Reklama
Reklama
Reklama

Blokada lądowa i wtórne sankcje. Jak Trump chce rzucić Iran na kolana?

Determinacja Donalda Trumpa, by zakończyć wojnę w Iranie, rośnie z każdym dniem. Amerykański prezydent zapowiedział, że wyprowadzi „mocny cios gospodarczy” w reżim w Teheranie. Jakie opcje ma na stole i czy są jeszcze jakieś nieużywane dotąd sankcje, wobec których Iran może się ugiąć?

Donald Trump i Scott Bessent zapowiadają gospodarzą izolację Iranu
Donald Trump i Scott Bessent zapowiadają gospodarzą izolację Iranu (fot. SAUL LOEB / East News)
  • Prezydent USA Donald Trump zapowiedział w piątek, że zada Iranowi „mocny cios gospodarczy”. Dzień wcześniej jego sekretarz skarbu, Scott Bessent, oświadczył, że Waszyngton już w przyszłym tygodniu nałoży na Teheran „nigdy dotąd niewidziane” środki sankcyjne.
  • Reuters przypomina, że USA, ONZ i UE od późnych lat 70. XX w. nakładały na Iran sankcje i embarga handlowe, a także zamrażały aktywa należące do prominentnych przedstawicieli reżimu. Chciały w ten sposób zmusić Teheran do ustępstw m.in. w kwestiach dotyczących programu nuklearnego i praw człowieka.
  • Z perspektywy czasu wydaje się, że wszystkie te działania przyniosły niewielkie efekty. Po jaki arsenał może zatem sięgnąć Donald Trump?

Odkąd Donald Trump po raz drugi objął stery w Białym Domu, różne podległe mu instytucje nakładały sankcje na setki osób fizycznych związanych z reżimem w Teheranie, – ale też na podmioty takie jak flota paliwowa, ubezpieczyciele rejsów morskich i lotniczych, firmy pośredniczące w zakupach broni przez Iran czy współpracujące z państwem ajatollahów kryptogiełdy. Iran z kolei, po tym, jak już raz uruchomił „opcję atomową” w postaci blokady cieśniny Ormuz, uznał, że może trzymać świat w szachu za pomocą tego kluczowego dla transportu ropy i gazu „wąskiego gardła”.

Minuta warta 300 zł. Ekspedycja na Grenlandię sięga pod powierzchnię Skaergaard

Co zatem może zrobić Trump, by zmusić Iran do ustępstw? Eksperci, z którymi rozmawiała agencja Reutera, wskazują na kilka środków.

Reklama
Reklama

Sankcje na chińskie „czajniki”

Pod tą nazwą kryją się niewielkie rafinerie w Państwie Środka, pozostające w rękach prywatnych. Są nazywane „czajnikami” z uwagi na skromną skalę swojej działalności, której nie można porównać z gigantami pokroju China National Petroleum Corporation (CNPC) czy Sinopec.

Obecnie rafinerie te są niejako wykorzystywane przez Pekin do zakupów irańskiej ropy, ponieważ są odporne na amerykańskie sankcje wtórne. Nie grozi im więc – w przeciwieństwie do dużych graczy – np. odcięcie przez Amerykanów od transakcji dolarowych czy zamrożenie aktywów w zagranicznych bankach. To dlatego, że małe chińskie rafinerie za ropę płacą w juanach albo stosują barter – i nie są częścią systemu dolarowego. Sankcje wtórne mogłyby więc zostać tak dostrojone, by „czajniki” w inny sposób odczuły gniew Amerykanów za to, że pomagają finansować reżim w Teheranie, kupując od niego ropę.

Dla Pekinu, który jest nabywcą ponad 80 proc. ropy, którą Iran wysyła w świat drogą morską, byłby to problem – być może więc Chińczycy zaczęliby sami wywierać presję na Iran, by ten ustąpił Trumpowi.

Cios w chińskie banki i innych pomocników Teheranu

Jak podaje Reuters, administracja amerykańska miała już ostrzec dwa duże chińskie banki, które obracają funduszami pochodzącymi z handlu irańską ropą, że zostaną one objęte sankcjami wtórnymi, jeśli dalej będą prowadzić podobne operacje. Nazw tych banków nie ujawniono.

Według ekspertów, na których powołuje się agencja, taki ruch może zniechęcić inne instytucje finansowe do obsługiwania tego rodzaju transakcji. Może jednak także wywołać działania odwetowe ze strony Pekinu. To, czego najbardziej obawia się w tym kontekście Waszyngton, to ograniczenie przez Chiny eksportu metali ziem rzadkich do USA. Minerały te są niezbędne do rozwijania zaawansowanych technologii, a Pekin demonstrował już, że jest gotów sięgnąć po ten środek.

Reklama
Reklama

Miad Maleki z think tanku Fundacja Obrony Demokracji cytowany przez Reutersa, dodaje, że USA prawdopodobnie szykują się też do zaostrzenia sankcji wobec różnych podmiotów pośredniczących w transporcie ropy naftowej i wymianie walut, które pomagają Iranowi w zbyciu „czarnego złota”. Część z nich korzysta przy tym na tym procederze jako odbiorcy irańskiej ropy.

Blokada lądowa

Reuters przypomina też, że niektórzy amerykańscy i izraelscy oficjele już jakiś czas temu zaczęli rozważać możliwość blokady lądowej Iranu, która wymagałaby jednak pomocy ze strony sąsiadów reżimu ajatollahów: Iraku, Turcji, Pakistanu, Afganistanu, Turkmenistanu, Azerbejdżanu i Armenii.

Administracja Trumpa utrzymuje kontakty dyplomatyczne ze wszystkimi tymi krajami poza Afganistanem, choć temperatura tych stosunków się zmienia – zauważa Reuters, dodając, że Amerykanom mogłoby być stosunkowo łatwo przekonać do tego scenariusza Pakistan, który niedawno ubiegał się w Departamencie Skarbu o uruchomienie walutowej linii swapowej o wartości 10 mld dol., a także Turcję, która stara się o powrót do amerykańskiego programu samolotów bojowych F-35.

Problem w tym, że blokada lądowa wymagałaby patrolowania niezwykle wymagających, górzystych terenów. Skutkiem byłoby zahamowanie importu żywności, tekstyliów i nośników energii do Iranu. Znawcy tematyki bliskowschodniej powątpiewają jednak, czy byłoby to aż tak dotkliwe dla irańskiego społeczeństwa, by wywołać np. falę protestów i oddolną presję na rządzących.

Reklama
Reklama

Niemcy chcą przywrócenia handlu w niedziele. A co zrobi u nas Donald Tusk?

Sankcje wtórne

Trump wielokrotnie groził nałożeniem ceł na towary z krajów handlujących z Iranem, mimo że Sąd Najwyższy unieważnił podstawę prawną dla takich opłat. W zeszłym tygodniu Senat przyjął jednak szeroko zakrojoną ustawę o sankcjach wobec Rosji. Dokument ten wprowadza nowe obostrzenia wymierzone w Teheran i daje prezydentowi dodatkowe uprawnienia celne. Zdaniem rozmówców Reutersa, prezydent USA mógłby je wykorzystać przeciwko państwom, które wspierają irański handel i zakupy broni.

Projekt musi teraz zaakceptować Izba Reprezentantów. Może to być trudne, ponieważ plany wprowadzenia ceł budzą poważne obawy wśród Demokratów oraz części Republikanów.

Reklama
Reklama