Sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje wyjątkowo trudna mimo ogłoszonego zawieszenia broni między USA a Iranem. Kluczowym punktem sporu jest obecnie Cieśnina Ormuz, strategiczny szlak transportu ropy naftowej oraz wzajemne oskarżenia o łamanie ustaleń rozejmu. „Nie tak się umawialiśmy” – grzmi prezydent Stanów Zjednoczonych.

- Rozejm obowiązuje tylko formalnie – strony już oskarżają się o jego łamanie.
- Kluczowy szlak dla światowej ropy wciąż sparaliżowany, a napięcia rosną.
- Przed rozmowami pokojowymi USA i Iran prezentują skrajnie różne stanowiska.
Prezydent USA Donald Trump ostro skrytykował działania Iranu tuż przed planowanymi rozmowami pokojowymi w Islamabadzie. Na profilu na platformie „Truth” zarzucił Teheranowi niewywiązywanie się z zobowiązań dotyczących zapewnienia swobodnego przepływu tankowców przez Cieśninę Ormuz.
Dyrektor szpitala porwał karetkę. Pojechał nią po krewną posłanki KO
Trump oskarża Iran o łamanie warunków rozejmu
Według amerykańskich władz Iran nie tylko nie odblokował szlaku, ale miał także pobierać opłaty od przepływających jednostek. „Lepiej, żeby natychmiast przestali” – ostrzegł lakonicznie Trump.
Cieśnina Ormuz ma ogromne znaczenie dla globalnej gospodarki – przed wybuchem konfliktu codziennie przepływało nią ok. 140 statków, transportujących nawet 20 proc. światowej ropy i 30 proc. LNG przewożonego drogą morską.
Choć zawieszenie broni weszło w życie w nocy z 7 na 8 kwietnia, już od pierwszych godzin strony wzajemnie oskarżają się o jego naruszanie. Teheran twierdzi, że izraelskie naloty na Liban podważają porozumienie.
Najwyższy przywódca Iranu, Modżtaba Chamenei, zapowiedział jednocześnie, że jego kraj będzie domagał się reparacji za zniszczenia wojenne, podkreślając, że „agresorzy nie pozostaną bezkarni”.
Równolegle dochodzi do kolejnych działań militarnych.
Izrael kontynuuje operacje w Libanie, wymierzone w Hezbollah. Organizacja ta odpowiedziała ostrzałem rakietowym, m.in. w kierunku Hajfy. Władze Libanu za wszelką cenę starały się zapobiec eskalacji przemocy. Podczas czwartkowego posiedzenia rządu w pałacu prezydenckim w Baabdzie członkowie gabinetu uczcili minutą ciszy ofiary ostatnich wydarzeń. Według danych przekazanych przez libańskie ministerstwo zdrowia po izraelskich nalotach zginęło około 300 osób, a ponad 1150 zostało rannych.
Niepokojące informacje napływają także z państw Zatoki Perskiej. Władze Kuwejtu poinformowały o atakach dronów na infrastrukturę oraz bazę Gwardii Narodowej. Z kolei w Arabii Saudyjskiej uszkodzony został rurociąg transportujący ropę na wybrzeże Morza Czerwonego.
Iran zaprzecza, jakoby stał za tymi działaniami, sugerując, że mogą to być prowokacje „syjonistycznych wrogów lub USA”.
11 kwietnia w Islamabadzie mają rozpocząć się rozmowy pokojowe między USA a Iranem. Teheran przedstawił już 10-punktowy plan, w którym domaga się m.in. utrzymania kontroli nad Cieśniną Ormuz, prawa do wzbogacania uranu oraz zniesienia sankcji.
Waszyngton domaga się pełnej swobody żeglugi oraz całkowitej rezygnacji Teheranu z programu wzbogacania uranu.
Zachód szuka planu odblokowania transportu ropy
W obliczu rosnących napięć liderzy Zachodu próbują znaleźć rozwiązanie. Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer oraz Donald Trump uzgodnili konieczność opracowania „funkcjonalnego planu”, który pozwoli jak najszybciej przywrócić ruch w Cieśninie Ormuz.
Rozmowy między przywódcami mają być kontynuowane, a Londyn prowadzi równolegle konsultacje z państwami Zatoki Perskiej, licząc na utrzymanie kruchego rozejmu.
Choć formalnie obowiązuje zawieszenie broni, sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje daleka od stabilizacji. Kolejne incydenty militarne, rozbieżne interpretacje porozumienia i sprzeczne interesy stron sprawiają, że rozmowy pokojowe w Islamabadzie mogą okazać się kluczowe dla dalszego rozwoju wydarzeń.
Największym wyzwaniem pozostaje jednak przywrócenie bezpieczeństwa w Cieśninie Ormuz – arterii, od której zależy globalny rynek energii.