Reklama
Reklama
Reklama

Jednoczesny atak Chin i Rosji. Media o koszmarnym scenariuszu dla NATO

„The Atlantic” przyjrzał się scenariuszowi ewentualnego konfliktu zbrojnego gdyby doszło do jednoczesnego ataku Chińskiej Republiki Ludowej na Tajwan i uderzeniu Rosji przeciwko jednemu z państw NATO. Amerykański generał Alexus Grynkewich ostrzegał przed tym scenariuszem wiele miesięcy temu.

mil-ru
Rosyjskie wojska w czasie defilady (fot. mil.ru/VadimSavitsky/MinisterstwoObronyRosji / mil.ru)
  • Chińska Republika Ludowa dokonuje inwazji na Tajwan, a Rosja atakuje jedno z państw NATO – taki kasandryczny scenariusz kreśli „The Atlantic”, a wcześniej brytyjski ośrodek analityczny RUSI i gen. Grynkewich.
  • Bezpieczeństwa Europy strzeże ponad 80 tys. amerykańskich żołnierzy, ale państwa europejskie muszą inwestować w swoją obronność. Wzywał do tego Donald Trump.
  • Satelity nie pozwolą ukryć się takiej operacji militarnej, więc Putin i Jinping nie są w stanie rozpocząć ofensywy z elementem zaskoczenia.

W opublikowanej na łamach „The Atlantic” analizie dotyczącej ewentualnego symultanicznego ataku Rosji przeciw NATO oraz inwazji Chińskiej Republice Ludowej na Tajwan, Simon Shuster, autor artykułu, przygląda się serii gier wojennych, które miały dać odpowiedź jak taki konflikt zbrojny miałby wyglądać.

Przestrogą w tym artykule jest stwierdzenie, że jeżeli USA nie wygaszą walk na Bliskim Wschodzie to w razie takiego scenariusza Pentagon będzie nie na dwóch frontach, ale na trzech (europejskim, bliskowschodnim oraz chińskim).

Powyższą analizę można odczytywać jako kolejny alarm dla państw Europy, które nie inwestują w modernizację swoich sił zbrojnych wystarczających środków finansowych.

Reklama
Reklama

– Nie poszło dobrze – mówi Shusterowi emerytowany kontradmirał US Navy Mark Montgomery, który 15 lat temu brał udział w grach wojennych analizujących jednoczesny konflikt USA z Rosją i Chinami.

– Powiedzmy wprost, że to scenariusz, na który obecnie nie jesteśmy gotowi – dodaje Florence Gaub z NATO Defense College.

Należy zaznaczyć, że gry wojenne mają stworzyć materiał, który potem jest analizowany a błędy korygowane.

Gdyby w lutym 2022 r., w odpowiedzi na rosyjską pełnoskalową inwazję przeciw Ukrainie, Pekin próbował zagarnąć Tajwan świat znalazłby się u progu trzeciej wojny światowej. Dlaczego?

Amerykański wysiłek zbrojeniowy znowu musiałby się rozproszyć, dodając także obronę Tajwanu, a prawdopodobnie Pekin i Waszyngton znalazłyby się w stanie wojny. Analizowany przez Shustera scenariusz idzie dalej, ponieważ przestrzega on przed jednoczesnym uderzeniem Rosji na jedno z państwo NATO oraz chińskiej armady przeciw Tajwanowi. De facto dotyczy scenariusza trzeciej wojny światowej.

Widoczny atak

Shuster uważa, że taki atak byłby sygnalizowany. Zdaniem autora zachodnie satelity widziałyby że zarówno chińskie jak i rosyjskie siły dostają się na pozycje. Dałoby to czas Stanom Zjednoczonym oraz sojusznikom na zebranie swoich sił do obrony. Taką operację poprzedziłoby chińskie embargo na eksport z Państwa Środka komponentów, których mogłyby użyć zachodnie armie.

Reklama
Reklama

Shuster nie jest pierwszym analitykiem, który przedstawia podobne kasandryczne wizje. W 2023 r. Justin Bronk w analizie dla brytyjskiego RUSI zaznaczył, że „jedyny prawdopodobny scenariusz, w którym Rosja mogłaby bezpośrednio zaatakować europejskie państwo NATO, ma miejsce podczas równoczesnego starcia lub faktycznego konfliktu, w wyniku którego siły amerykańskie są w dużej mierze skupione w regionie Indo-Pacyfiku”.

W zeszłym roku, przed takim scenariuszem ostrzegł także Naczelny Dowódca Sił Sojuszniczych NATO w Europie – generał Alexus Grynkewich.

Dlatego warto inwestować w armię

Choć powyższy scenariusz jest przerażający to należy zaznaczyć, że apel Donalda Trumpa o zwiększenie wydatków na obronność przez inne państwa NATO nie był przypadkowy. Wynika to z faktu, że już teraz USA gwarantują bezpieczeństwo Europie. Jeżeli spojrzymy na dane z 2025 r. to zauważymy, że na straży bezpieczeństwa Europy stoi ok. 85 tys. amerykańskich żołnierzy, w tym w Polsce około 10 tys., w Niemczech – 37 tys., a we Włoszech – 13 tys. W razie konfliktu zbrojnego są to siły, które mogą zostać zaangażowane do obrony zaatakowanego państwa.

W koncepcji Donalda Trumpa amerykańskie siły w Europie nie mają być jedyną obroną Starego Kontynentu, a państwa europejskie powinny finansować swój wzrost potencjału obronnego. Robią to: Polska (4,68 proc. PKB), Estonia (5,10 proc.), Łotwa (4,92 proc.) i Grecja (3,65 proc.). W ogonie ciągnie się Belgia i Hiszpanii (po 2,00 proc.).

Reklama
Reklama

W kontekście analiz dotyczących konfliktu zbrojnego Federacji Rosyjskiej z NATO kluczowymi armiami na szerokiej flance wschodniej są Siły Zbrojne Polski, Turcji, Rumunii, Litwy, Łotwy, Estonii oraz Finlandii. Wojsko Polskie liczy obecnie ponad 220 tys. żołnierzy, Turcji – ok. 400 tys. Finlandii – ok. 30 tys. żołnierzy. Należy utrzymać duży potencjał odstraszania, aby do opisywanego scenariusza nigdy nie doszło. 

Reklama
Reklama