
– Już wcześniej mieliśmy wpisany zakaz używania telefonów w statucie szkoły. Gdy któreś z dzieci nie stosowało się do zasad, zabierałam mu telefon. Uczniowie mówili, że nie mam prawa, że to ich własność i mieli rację. Wtedy – w świetle prawa – nie mogłam tego zrobić – opowiada nam nauczycielka z warszawskiej podstawówki. Od nowego roku uczniowie nie mogą używać telefonów komórkowych w szkołach. Decyzja budzi kontrowersje, między innymi wśród rodziców odciętych od kontaktu z dziećmi.
- Badania pokazują, że problem nadużywania telefonów wśród polskich uczniów jest większy niż w pozostałych krajach Unii Europejskiej.
- Nowe przepisy wprowadzone przez Ministerstwo Edukacji Narodowej budzą silne emocje wśród rodziców. Zgodnie z nimi młodzież nie może używać w szkołach telefonów.
- Większość krajów Unii Europejskiej już dawno wprowadziło zakaz korzystania z telefonów w szkołach.
Od 1 września 2026 r. weszła w życie nowelizacja Prawa oświatowego wprowadzająca ustawowy zakaz używania telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych w przedszkolach oraz szkołach podstawowych. W Zero.pl sprawdzamy, jak na nowe prawo reagują zainteresowani.
O szkodliwym wpływie ekranów na dzieci i młodzież powstało już wiele publikacji i badań, a specjaliści ostrzegają przed uzależnieniem i ogłupieniem młodych osób głównie przez media społecznościowe.
Żeby pokrótce zobrazować ten problem, należy zaznaczyć, że coraz większa liczba badań klinicznych dowodzi, że zachodzi silny związek między nadużywaniem ekranów a występowaniem psychoz, depresji, agresji, a nawet ADHD. Zbyt częste obcowanie z technologią wiąże się z psychicznymi zaburzeniami klinicznymi i otępieniem bystrości sensorycznej.
ADHD i zaskakujący związek z kreatywnością. Naukowcy wyjaśniają
Wiele krajów europejskich już dawno wprowadziło zakaz używania telefonów w szkołach. Jako pierwsza zrobiła to Francja już w 2018 r., później w 2024 r. Holandia, Rumunia, Włochy, Grecja, Portugalia i Norwegia, a w 2025 r. Hiszpania, Słowacja i Łotwa.
Najbardziej restrykcyjne przepisy na świecie istnieją w Australii, która w 2025 r. wprowadziła zakaz używania mediów społecznościowych do 16. roku życia
W przypadku Polski alarmujące były dane z raportu OECD „Students, digital devices and success” oparte na badaniu PISA 2022 (Programme for International Student Assessment, czyli Program Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów), które omawiały problem nadużywania telefonów, zarówno w domu, jak i w szkole – również w czasie przerw. Badania pokazały, że problem ten w Polsce jest większy niż w innych krajach Unii Europejskiej.
Z późniejszego raportu PISA z 2025 r. również wynikało, że polskie dzieci częściej korzystają z telefonów w czasie szkolnych przerw niż ich rówieśnicy z krajów Unii Europejskiej, co powoduje, że w czasie lekcji są bardziej rozproszone.
Należy przypomnieć, że ograniczenia dotyczące używania ekranów wśród uczniów chciał wprowadzić poprzedni Minister Edukacji Narodowej – Przemysław Czarnek, jednak wtedy spotkał się z ostrą krytyką ze strony niektórych polityków Platformy Obywatelskiej (teraz Koalicji Obywatelskiej). Obecnie wydaje się, że – przynajmniej w tej sprawie – politycy mówią jednym głosem.
O to, jak egzekwowanie nowego przepisu działa w praktyce, zapytaliśmy nauczycieli i pedagogów.
– Na ten moment nie słyszałam, żeby koledzy z pracy mówili o jakiejś trudności – mówi Dominika Paprocka, nauczycielka szkoły podstawowej nr 100 im. Płk Francesco Nullo w Warszawie. – Jesteśmy natomiast przygotowani na to, że to rodzice będą robić największe problemy, ponieważ część chce mieć nieustający kontakt z dzieckiem. Na pewno to, że od 1 września zakaz używania telefonów w szkołach jest odgórną decyzją ministerstwa, jest dla nas dużym ułatwieniem, ponieważ teraz jest nam łatwiej z rodzicami dyskutować i im nie ulegać – dodaje.
