Przed katowickim sądem rozpoczął się proces apelacyjny trzech lekarzy, oskarżonych w sprawie śmierci 30-letniej Izabeli z Pszczyny. Podczas posiedzenia sąd rozpoznawał wnioski dowodowe i zdecydował o utajnieniu posiedzenia. Wydarzenia w pszczyńskim szpitalu wywołały w 2021 r. falę ogólnopolskich protestów.

- 30-letnia Izabela w 22. tygodniu ciąży trafiła do Szpitala Powiatowego w Pszczynie po odejściu wód płodowych. W czasie hospitalizacji doznała wstrząsu septycznego i zmarła. Rodzina wskazywała, że do śmierci miało przyczynić się zbyt długie zwlekanie z zakończeniem ciąży.
- We wrześniu 2024 r. przed Sądem Rejonowym w Pszczynie rozpoczął się proces trzech lekarzy. Postępowanie toczyło się z wyłączeniem jawności. Wyrok pierwszej instancji zapadł 17 lipca 2025 r.
- Wszyscy oskarżeni zostali uznani za winnych narażenia pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Jednemu z lekarzy przypisano dodatkowo nieumyślne spowodowanie śmierci. Teraz ruszył proces odwoławczy.
Tragedia rozegrała się w 2021 r. w szpitalu w Pszczynie. 30-latka, będąca wówczas w 22. tygodniu ciąży, zgłosiła się do lecznicy po tym, jak odeszły jej wody płodowe.
Kobieta, przebywając pod opieką personelu szpitala, doznała wstrząsu septycznego i w jego wyniku zmarła, bo – jak przekonuje jej rodzina – lekarze zbyt długo zwlekali z zakończeniem ciąży. 30-latka osierociła kilkuletnie dziecko. Kontrolerzy z Narodowego Funduszu Zdrowia wykazali w pszczyńskiej lecznicy wiele nieprawidłowości i nałożyli na placówkę karę finansową.
Izabela z Pszczyny zmarła w szpitalu. Proces lekarzy
We wrześniu 2024 roku przed Sądem Rejonowym w Pszczynie ruszył proces. Na ławie oskarżonych zasiedli trzej lekarze. Wszyscy zostali uznani przez sąd pierwszej instancji za winnych narażenia pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Jeden z nich został uznany za winnego nieumyślnego spowodowania śmierci kobiety.
Krzysztof P., pełniący funkcję zastępcy ordynatora oddziału ginekologiczno-położniczego, został skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, 40 tys. zł grzywny oraz czteroletni zakaz wykonywania zawodu. Sąd nakazał mu również przeproszenie pokrzywdzonych.
Michał M., ginekolog-położnik dyżurujący w izbie przyjęć, usłyszał wyrok roku i trzech miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności oraz sześcioletni zakaz wykonywania zawodu.
Andrzej P., który pełnił dyżur popołudniowy, został skazany na rok i sześć miesięcy więzienia oraz sześcioletni zakaz wykonywania zawodu za „narażenie Izabeli na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia pozostające w związku przyczynowo-skutkowym z nieumyślnym spowodowaniem jej śmierci”.
Rozprawa apelacyjna ws. śmierci Izabeli z Pszczyny
Wyrok jest nieprawomocny. Od orzeczenia odwołały się zarówno obrona, jak i prokuratura. Proces, który rozpoczął się we wrześniu 2024 r., toczył się z wyłączeniem jawności, a wyrok zapadł 17 lipca 2025 r.
We wtorek 24 lutego sprawa powróciła w sądzie odwoławczym – Sądzie Okręgowym w Katowicach. Sąd, tak jak w przypadku rozpraw w pierwszej instancji, zdecydował, że sprawa będzie się toczyła z wyłączeniem jawności. W trakcie wtorkowego posiedzenia sąd rozpoznawał wnioski dowodowe.
Akt oskarżenia trafił do sądu w listopadzie 2023 r. Zarzuty dotyczyły m.in. niepodjęcia właściwego postępowania diagnostyczno-terapeutycznego, co – zdaniem śledczych – miało doprowadzić do obumarcia płodu i w konsekwencji śmierci kobiety. Lekarze nie przyznali się do winy.
Kontrola Narodowego Funduszu Zdrowia wykazała liczne nieprawidłowości w organizacji i jakości świadczeń udzielonych pacjentce. NFZ nałożył na szpital karę w wysokości blisko 650 tys. zł. Rzecznik praw pacjenta stwierdził naruszenie praw pacjenta i wydał zalecenia, m.in. dotyczące procedur postępowania w przypadku wstrząsu septycznego.
Szpital zapewniał wcześniej, że personel działał zgodnie z obowiązującymi przepisami i standardami. Zawieszono kontrakty dwóch lekarzy pełniących dyżur w czasie hospitalizacji pacjentki. W 2023 r. bliscy zmarłej zawarli poufną ugodę z ubezpieczycielem placówki.
Śmierć Izabeli z Pszczyny wywołała głębokie poruszenie i falę demonstracji w całym kraju pod hasłem: „Ani jednej więcej”.