nie tam, gdzie są wydawane przez organizację w jakiś sposób powiązaną z Prawem i Sprawiedliwością.
Mam uwierzyć na słowo?
Środki z NIW za rządów PiS otrzymało wiele organizacji, w których ktoś z zarządu był powiązany z PiS. Nie ma możliwości prawnej, żebyśmy w jakikolwiek sposób taką organizację prosili o zwrot tylko z tego powodu. Tak się po prostu nie dzieje.
Wszystkie nakazy zwrotu funduszy dotyczą sytuacji, gdy organizacja złamała regulamin, albo zwyczajnie nie zrealizowała projektu.
Nie ma więc możliwości, żeby odbierać środki z powodów ideologicznych czy politycznych. Popatrzmy dziś na naszych beneficjentów. Te organizacje reprezentują bardzo szerokie grono organizacji oraz spektrum działań i wartości.

Piotr Gliński uważa inaczej.
A akurat w dniu, w którym rozmawiamy, zostały opublikowane wyniki kontroli w Funduszu Patriotycznym, w których ponad 94 proc. środków zostało wydanych niezgodnie z przeznaczeniem. To jest obraz działań instytucji podległych premierowi Glińskiemu.
Podkreślmy jednak, że to nie jest tak, że każda organizacja, która dostała środki z NIW, Funduszu Patriotycznego czy Funduszu Sprawiedliwości jest organizacją w jakiś sposób „złą”. Nie powinna być w ten sposób piętnowana. Setki czy tysiące projektów, które zostały realizowane, były porządne i wartościowe.
Niestety, jeżeli popatrzymy na te organizacje, które najczęściej dostawały pieniądze, to już okazuje się, że mamy klucz polityczny i projekty, które nie były w pełni zrealizowane albo w ogóle nie były realizowane.
Fundacja Rozwoju Centrum Macierz Polonii to najbardziej rażący przykład?
Myślę, że fundacja Tomasza M. i Miłosza Manasterskiego to przykład, który wywołuje największe oburzenie. Historia o tym, jak środki publiczne przelano na prywatne konta i sfabrykowano działania, w tym te, które miały być kierowane do dzieci i młodzieży. To jest absolutny skandal i coś, co raczej, aż na takim poziomie bezczelności, się nie powtórzyło.
Pamiętajmy, że mamy do czynienia z organizacją stałego komentatora TVP z czasów Jacka Kurskiego, osoby odznaczonej orderem przez prezydenta Andrzeja Dudę i wciąż udzielającej się na antenie TV Republika.
Jak mogło dojść do takiego wyłudzenia publicznych pieniędzy?
Jest wiele spraw, w których domagamy się zwrotu funduszy, bo w NIW nie funkcjonowały podstawowe bezpieczniki. Konkursy powinny być tworzone tak, aby nie było możliwe przekazanie dużych środków organizacjom, które nie mają żadnego doświadczenia, które nigdy nie pokazywały, że chcą robić coś ważnego społecznie.
Za czasów Glińskiego było odwrotnie – granty nierzadko trafiały do organizacji, zakładanych zaraz przed konkursem, tylko po to, by zdobyć pieniądze. Trzeba jednak powiedzieć jasno – system stworzony był tak, że dyrektor mógł manipulować konkursami w dowolnym momencie – ręcznie sterując dotacjami.
Mamy np. organizację założoną przez grupę osób związanych z radnymi PiS z warszawskiej dzielnicy Włochy, którzy praktycznie od razu na start swojej działalności dostają pieniądze na to, żeby kupić biuro – mieszkanie w nowym apartamentowcu w Warszawie. I tam się nic nie dzieje. Obecnie dochodzimy zwrotu tego grantu.
Fundacja nie działa?
Wchodzimy z kontrolą, by zbadać tzw. trwałość projektu. Chodzi o to, że jeśli ktoś dostaje pieniądze na zakup biura, to nie na rok, czy dwa, ale powinien korzystać z niego dłużej.
Organizacja przed projektem nie robiła zupełnie nic. I nagle dostała ogromne pieniądze ze środków publicznych, więc nie potrafiła nimi zarządzić. Podczas kontroli wprost usłyszeliśmy, że oni nie wiedzą, co z tym biurem zrobić.
Nie prowadzą żadnych działań, by lokal wykorzystać, bo nie mają już pieniędzy. A te dostali na różnego typu publikacje, gazetki, które okazały się po prostu gazetkami politycznymi wykorzystywanymi w kampanii wyborczej. Teraz mają większy kłopot, bo muszą pieniądze zwrócić.
Kolejny przykład: Matecznik Pomocniczości i Dobroci.
Brzmi pięknie.
To stowarzyszenie związane z byłym posłem PiS Jackiem Kurzępą. Dostało grant i z niego rozdawało pieniądze organizacjom, które nie były do tego uprawnione. Z części środków sfinansowano wydruk książki o panu pośle, która była rozdawana na spotkaniach lokalnych.
Inny przykład – w Olkuszu miało powstać niezależne medium obywatelskie. Zamiast tego powstała gazetka, która przez dwa lata w każdym numerze informowała o działalności byłego wiceministra sportu z PiS, Jacka Osucha. To była typowa działalność polityczna. Do tego stopnia, że szef stowarzyszenia, które wydawało gazetkę, radny PiS, przyjął naszych kontrolerów w biurze poselskim Jacka Osucha.
Inny przykład?
Robert Bąkiewicz dostał z kolei pieniądze na projekt, w ramach którego miał promować własną organizację, czyli Stowarzyszenie Roty Marszu Niepodległości. Duża część pieniędzy trafia do spółki, którą zarządza Bąkiewicz. Część jest przeznaczona na wynajem biura.
To znajduje się w prywatnym mieszkaniu pod Warszawą należącym do członka stowarzyszenia, dzisiaj jednego z liderów Ruchu Obrony Granic, Pawła Kryszczaka. On jednocześnie został zatrudniony w ramach projektu, a także jest pracownikiem spółki medialnej, u której Bąkiewicz zamawia filmy. To wszystko jest sprzeczne z celami konkursu.

Robert Bąkiewicz (fot. Beata Zawrzel / East News/Reporter)
Kolejnym przykładem jest Fundacja im. Pawła Włodkowica z koniecznością zwrotu ponad 1,7 mln zł. Tu mieliśmy przykłady zakupu luksusowego samochodu czy mieszkania. Każda kolejna kontrola w tym podmiocie kończy się zwrotem.
Nie można nie wspomnieć o sieci organizacji powoływanych przez Sebastiana Wijasa, byłego członka Rady NIW, byłego prezesa Fundacji PKO BP, wiceprezesa Fundacji KGHM Polska Miedź i stałego gościa kongresów politycznych PiS – tu także kolejne kontrole kończą się milionami złotych zwrotów.
Gdzie nie spojrzeć, tam wałki.
Na szczęście nie. Część kontroli organizacje przechodzą bez zastrzeżeń. I powtórzę: to są także kontrole w organizacjach, które w jakiś sposób mogą być powiązane z politykami, ale po prostu zrobiły projekty prawidłowo i nie ma tam żadnych powodów prawnych, by domagać się zwrotów.
Jednak, gdy mowa o nieprawidłowościach to nie jest tak, że dostrzegają je tylko kontrolerzy NIW. Potwierdzają je również raporty Najwyższej Izby Kontroli czy Izb Skarbowych.
Ile pieniędzy już udało się odzyskać?
Prowadzimy obecnie ponad 120 postępowań zwrotowych w sumie na ponad 16 milionów złotych. Każdy miesiąc przynosi kolejne informacje – czasem kilka, a czasem kilkadziesiąt tysięcy złotych, jednak wiele z tych spraw na pewno będzie trwało ze względu na proces zajmowania kont organizacji, a później odzyskiwania środków z majątków prywatnych.