Rodzice nie boją się tylko utraty kontaktu z dzieckiem, niektórzy martwią się, że te, które są chore np. na cukrzycę i poziom cukru sprawdzały na telefonie, teraz nie będą mogły tego robić. Jednak w przypadku monitorowania stanu zdrowia ustawa zezwala na używanie telefonów.
– U nas w klasie jest jeden chłopiec, który ma cukrzycę, ani dzieci, ani oczywiście nauczyciele nie mają problemu z tym, żeby używał aplikacji w telefonie do monitorowania poziomu cukru. Ostatnio zdziwiłam się, gdy wyciągnął telefon, po prostu zapomniałam, że jest chory, wtedy pozostałe dzieci w klasie przypomniały mi, że on musi go mieć – opowiada nauczycielka.
Nie każda szkoła czekała na resort
Wielu dyrektorów nie czekało na nowe wytyczne Ministerstwa Edukacji, tylko już wcześniej w ramach statutu szkoły wprowadziło zakaz używania telefonów na terenie ich placówek. Z badania Fundacji GrowSpace z 2025 r. wynika, że na bezwzględny zakaz korzystania z komórek zdecydowało się ponad 51 proc. polskich szkół.
– Nie widzę żadnej różnicy, ponieważ wprowadziliśmy zakaz używania telefonów na terenie naszej placówki już parę lat temu – mówi pracownik szkoły podstawowej nr 3 Przymierza Rodzin im. bł. ks. Jerzego Popiełuszki w Warszawie. – Uważam, że była to znakomita decyzja. Rodzice nie robią problemów, ponieważ już się przyzwyczaili – stwierdza.
– Już wcześniej mieliśmy wpisany zakaz używania telefonów w statucie szkoły. Gdy któreś z dzieci nie stosowało się do zasad, po prostu zabierałam mu telefon. Uczniowie mówili, że nie mam prawa, że to ich własność i mieli rację, wtedy – w świetle prawa – nie mogłam tego zrobić – opowiada z kolei nauczycielka innej z podstawówki w Warszawie. – Teraz dzięki nowym przepisom możemy się na coś powołać, jest nam łatwiej – dodaje.
Prawo donosu? „Rzecznik praw uczniowskich wprowadzi do szkoły atmosferę strachu
Nowe przepisy największe emocje budzą nie wśród polityków, nauczycieli czy uczniów, tylko wśród rodziców.
– Wrzesień rozpoczął się bardzo dobrze, córka mówi, że wszyscy uczniowie na razie się pilnują i nikt telefonów nie używa – opowiada nam jedna z mam. – W zeszłym roku było zdecydowanie gorzej, telefony były zostawiane w koszykach wiszących w sali, ale po lekcji dzieci je zabierały i korzystały z nich na przerwach – wspomina.
W internecie od jakiegoś czasu huczy w tej sprawie. Można znaleźć komentarze rodziców zadowolonych z zakazu używania przez ich pociechy telefonów w szkołach, jednak dużo jest również głosów krytycznych.
„Jestem zszokowany, udawanie, że nie ma problemu, to jest rozwiązanie problemu. Może tak by nauczyć, do czego służy telefon i korzystać z niego na zajęciach? Czy będziemy się nadal bawić w technofobię?” – brzmi jeden z komentarzy na Facebooku.
„Zabranie dziecku telefonu bez zgody rodzica to naruszenie prawa własności. Jeśli szkoła chce zabierać telefony, to niech dyrekcja podpisze deklarację, że odpowiada za sprzęt wart 2-3 tys. zł. Zobaczymy, ilu chętnych nauczycieli zostanie do pilnowania kartonów” – napisał inny internauta na Facebooku.
W związku z tym, że ustawowy przepis dotyczący zakazu używania przez uczniów telefonów wszedł w życie dopiero 1 września, na dokładne sprawdzenie, czy szkołom udaje się go egzekwować, trzeba jeszcze poczekać.
Może zainteresuje Cię także: