W Polsce nie implementowano jeszcze unijnego Aktu o Usługach Cyfrowych i wciąż nie wskazano instytucji odpowiedzialnych za egzekwowanie przepisów. Brak regulacji ma ośmielać wielkie platformy mediów społecznościowych do ignorowania obowiązku usuwania i moderowania dezinformacji. Lukę tę próbuje zapełnić NASK – tylko w 2025 r. eksperci instytutu zgłosili wielkim platformom blisko 50 tys. przykładów fałszywych i zmanipulowanych treści.

- Tylko w 2025 r. eksperci NASK-u zidentyfikowali i przesłali wielkim platformom blisko 50 tys. przykładów treści o charakterze dezinformacji.
- Administratorzy mediów społecznościowych usunęli lub poddali moderacji większość takich treści, ale co piąte odrzucili.
- W rozmowie z Zero.pl dyrektor NASK Radosław Nielek podkreśla, że administratorzy wielkich platform nie wywiązują się ze swoich obowiązków moderacji treści. Jak przekonuje, „priorytetem jest dla nich nie prawda, lecz liczba wyświetleń”.
46 511. Tyle wpłynęło zgłoszeń treści o charakterze dezinformacji. Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa − Państwowy Instytut Badawczy podsumowała właśnie część zadań wykonanych w 2025 r. Eksperci instytutu na bieżąco monitorują media społecznościowe, a ich administratorom przesyłają raporty o wykrytych przykładach fałszywych lub zmanipulowanych informacji.
Gawkowski o wecie prezydenta. „Nie rozumiem tej decyzji”
W ubiegłym roku platformy usunęły 12 proc. zgłoszonych treści, a 68 proc. poddały moderacji, co może oznaczać na przykład szczególne oznakowanie danego posta. Co istotne jednak – platformy odrzuciły aż 20 proc. zgłoszeń.
NASK zwraca uwagę, że w drugiej połowie roku platformy aktywniej reagowały na zgłoszenia. Prawdopodobnie było to związane ze wzmożoną aktywnością profili uczestniczących w operacjach dezinformacyjnych powiązanych z Rosją, takich jak Undercut i Overload.
Monitoring 24/7 już w tym roku
Zgłoszenia przygotowuje zespół szybkiego reagowania działający od 2022 r. w ramach Ośrodka Analizy Dezinformacji NASK. – W tym roku wchodzimy w system 24/7, pracujemy zmianowo – mówi Izabela Jarka, kierowniczka zespołu. – Mamy zmiany poranne, środkowe, popołudniowe, ale też będą wchodziły zmiany nocne – dodaje.
Jarka zapewnia, że zespół stale apeluje do platform o proaktywną moderację. – Platformy zapewniają nas, że działają na przykład w sytuacjach kryzysowych, jak w przypadku incydentu z dronami, które przekroczyły polską przestrzeń powietrzną – zauważa.
„Pierwsze, co zaskakuje, to skala”. Dezinformacja o Iranie zalała sieć
Jak ocenia Izabela Jarka, współpraca NASK, organizacji pozarządowych czy instytucji fact-checkingowych przyczynia się do poprawy bezpieczeństwa użytkowników internetu. – Ale też nie możemy wykluczyć wszystkich treści – zaznacza.
Dyrektor NASK: Platformy nie chcą wziąć na siebie kosztów moderacji
– Wyniki raportu NASK pokazują dramatyczną rzeczywistość. Platformy nie wykonują nawet tej części swojej pracy, która jest związana z wypełnianiem zobowiązań wynikających z własnych regulaminów – mówi Zero.pl dyrektor NASK Radosław Nielek. Podkreśla, że platformy reagują opieszale. Nie zdejmują nawet treści, w których naruszenia są oczywiste.
– Priorytetem jest dla nich nie prawda, lecz liczba wyświetleń. Wyniki raportu są rzeczywiście frustrujące – podkreśla Nielek. – Uważam, że zespół Ośrodka Analizy Dezinformacji NASK faktycznie pracuje za platformy, a robimy to przecież za pieniądze polskich podatników – przyznaje.
Nielek zwraca uwagę, że usuwając niektóre treści platformy same przyznają, że są one niezgodne z regulaminami. – Tyle tylko, że nie chcą wziąć na siebie kosztów moderacji. Postępują na zasadzie, nie widzimy problemu, dopóki ktoś nam go wprost nie wskaże – podkreśla.
Radosław Nielek: Walczymy o obronę wartości
Na pytanie, czy państwo polskie powinno wyręczać big techy pracą swoich najlepszych specjalistów od dezinformacji, Radosław Nielek sam odpowiada pytaniem: – Czy z tego wynika, że powinniśmy opuścić ręce?
Dyrektor NASK przyznaje, że wyręczanie kogoś innego jest frustrujące. – Tak nie powinno być, ale nie powinno być też tak, że ktoś grozi nam, że będzie nas bombardował rakietami – mówi. – Wtedy budujemy system ochrony antyrakietowej. Dlatego dziś to my, polscy podatnicy, osoby pracujące, wydajemy środki na to, żeby być w stanie się bronić – wyjaśnia.
Radosław Nielek ocenia, że wciąż potrzeba lepszych środków do obrony przeciw dezinformacji. – Można by to było realizować na inne sposoby, na przykład implementując Digital Services Act – zauważa. – Walczymy o obronę pewnych wartości społeczeństwa, spójności, pokoju społecznego – argumentuje.
– Dezinformacja niezależnie od tego, czy dotyczy sfery zdrowia, bezpieczeństwa, podburzania do nienawiści, jest niesłychanie niebezpieczna i szkodliwa – podsumowuje.