Pierwszy tekst o Miłoszu Manasterskim i jego fundacji napisałem w 2023 r. Minęły trzy lata, a państwo nie odzyskało ani złotówki.
Urząd Skarbowy zajął konto fundacji celem odzyskania środków, ale okazuje się, że konto jest puste. Kolejnym krokiem jest decyzja odnośnie przeniesienia odpowiedzialności za należność organizacji na osoby trzecie, która następnie skutkuje egzekucją z majątku prywatnego członków zarządu. Do tej pory organizacja nie zwróciła środków, a sprawą zajmie się ponownie Urząd Skarbowy.
Po co nam te fundacje? Nie za często słyszymy, że jakaś wyciągnęła pieniądze z państwa, albo ich nie oddała. Albo jest związana z PiS, albo z KO.
To właśnie negatywny skutek informowania o kolejnych kontrolach czy skandalach. Z jednej strony pokazujemy skuteczność kontroli, fakt odzyskiwania funduszy i demaskowania patologii. Z drugiej strony takie informacje niejako przykrywają całą esencję społeczeństwa obywatelskiego, trzeciego sektora i fakt, że pozostałych 99 proc. organizacji pozarządowych w Polsce działa sprawnie, transparentnie i robi wspaniałe rzeczy.
I bardzo ważne jest, żeby też o nich mówić, bo trzeci sektor w Polsce jest silny i działa niesamowicie sprawnie.
Może mówmy na przykładach.
Bardzo często nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele zależy w naszym życiu od organizacji pozarządowych. To te organizacje prowadzą kluby sportowe, do których posyłamy dzieci, organizują wydarzenia kulturalne, prowadzą różnego typu działalność charytatywną, wspierającą osoby chore.
Nasze bezpieczeństwo też w dużej mierze zależy od organizacji pozarządowych. Proszę spojrzeć, co się działo przy powodzi na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie, czy na granicy ukraińskiej. Bardzo często to organizacje pozarządowe były pierwszymi na linii walki z różnymi kryzysami. Ogromną część sektora dzisiaj stanowią Ochotnicze Straże Pożarne i Koła Gospodyń Wiejskich, które też robią niesamowitą robotę.
Niezwykle ważna jest rola organizacji pozarządowych przy patrzeniu na ręce władzy. To watchdogi pokazują różnego typu nadużycia władzy na każdym szczeblu i bez względu na to, kto rządzi. Wspieranie – także finansowe – rozwoju takich organizacji jest zadaniem państwa, bo leży w interesie nas wszystkich.
Gdzie dziś bylibyśmy bez harcerstwa, organizacji pożytku publicznego, straży pożarnych, klubów sportowych czy też organizacji walczących o prawa człowieka, czy środowisko. Organizacje podejmują też często niszowe tematy – jeden z naszych beneficjentów bada suplementy diety i dzięki jego zaangażowaniu wycofano z rynku wiele trujących substancji.
Niestety wrócę do afer. Przez lata słyszeliśmy o pisowskich fundacjach, które wyciągają państwową kasę. Ale po zmianie władzy chyba nic się nie zmieniło. Wirtualna Polska opisała spotkania literackie w Londynie, na które Fundacja Otwarty Dialog otrzymała kilkadziesiąt tysięcy złotych. Pisarze, którzy rzekomo mieli brać w nich udział, zaprzeczyli. W Zero.pl opisaliśmy też kontrowersje przy rozdawaniu senackich funduszy dla organizacji polonijnych.
Nie unikniemy kontrowersji. Przy tak dużej liczbie organizacji zawsze znajdzie się ktoś, kto w jakiś sposób te pieniądze będzie chciał wykorzystać niezgodnie z przeznaczeniem.
