W Prawie i Sprawiedliwości trwa dyskusja o nowym otwarciu i wymogach wobec przyszłego szefa rządu. Jacek Sasin w Radiu Zet zasugerował, że partia potrzebuje „nowej twarzy” poniżej 50. roku życia, co wykluczałoby Mateusza Morawieckiego. Na reakcję byłego premiera nie trzeba było długo czekać – w mediach społecznościowych doszło do wymiany uszczypliwości. Prof. Alberski w rozmowie z Zero.pl mówi o przyczynie iskrzenia między politykami.

- Jacek Sasin potwierdził, że jednym z oczekiwań wyborców jest wiek kandydata na premiera.
- Mateusz Morawiecki odpowiedział na słowa Sasina, przypominając mu porażkę PiS w sejmiku podlaskim („zew kingmakera”).
- Tobiasz Bocheński zaapelował do kolegów o spokój, twierdząc, że „świat nie kręci się wokół nazwiska”, a priorytetem jest wygranie wyborów.
- „Pozycja Morawieckiego jest za słaba” – skomentował prof. dr hab. Robert Alberski z Uniwersytetu Wrocławskiego dla Zero.pl.
Podczas audycji w Radiu Zet Jacek Sasin z Prawa i Sprawiedliwości pytany był o kandydatów partii na stanowisko premiera.
W ocenie posła PiS ma – jak mówił – wielu znakomitych kandydatów na premiera, którzy są w bieżącej polityce. Jego zdaniem były prezydent Andrzej Duda nie powinien być kandydatem partii na stanowiska szefa rządu, ponieważ jest nieco dalej od polityki niż inni potencjalni kandydaci.
Sasin o kandydacie na premiera. Przypomniał Beatę Szydło
Sasin odrzucił pomysł zgłoszenia swojej kandydatury na urząd Prezesa Rady Ministrów. „Czasu by nie starczyło” – odpowiedział pytany o powód.
– Uważam, że potrzebne jest nowe otwarcie, potrzebna jest nowa twarz. Ja jestem jedną z głównych twarzy naszego rządu, przynajmniej w tej drugiej kadencji. Jestem dumny z tego, co się udało zrobić, ale trzeba było też podejmować trudne decyzje – powiedział.
Polityka zapytano o jeden z wymogów, jakie partia stawia przed chętnymi na zostanie premierem. Kandydat na ten urząd musi być młodszy niż 50 lat – podkreślił.
– Takie dzisiaj jest oczekiwanie Polaków, takie jest oczekiwanie wyborców, my jako politycy musimy się z tym liczyć – wyjaśnił Sasin.
Posła PiS zapytano o byłego premiera Mateusza Morawieckiego, który ma 57 lat.
– Jest jednym z wielu ważnych polityków PiS. Jest byłym premierem, ale byłym premierem jest też Beata Szydło – przypomniał.
Gościowi Radia Zet zwrócono uwagę, że Morawiecki w przeciwieństwie do Szydło aspiruje do fotela premiera.
– Może pani premier Szydło też by chciała, ale ma na tyle skromności w sobie, że nie wszystkim to komunikuje – odpowiedział poseł.
Mateusz Morawiecki odpowiada. Przypomniał sejmik podlaski
Na słowa Jacka Sasina odpowiedział niedługo potem były premier Mateusz Morawiecki.
„PS Jacku, skoro znów budzi się w Tobie zew kingmakera, mam dwa słowa: sejmik podlaski” – napisał na X.
Były premier nawiązał tym samym do 2024 r., kiedy to PiS stracił władzę w sejmiku z powodu przejścia radnych na drugą stronę politycznej barykady.
– Dwoje radnych z PiS sprzedało się Platformie, to była zaplanowana akcja, wszyscy byli zszokowani, to była polityczna korupcja – opowiadał wtedy Sasin w rozmowie z Wirtualną Polską.
– Ich zachowanie później było dla nas więc wielkim zaskoczeniem. Nie tylko dla mnie, ale też dla byłego marszałka, dla naszych kolegów i koleżanek radnych – dodał.
Prezesem okręgu podlaskiego PiS był i jest właśnie Jacek Sasin.
Tobiasz Bocheński apeluje. „Dajcie sobie spokój”
Kolegów starał się uspokoić Tobiasz Bocheński – jeden z dwóch głównych kandydatów partii na stanowisko premiera.
„Dajcie sobie spokój. Świat nie kręci się wokół nazwiska premiera, bo trzeba zwyciężyć w wyborach” – napisał.
„Ciągłe opowiadanie: ja! ja! ja! Niczemu nie służy” – dodał.
Morawiecki, Bocheński, Szydło – decyduje Jarosław Kaczyński
W rozmowie z Zero.pl utarczki wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości skomentował politolog, prof. dr hab. Robert Alberski z Uniwersytetu Wrocławskiego.
– Wydaje mi się, że w tym przypadku pan Bocheński miał rację. Dyskusja o kandydacie na premiera to dzielenie skóry na niedźwiedziu. Do rozmów o premierze będzie można wrócić, jak poznamy wyniki wyborów – powiedział profesor, dodając, że aktualne sondaże nie wskazują, aby Prawo i Sprawiedliwość mogło samodzielnie rządzić po wyborach.
Prof. Alberski przypomniał, że kandydata na premiera zgłasza się po wyborach.
– Czasami kandydata zgłasza się na rok czy pół roku przed wyborami i wokół niego buduje kampanię. Taki kandydat powinien być wyborczą kotwicą. W mojej ocenie na taki scenariusz jest za wcześnie – dodał.
Politolog ocenił, że rozmowy o kandydacie na premiera PiS, to element walki frakcyjnej w partii i ustawiania się w jak najlepszej pozycji przed ustalaniem list wyborczych.
– Póki partią rządzi Jarosław Kaczyński, to do niego należy ostatnie słowo. To, co mówią Sasin i Morawiecki ma drugorzędne znaczenie. Jarosław Kaczyński być może ma w głowie jednego czy dwóch kandydatów. Swoją decyzję ogłosi, kiedy uzna to za korzystne – dodał.
Profesor Alberski zwrócił uwagę, że Tobiasz Bocheński w poprzednich wyborach „niespecjalnie się prezentował”, a o Beacie Szydło „wyborcy zapomnieli”.
– Mateusz Morawiecki ma ambicje, ale wydaje mi się, że jego pozycja w PiS jest za słaba – podsumował profesor.
Źródło: Zero.pl, Radio Zet, Wirtualna Polska
