Reklama
Reklama

Reklama

Marcin Przydacz o decyzji rządu ws. paliw: Spóźniona, bo jest „dziura Domańskiego”

Reklama

Prezydencki minister Marcin Przydacz był gościem „Porannej Rozmowy Zero”. Polityk zapytany został m.in. o obniżkę cen paliw. – Rząd miał instrumenty. Mógł dużo wcześniej obniżyć akcyzę i VAT – wskazywał. Wśród tematów rozmowy znalazły się także relacje ze Stanami Zjednoczonymi i potencjalna wizyta w Polsce Donalda Trumpa oraz potencjalny pakt senacki.

Poranne rozmowy Zero
Z Marcinem Przydaczem rozmawia Jacek Prusinowski. (fot. Kanał Zero)
  • Marcin Przydacz w „Porannej Rozmowie Zero” ocenił decyzje ws. cen paliw jako „dobre, ale spóźnione”. 
  • Polityk wskazał na ciągłość kontaktów między Karolem Nawrockim a Donaldem Trumpem. Podkreślił, że relacje dyplomatyczne są utrzymywane na bieżąco.
  • Prezydencki minister odniósł się także do idei paktu senackiego. 

Reklama

Gościem wtorkowej „Porannej Rozmowy Zero” był Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej. Polityk pytany był m.in. o to, jak ocenia decyzję o ograniczeniu maksymalnych cen paliw oraz obniżeniu na nie podatku VAT i akcyzy. – Dobra, tylko trochę spóźniona. Taka jest prawda – stwierdził.

– Od trzech tygodni trwa operacja w Iranie i naprawdę nie trzeba być wielkim znawcą geopolityki, geoekonomii i światowych rynków paliwowych, żeby rozumieć, że niestabilność w Zatoce Perskiej będzie powodowała wzrost cen. Rząd się tutaj bardzo mocno opierał, nie chciał realizować pomysłów, które opozycja i prezydent już kilka tygodni temu suflowali – mówił Przydacz.

Czy cyberwojsko umie strzelać? Pierwszy wywiad gen. Molendy po nominacji w NATO.


Reklama

Zdaniem prezydenckiego ministra opóźnienie było odczuwalne. – Rozmawiałem z rolnikami i oni mówili mi, że już dawno zrobili zakupy na wiosenne prace i zapłacili bardzo, bardzo dużo. Mam wrażenie, że rząd celowo wyczekał do momentu, w którym to napięcie urosło bardzo mocno – wskazywał.


Reklama

Rząd miał instrumenty. Mógł dużo wcześniej obniżyć akcyzę i VAT. Dlaczego tego nie zrobił? Bo ma „dziurę Domańskiego” – ocenił.

Polityk zarzucił rządowi, że ten przy okazji obniżenia cen paliw chciał zastawić pułapkę na prezydenta Karola Nawrockiego, który w zeszłym tygodniu udał się z wizytą do Stanów Zjednoczonych. Rząd miał liczyć na to, że w związku z podróżą głowa państwa nie będzie w stanie podpisać ustawy, opóźniając tym samym jej wejście w życie.

– Tak, jakby ci ludzie zatrzymali się w 2014 r. i nie wiedzieli, że jest coś takiego jak internet, jak podpis elektroniczny – wskazywał Przydacz.


Reklama

Przydacz o kontaktach Trump-Nawrocki

Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej pytany był również o ewentualną wizytę Donalda Trumpa w Polsce. – Nie ma takiej daty planowanej wizyty, nie ma też w najbliższym czasie niczego takiego w agendzie ani prezydenta Polski, ani prezydenta Stanów Zjednoczonych – przyznał.


Reklama

– Pracuję w administracji rządowej i prezydenckiej w kontekście dyplomatyczno-międzynarodowym od kilkunastu lat i wiem, że każdy prezydent Stanów Zjednoczonych był zapraszany do Polski i przyjeżdżał. Był Obama, był przy pierwszej kadencji Trump, był dwukrotnie Biden – zauważył Przydacz.

Jak stwierdził polityk, „strona amerykańska ma świadomość, że zaproszenie dla każdego prezydenta Stanów Zjednoczonych jest otwarte”. – Jeśli tylko będzie wyrażać zainteresowanie, to jestem przekonany, że zarówno strona prezydencka, jak i Ministerstwo Spraw Zagranicznych zrobi wszystko, aby ta wizyta była sukcesem – podkreślił.


Reklama

Przydacz zaznaczył przy tym, że w ostatnim czasie było wiele rozmów między Nawrockim a Trumpem w różnych formułach. – Co parę tygodni jest albo spotkanie, albo jakiś kontakt telefoniczny w różnych formułach dwustronnych, albo wielostronnych. Jest to kontakt bieżący, a rozmowy pomiędzy dyplomacjami nie odbywają się tylko na poziomie samych prezydentów – powiedział.


Reklama

Przydacz o pakcie senackim: Ma to sens

Pytany o zawiązanie po stronie aktualnej opozycji paktu senackiego, polityk przyznał, że choć nie rozmawiał o tym z prezydentem, to osobiście uważa, że „ma to sens”. – W wielu okręgach te głosy prawicowe się podzieliły i skutkiem tego prawica przegrała z lewicą czy z centrolewicą rządzącą dzisiaj w Polsce, więc jako odpowiedź na wyzwania czasu warto się nad tym pochylić – ocenił.

– Nie wiem, czy to będzie pod patronatem prezydenta, czy po prostu partie ewentualnej przyszłej koalicji się ze sobą porozumieją, ale warto, bo jest wiele takich okręgów, w których gdyby głosy PiS i Konfederacji się połączyły, to na pewno byłby ten mandat senacki – wskazał.

Prezydencki minister podkreślił, że do wyborów jest jeszcze półtora roku. – Ja nie wiem, jaką prezydent podejmie decyzję, natomiast gdyby mnie pytał, to powiedziałbym: „Panie prezydencie, jest ku temu potencjał, żeby taką próbę rozmów przeprowadzić”. Ale najpierw muszą dzisiejsze partie opozycyjne chcieć to robić – zauważył Przydacz.


Reklama

I dodał: – Jeżeli przyjdą do pana prezydenta i powiedzą: „Panie prezydencie, pomóż nam to zbudować, jesteś dobrym liderem do tego, aby prowadzić te rozmowy”, to z całą pewnością pan prezydent taką kwestię rozważy.


Reklama