Najważniejsze jest pytanie o reakcję. Jeżeli zdarzyło się tak, że któraś z tych organizacji rzeczywiście zrobiła spotkanie, które nie odpowiadało celom konkursu, czy wprowadziła w błąd instytucję, która dała jej grant, to po prostu trzeba te pieniądze odebrać. Trzeba taką organizację rozliczyć i wyciągnąć konsekwencje. I tak było w przypadku spotkań literackich, kasa wróciła.
Senacki system wsparcia dla organizacji polonijnych wymaga zmian, mówią o tym sami senatorowie. Niemniej, nie można powiedzieć, że dzisiaj Senat daje swoim, a wcześniej dawał komuś innemu. Wśród beneficjentów dzisiejszych konkursów senackich jest m.in. Fundacja Wolność i Demokracja, która przecież była zakładana przez Michała Dworczyka, ale co do merytoryki jej działania widocznie nie ma zastrzeżeń
Kontrola jakości projektów jest niezwykle ważna. To właśnie zrobiliśmy w NIW w pierwszych tygodniach pracy.
Co konkretnie?
Zbudowaliśmy system, który jest nadzorowany przez organizacje pozarządowe. Oczywiście minister Gliński powie, że NIW jest zarządzany przez Michała Brauna, który był radnym Platformy. Tylko, że teraz Instytut działa w oparciu o bardzo transparentne zasady, o pracę niezależnych ekspertów, których cały czas szkolimy.
Nadzór sprawuje Rada Narodowego Instytutu Wolności, która w większości złożona jest z reprezentantów organizacji pozarządowych. Ja nie mogę żadnego konkursu ogłosić bez zgody organizacji zasiadających w radzie.
Nie ma żadnej uznaniowości, chociażby w doborze ekspertów do oceny wniosków. Przydział dokonywany jest losowo, też pod nadzorem Rady. W tej procedurze nie ma dyrekcji NIW. My tylko dbamy o to, żeby proces przebiegał sprawnie, natomiast w żaden sposób nie decydujemy, kto może dostać dotację, a kto nie może jej dostać.
Oczywiście potem na listach rankingowych znajdują się organizacje o bardzo różnym profilu i nie ukrywam, że po każdych wynikach obrywa nam się ze wszystkich stron. Granty trafiają do organizacji pomocowych, ekologicznych, prodemokratycznych, konserwatywnych, parafii, a także tych zajmujących się edukacją, sportem czy sztuką, OSP, KGW.
Telewizja Republika znajdzie jakąś organizację, w której członkini zarządu osiem lat temu startowała z niepowodzeniem, ale tego nie wspomni, z jakiegoś dalekiego miejsca z list Platformy. A Homokomando z kolei idzie z nami do sądu, bo mówi, że nie wspieramy organizacji LGBT.
406 tys. zł dostała za to Akcja Demokracja. Rok po tym, jak została przyłapana na tym, że jej członkowie byli zaangażowani w kampanię Rafała Trzaskowskiego niekoniecznie w sposób legalny.
Wniosek został dobrze oceniony przez ekspertów, Akcja Demokracja jest jedną z kilkuset organizacji, która dostała w tym roku grant.
Nie bagatelizujemy sprawy.
Czyli co zrobiliście?
Przed podpisaniem umowy poprosiliśmy organizację o wyjaśnienia. Dostaliśmy obszerną informację, z której wynika m.in., że w związku z okolicznościami opisanymi w mediach nie są prowadzone żadne postępowania wobec fundacji, ani wobec osób przewidzianych do realizacji zadania.
Fundacja zadeklarowała pełną współpracę z powołanymi organami państwa i odpowiedziała ponad rok temu – w przewidzianej prawem formie – na wszelkie pytania. W ocenie fundacji nie istnieje żadne postępowanie – cywilne, karne czy też administracyjne – które może mieć znaczenie dla realizacji zadania publicznego.

