Reklama
Reklama
Reklama

Roksana Ł. wyszła na wolność z brytyjskiego więzienia. MSWiA: Nie została przekazana Polsce

22-letnia Roksana Ł., skazana w Wielkiej Brytanii za brutalne znęcanie się nad dziećmi w londyńskich żłobkach, opuściła więzienie po zaledwie 14 miesiącach odsiadki. Choć brytyjskie media informowały, że została deportowana do Polski, ustalenia polskich służb wskazują, że kobieta nie trafiła do kraju i nie została przekazana polskim władzom w żadnym oficjalnym trybie.

British,Police,Officers,In,Helmets,Policing,London,Streets
22-letnia Roksana Ł., skazana w Wielkiej Brytanii za brutalne znęcanie się nad dziećmi w londyńskich żłobkach, opuściła więzienie. (fot. Shutterstock)
  • Skazana na osiem lat więzienia Roksana Ł. opuściła brytyjski zakład karny.
  • Brytyjskie media informowały o deportacji do Polski, jednak MSWiA zaprzecza tym doniesieniom.
  • Nie wiadomo, gdzie obecnie przebywa kobieta.

Sprawa Roksany Ł. wstrząsnęła opinią publiczną w Wielkiej Brytanii. W 2025 r. Sąd Koronny w Kingston w Londynie skazał Polkę na osiem lat więzienia za przemoc wobec 21 niemowląt i małych dzieci w dwóch placówkach opiekuńczych – Riverside Nursery w Twickenham oraz Little Munchkins w Hounslow.

Jak przypomina „Rzeczpospolita”, do przestępstw miało dochodzić między październikiem 2023 a czerwcem 2024 r., gdy kobieta pracowała jako opiekunka dziecięca.

Reklama
Reklama

Nagrania z monitoringu ujawniły skalę nadużyć

Śledczy ustalili, że Roksana Ł. regularnie szczypała, drapała i szarpała podopiecznych. Nagrania z monitoringu zarejestrowały również przypadki kopania dzieci, agresywnego rzucania ich na materace oraz zakrywania ust płaczącym maluchom. Eksperci potwierdzili, że obrażenia stwierdzane u dzieci, w tym siniaki na uszach, pachach i przedramionach, były charakterystyczne dla celowego zadawania bólu.

Polka przyznała się do siedmiu zarzutów, jednak ława przysięgłych uznała ją winną kolejnych czternastu czynów. Brytyjska prokuratura określiła jej zachowanie jako „wyjątkowo okrutne”, podkreślając, że ofiarami były całkowicie bezbronne dzieci.

Mimo wysokiego wyroku kobieta opuściła więzienie znacznie wcześniej niż zakładano. Pod koniec maja brytyjskie media, w tym BBC, poinformowały, że została deportowana do Polski w ramach programu Early Removal Scheme (ERS), umożliwiającego wcześniejsze wydalanie z Wielkiej Brytanii zagranicznych przestępców.

Według tych doniesień Polka miała odbyć część kary i otrzymać dożywotni zakaz wjazdu na terytorium Zjednoczonego Królestwa.

Reklama
Reklama

Chwalą się walką z nietolerancją. Sam doświadczyłem ich kłamstw

MSWiA: Roksana Ł. nie została przekazana polskim władzom

Jak jednak podaje „Rzeczpospolita”, informacje o jej powrocie do Polski nie znajdują potwierdzenia w ustaleniach krajowych służb. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji przekazało, że Roksana Ł. nie została formalnie deportowana do Polski i nie przekroczyła granicy państwa w ramach żadnej oficjalnej procedury obowiązującej między Warszawą a Londynem.

„Z ustaleń służb wynika, że pani Roksana Ł. nie została przekazana stronie polskiej ani w trybie konwencji o przekazywaniu osób skazanych, ani w ramach readmisji czy innych obowiązujących procedur” – poinformowało MSWiA.

Resort podkreślił również, że strona brytyjska nie przekazała Polsce dokumentacji niezbędnej do przejęcia wykonywania kary lub podjęcia innych działań prawnych wobec skazanej.

Reklama
Reklama

Nie wiadomo, gdzie obecnie przebywa Roksana Ł. po opuszczeniu brytyjskiego więzienia. Brak jest także informacji, czy pozostaje na terytorium Wielkiej Brytanii, czy wyjechała do innego państwa. Sprawa budzi dodatkowe kontrowersje, ponieważ część brytyjskich mediów zwraca uwagę, że bez odpowiednich mechanizmów wymiany informacji między państwami kobieta mogłaby w przyszłości ponownie podjąć pracę z dziećmi poza Wielką Brytanią.

Według brytyjskiego Ministerstwa Sprawiedliwości skazana otrzymała dożywotni zakaz powrotu do Zjednoczonego Królestwa. Nadal jednak nie jest jasne, jakie dalsze konsekwencje prawne spotkają ją poza granicami Wielkiej Brytanii.

Reklama
Reklama