Reklama
Reklama

Reklama

Ukraińscy lekarze mogą leczyć. Wygrywają w sądach z samorządami

Reklama

Wbrew decyzjom Okręgowych Izb Lekarskich o odmowach przyznania praw do wykonywania zawodu ze względu na brak znajomości języka polskiego, ukraińscy specjaliści będą mogli dalej leczyć w polskich szpitalach czy przychodniach. – Zdarzały się przypadki, że specjaliści potrafili przyjść z tłumaczem na spotkanie, na które przynieśli papier, że oświadczają, że mówią po polsku – mówi w rozmowie z Zero.pl Jakub Kosikowski, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej.

Ukraińscy lekarze mogą leczyć. Wygrywają w sądach z samorządami
(fot. Shutterstock / Shutterstock)
  • Jak podał portal rynekzdrowia.pl, ukraińscy lekarze wygrywają w sądach sprawy o dopuszczenie do zawodu w trybie uproszczonym. Początkowo lekarze z Ukrainy mieli utrudnioną ścieżkę do uprawiania zawodu.
  • Okręgowe Izby Lekarskie odmawiały im tego prawa. Powodem była znajomość języka.
  • Z tą interpretacją nie zgadzają się jednak sądy, które wydają wyroki zezwalające ukraińskim lekarzom na pracę w Polsce.

Reklama

Lekarze zza granicy, w tym przede wszystkim z Ukrainy, mogli w pracować w Polsce dzięki ułatwionym procedurom przyznawania uprawnień zawodowych. Wprowadzono je podczas pandemii COVID-19, a później także podczas inwazji Rosji na Ukrainę.

Dzięki tym zapisom cudzoziemcy uzyskiwali prawo do wykonywania zawodu, bez wielu skomplikowanych procedur. „Bez nostryfikacji dyplomu, egzaminu LEK i stażu podyplomowego, w kilku trybach. W każdym przypadku wymagało to wydania decyzji ministra zdrowia, na podstawie których okręgowe rady lekarskie przyznawały potem warunkowe PWZ” – wylicza rynekzdrowia.pl.

Portal opisuje, że „warunkowe PWZ było wydawane, gdy konkretny szpital lub poradnia zadeklarowała, że chce zatrudnić danego lekarza”. W takich przypadkach lekarze otrzymywali je na 5 lat, jednak z zastrzeżeniem, że muszą przez określony czas – najczęściej pierwszy kwartał lub rok – pracować pod nadzorem.


Reklama

Marnotrawstwo pieniędzy w ochronie zdrowia. „Można o tym napisać całą książkę”


Reklama

W praktyce nie było to jednak proste, bo Okręgowe Izby Lekarskie czy Naczelna Izba Lekarska odmawiały lekarzom obcokrajowcom przyznania PWZ. Jako główny powód podawano brak dobrej znajomości języka polskiego. OIL twierdziły, że dopuszczanie do pacjentów lekarzy nieznających wystarczająco języka polskiego może stworzyć zagrożenie. Wymuszano więc na lekarzach zza granicy, by zdali w Polsce egzamin i odbyli staż podyplomowy, tak jak to robili medycy z Polski.

Rzecznik NIL: „Nie wolno nam sprawdzić, czy lekarze mówią po polsku”

Jakub Kosikowski, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej i ekspert Kanału Zero tłumaczy, że NIL oraz OIL chciały zadbać o pacjenta i wymagały od lekarza znajomości języka. – Prawo jest takie, że lekarze zza granicy mają tylko oznajmić, że umieją mówić po polsku – mówi.

– Zdarzały się przypadki, że specjaliści potrafili przyjść z tłumaczem na spotkanie, na które przynieśli papier, że oświadczają, że mówią po polsku. Taka historia miała miejsce w Warszawie. Pan przyszedł na spotkanie, na którym sprawdzamy, czy mówi po polsku, z oświadczeniem, że mówi po polsku, w obecności tłumacza – opowiada rzecznik NIL.


Reklama


Reklama

I podkreśla: – My, jako Izba Lekarska, uznaliśmy, że będziemy respektować przepisy, ale też sprawdzać, czy ktoś mówi po polsku i weryfikować, czy jest lekarzem, czy nie. Bo ministerstwo nie weryfikuje autentyczności złożonych dokumentów.

Zgodnie ze słowami Kosikowskiego, izba odmawiała prawa do wykonywania zawodu tym osobom, które nie potrafiły mówić po polsku. – Nie dogada się z pacjentem, nie dogada się z personelem, nie przeczyta badań, które zleca, wyników – wymienia.

Sądy przyznają rację lekarzom zza granicy

Pomimo tego, jak podał portal rynekzdrowia.pl, lekarze zza granicy odwoływali się do sądu od decyzji OIL i sądy przyznawały im rację. „Uchylały zaskarżone uchwały Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej lub zobowiązywały okręgowe rady do rozpoznania wstrzymanych wniosków” – czytamy na portalu. Zagraniczny lekarze zaskarżyli łącznie ponad 300 uchwał.


Reklama

Oni nas podawali do sądu, ponieważ ustawa przewiduje, że lekarze mają wyłącznie oświadczyć, że mówią po polsku. Nam nie wolno weryfikować, czy tak jest faktycznie. My to robimy, bo uważamy, że taki jest interes polskiego pacjenta i całego systemu, że w szpitalach czy przychodniach muszą pracować ludzie, którzy umieją mówić po polsku – tłumaczy Kosikowski.


Reklama

I zaznacza: – W sądach, jeżeli powodem odmowy jest tylko nieumiejętność mówienia po polsku, to  stwierdza się, że ustawa nam nie pozwala niczego sprawdzać. W związku z tym nasza odmowa dopuszczenia tych ludzi do pracy, bo nie umieją mówić po polsku, jest niezgodna z prawem.

Tylu lekarzy z Ukrainy pracuje w Polsce 

Według danych Ministerstwa Zdrowia w 2025 roku w Polsce pracowało ponad 7 tys. lekarzy z Ukrainy. Wielu z nich uzyskało prawo wykonywania zawodu w uproszczonym trybie, wprowadzonym w związku z konfliktem zbrojnym. Oprócz lekarzy, w polskim systemie ochrony zdrowia zatrudnieni są także ukraińscy pielęgniarki i ratownicy.


Reklama