Członek zarządu organizacji pozarządowej Akcja Demokracja Jakub Kocjan PAP/Radek Pietruszka (fot. Radek Pietruszka / PAP)
Co więcej, fundacja poinformowała, że nigdy nie prowadziła ani nie finansowała profili wskazanych w artykule, a także, że żaden pracownik Akcji Demokracja nie był nigdy obecny podczas przygotowywania nagrań, które następnie trafiły na wspomniane profile, ani ich nie organizował. Przedstawiciele organizacji podkreślają, że osoby, które wzięły udział w spotach nie reprezentowały i nie działały w imieniu fundacji Akcja Demokracja. Część z nich udzielała się wolontaryjnie w ramach szeroko pojętego ruchu Akcji Demokracji.
Podkreślam, nie bagatelizujemy także medialnych doniesień, dlatego przed podpisaniem umów sprawdzamy, czy nie ma przeszkód, żeby takową podpisać. W tym przypadku – przeszkód brak.
Warto dodać, że Akcja Demokracja ma status OPP, to znaczy, że podlega szczególnej kontroli także ze strony NIW. Za czasów mojego poprzednika, gdy ministrem kultury był Piotr Gliński, NIW zlecił kontrolę w fundacji Akcja Demokracja. W 2023 r. nie wykazano żadnych nieprawidłowości. Nie jest to też fundacja znikąd, tylko działa od wielu lat i ma na swoim koncie sporo sukcesów.
Pan mówi o wolontariuszach, a przecież chodzi o Jakuba Kocjana, czyli prezesa Akcji Demokracja, który od dawna związany jest ze środowiskiem Koalicji Obywatelskiej.
Pamiętajmy, że gdybyśmy mieli odstępować od podpisywania umów, czy usunąć organizację z listy rankingowej tylko dlatego, że te lub inne media pokazały jakieś działania, to mogłoby całkiem zdezorganizować wsparcie dla trzeciego sektora.
Doszlibyśmy do sytuacji, w której można by pozbawić organizację funduszy niepotwierdzonymi informacjami. Jestem dyrektorem rządowej agencji i muszę podejmować działania, które są zgodne z prawem i stanem faktycznym, a nie uznaniowo.
Ile organizacji powiązanych personalnie z obecną koalicją dostało dotacje od czasu objęcia przez pana stanowiska?
Nie ma żadnej organizacji, która dostałaby choćby złotówkę, dlatego że jest w ten czy inny sposób powiązana z kimś z Koalicji Obywatelskiej, czy innej partii politycznej. Nasi eksperci oceniają wnioski danej organizacji, a nie jej skład osobowy i powiązania polityczne. Warto jednak dodać, że wprowadziliśmy bardzo jasne zasady, mówiące o tym, że zabronione jest wykorzystanie środków z dotacji na organizację wydarzeń będących elementem kampanii wyborczych czy promujących kandydatów w wyborach.
Siedemdziesiąty spośród 100 konkretów zakładał zlikwidowanie Narodowego Instytutu Wolności. Jak idzie?
Narodowy Instytut Wolności, jaki działał za czasów PiS, już nie istnieje. Nie istnieje instytut, w którym były ręcznie sterowane konkursy, w którym pracowali eksperci oceniający wnioski bez odpowiedniego doświadczenia, powiązani politycznie działający w konflikcie interesów.
Nie istnieje instytut, w którym nie było nadzoru, nie było biura kontroli, w którym utajniano protokoły z posiedzeń komisji konkursowych. NIW, który chcieliśmy likwidować, już po prostu nie istnieje.
Dzisiejszy NIW – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego to nowoczesna, transparentna organizacja. Instytucja, która jest nadzorowana przez organizacje pozarządowe i działa bez jakichkolwiek wpływów politycznych na wyniki konkursów. Sam fakt działania agencji wykonawczych powołanych do określonych zadań jest dobrą praktyką. Natomiast część instytutów, których sens istnienia zakwestionowano, została zamknięta, np. Instytut Pokolenia.

